N
natalia.natalia
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2007
- Odpowiedzi
- 2
Witam
Pracowalam od 4 m-cy w pewnej firmie uslugowej. Od poniedzialku, a w zasadzie
od weekendu wiedzialam, ze nie chce juz tam pracowac- powodem byl niewlasciwy
stosunek zleceniodawcy (umowa o dzieło) w stosunku do mnie- zostalam obciazona
odpowiedzialnoscia za czesc wyposazenia firmy, z ktora kompletnie nie mialam
stycznosci. Zagrozono mi"konsekwencjami". Oczywiscie nic w sprawie zaginionego
przedmiotu nie moglam zdzialac, ba, nawet nie wiem jak wyglada.Chcialam
wyjasnic sprawe w poniedzialek, odmowiono mi wyjasnien, przeprosim. odparlam,
ze nie przystapie do obowiazkow, jesli nie uzyskam wyjasnienia (sensownego).
Takowego odmowiono i uslyszalam "moze pani wiecej nie przychodzic".
Jednak chcialam odzyskac pieniadze zap przepracowany czas i otrzymalam
polecenie, aby w tym celu zglosic sie do firmy. dzis to zrobilam.
Uslyszalam, ze moj zleceniodawca obarcza mnie odpowiedzialnością ( częściową
ale FINANSOWĄ ), nie, nie nie za rzekomo sprzeniewierzony przedmiot, ale za
błądm jakiego dopuściła się firma wypuszaczając jeden projekt miesiąc temu. Na
moje nieszczescie mojego szefa- odpowiedzialnego calosciowo za ta sprawe nie
bylo w dniu oddania projektu (dzien wczesniej wyjechal na egzotyczny urlop).
powierzyl ostatnie poprawki mi, dodam, ze byly to poprawki jedynie
czesciowe.Przy "oddawaniu"projektu, od samego rana do wczesnego wieczora
towarzyszyl moim pracom przedstawiciel klienta i kolega marketingowiec. Bład
nie dotyczyl zakresu kompetencji jaki mi powierzono, bardziej ogolnemu
chaosowi wokol projektu, mnogiej ilosci blizniaczych plikow.
Zleceniodawca postawil mi nastepujacy warunek:
- albo podejme sie dalszej wspolpracy z firma na zasadach dlugotermninowych,
przy czym moje i tak skromne wynagrodzenie bedzie zmniejszone o kwote rat
Pracowalam od 4 m-cy w pewnej firmie uslugowej. Od poniedzialku, a w zasadzie
od weekendu wiedzialam, ze nie chce juz tam pracowac- powodem byl niewlasciwy
stosunek zleceniodawcy (umowa o dzieło) w stosunku do mnie- zostalam obciazona
odpowiedzialnoscia za czesc wyposazenia firmy, z ktora kompletnie nie mialam
stycznosci. Zagrozono mi"konsekwencjami". Oczywiscie nic w sprawie zaginionego
przedmiotu nie moglam zdzialac, ba, nawet nie wiem jak wyglada.Chcialam
wyjasnic sprawe w poniedzialek, odmowiono mi wyjasnien, przeprosim. odparlam,
ze nie przystapie do obowiazkow, jesli nie uzyskam wyjasnienia (sensownego).
Takowego odmowiono i uslyszalam "moze pani wiecej nie przychodzic".
Jednak chcialam odzyskac pieniadze zap przepracowany czas i otrzymalam
polecenie, aby w tym celu zglosic sie do firmy. dzis to zrobilam.
Uslyszalam, ze moj zleceniodawca obarcza mnie odpowiedzialnością ( częściową
ale FINANSOWĄ ), nie, nie nie za rzekomo sprzeniewierzony przedmiot, ale za
błądm jakiego dopuściła się firma wypuszaczając jeden projekt miesiąc temu. Na
moje nieszczescie mojego szefa- odpowiedzialnego calosciowo za ta sprawe nie
bylo w dniu oddania projektu (dzien wczesniej wyjechal na egzotyczny urlop).
powierzyl ostatnie poprawki mi, dodam, ze byly to poprawki jedynie
czesciowe.Przy "oddawaniu"projektu, od samego rana do wczesnego wieczora
towarzyszyl moim pracom przedstawiciel klienta i kolega marketingowiec. Bład
nie dotyczyl zakresu kompetencji jaki mi powierzono, bardziej ogolnemu
chaosowi wokol projektu, mnogiej ilosci blizniaczych plikow.
Zleceniodawca postawil mi nastepujacy warunek:
- albo podejme sie dalszej wspolpracy z firma na zasadach dlugotermninowych,
przy czym moje i tak skromne wynagrodzenie bedzie zmniejszone o kwote rat