M
maciek_1988
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2009
- Odpowiedzi
- 7
Witam serdecznie wszystkich na forum. Pisze, gdyz potrzebuje pomocy. Otoz zostalem pobity 1.01.09r o godz 3 nad ranem. Sytuacja wygladala nastepujaco- usiadlem przy stoliku i spozywalem piwo. Naprzeciwko mnie siedziala kobieta i caly czas miala do mnie o cos pretensje. Jako, ze juz mialem wychodzic zaczalem szukac swojej kurtki. Kobieta w pewnym momencie wyszla i po minucie przyszedl wlasciciel klubu, mowiac "wylatujesz" zaczal mna szarpac i uderzac po twarzy. Powiedzialem mu zeby przestal i ze wyjde sam. Wlasciciel nie robiac sobie z tego nic dalej mnie uderzal, a po chwili pojawili sie jego pracownicy, ktorzy tez mnie zaczeli okladac (co najmniej 2-ch czyli z wlascicielem 3) tak, ze na schodach wyjsciowych sie wywrocilem i dostalem pare kopniec gdy lezalem. Nastepnie podnioslem sie i zazadalem, by zwrocili mi moja kurtke, gdyz ja juz nie moglem tam wejsc bo wlasciciel mi zakazal, a tymbardziej nie chcialem bo mialem zakrwawiona glowe. Kazalem isc po nia pracownikowi klubu, a ten powiedzial ze jej nie ma (nawet nie poszedl sprawdzic). Wtedy zadzwonilem po policje i wyszedlem na ulice w oczekiwaniu na radiowoz. Wlasciciel klubu szedl obok mnie bo chcial pierwszy dojsc do radiowozu, ktory wlasnie nadjezdzal i w tym czasie powiedzialem mu, ze "widzimy sie w sadzie", a on na to odpowiedzial, "ze sie przeciez wywrocilem" po czym znowu mnie uderzyl w glowe. Ten wlasnie moment widziala jedna osoba, ktora niestety nie chce byc swiadkiem. Policja spisala moje i wlasciciela dane oraz zapytala jak do tego zdarzenia doszlo. Jak sie okazalo zostalem wyrzucony i pobity z klubu dlatego, ze rzekomo grzebalem w torebce kobiety siedzacej przy stoliku naprzeciwko mnie (co byl oczywiscie nieprawda). Kobieta powiedziala przy interwencji, ze nic jej nie zginelo. Nastepnie podeszla osoba, ktora widziala jak wlasciciel klubu mnie uderza i powiedziala to policji. Po calym zdarzeniu zdenerwowany tak tragicznie rozpoczetym nowym rokiem udalem sie do domu. Po poludniu udalem sie na obdukcje lecz nie zastalem lekarza uprawnionego do zrobienia opini sadowo-lekarskiej. Obdukcje zrobilem wiec 2.01.09r (dzien pozniej). Obrazenia na niej sa opisane na ponizej 7 dni. Wlasciciel jest w miare wplywowym czlowiekiem, ma znajomosci ale ja nie odpuszczam. 5.01.09r przyszedl do mnie dzielnicowy i zrobil maly wywiad tej sytuacji. Sam sie przyznal, ze zna wlasciciela klubu i zauwazylem, ze jest po jego stronie (staral sie to ukryc ale srednio mu to wyszlo). Dzisiaj udalem sie na komisariat i zostalem odprawiony z kwitkiem, krymilany powiedzial mi, ze nie ma sensu zakladac sprawy bo nie mam swiadkow ze mnie pobili w trzy osoby i, owszem moge to zrobic ale bez swiadkow nie mam szans i wygraja sprawe, a pozniej oni beda mogli mi zalozyc kolejna o pomowienie i znow ja wygraja. Co mam w takiej sytuacji zrobic? Mam malego asa w rekawie- wlasciciel prawdopodobnie zatrudnia osoby bez umowy o prace, a na pewno sa one nieletnie i sprzedaja alkohol rowniez nieletnim jak i sami tam pija. Czy moge naslac tam kontrole? Chodzi mi o to, ze nawet jak nie mam szans na wygranie sprawy to chce odegrac sie na wlascicielu poprzez zabranie jemu koncesji na alkohol i by dostal kare pieniezna. Znam osobe ktora jest nieletnia i spozywala tam alkohol ale rowniez nie chce byc swiadkiem. Licze na wasza pomoc, gdyz mimo, ze studiuje elementy prawa na moim kierunku to niestety nie za bardzo sie w nim orientuje. Cierpliwym ktorzy przeczytali calosc zycze szczescica i zdrowia w nowym roku ;-) Pozdrawiam Maciek.