Zrezygnowany polską jurysdykcją

  • Autor wątku Autor wątku Bischof
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Bischof

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2009
Odpowiedzi
15
Witam
Szukam porady, ponieważ tracę powoli cierpliwość z polskim sądem.
Odnoszę pomału wrażenie, że to co się dzieje w okuł mnie w polskim sądzie, to jakaś trauma nie mająca nic do czynienia z prawem. Może to jest norma w polskich realiach, ja jednak już od około czterdziestu lat nie mieszkam w Polsce, i czuję się traktowany przez polską jurysdykcję, co najmniej dziwnie.
Przed kilku laty pochowałem w Polsce moich rodziców i przeprowadziłem sprawę spadkową po nich.
Problem był z moim ojcem, który rzekomo miał nieślubną córkę.
Przy sprawie spadkowej po moim ojcu podałem tą ewentualność, i odszukałem tą osobę.
Chciałem sprawę zamknąć jak najszybciej, ponieważ nie mieszkam w Polsce.
Poprosiłem tą osobę o współpracę w rozwikłaniu tych wątpliwości, i o złożeniu dokumentów świadczących o tym, że mamy wspólnego ojca.
Ojciec mój zostawił testament, w którym mnie uczynił jedynym spadkobiercą.
Niezależnie od tego trzeba było ustalić krąg osób mających prawo do dziedziczenia ustawowego, ponieważ tylko ten krąg osób może mieć potem roszczenia z tytułu zachowku.
Niestety ta osoba, która była rzekomą córką mojego ojca, nie chciała ani zemną współpracować, ani również z sądem, który prosił ją kilkukrotnie o dostarczenie dokumentów świadczących o tym, że jest ona osobą, która należy do kręgu osób mających prawo do dziedziczenia ustawowego.
Ani moje interwencje tu nie pomogły, ani prośby sądu.
Zaangażowałem nawet prawnika, który w moim imieniu miał spenetrować USC i archiwa sądowe, aby znaleźć dokumenty tej osoby, dokumenty pozwalające zamknąć sprawę.
Niestety nie udało się tego dokonać.
Sąd zamknął sprawę spadkową bez uwzględnienia tej rzekomej córki mojego ojca, która nie reagowała na prośby sądu.
Po trzech latach osoba ta zgłosiła się do mnie o zachowek.
Zdziwiło mnie to, ponieważ wcześniej ta osoba nie chciała ze mną współpracować, aby być wciągnięta do grona osób mających prawo do roszczeń o zachowek.
Pomyślałem sobie, że dopóki ta rzekoma córka mojego ojca, nie postara się o to, aby być w gronie osób mających prawo do dziedziczenia ustawowego, nie ma mowy o wypłaceniu zachowku.
Powiedziałem to tej rzekomej córce mojego ojca, a ona założyła mi sprawę sądową o zachowek.
Tu mam pierwsze wątpliwości.
Jakim prawem możliwe jest w Polsce założenie sprawy o zachowek, przez osobę, nie należącą do grona osób mających takie prawo.
Dlaczego ja jestem molestowany przez polskie sądy przez osobę, która być może nie ma takiego prawa. Czy nie należało by najpierw zadbać o to, aby zdobyć te prawo, przez wciągnięcie siebie do grona osób mających prawo do dziedziczenia ustawowego?
Przymykałem długo oko na ten przewód sądowy, przyjeżdżając cztery razy do polskiego sądu na kolejne rozprawy.
Moja cierpliwość się skończyła, ponieważ za każdym razem sędzia, na dzień dobry, informuje mnie, że sprawa zostaje odroczona z powodu braku jakiś dokumentów.:mad:
Nie orientuję się w polskiej kulturze prawnej, ale tam gdzie ja żyję, takie traktowanie ludzi jest barbarzyństwem. Moja małżonka pracuje już trzydzieści lat w zachodniej jurysdykcji, i po prostu nie wierzy, że coś takiego jest możliwe w UE.
Oczywistością jest w kulturze prawnej, że przewód sądowy jest dopiero wtedy kontynuowany, i rozsyłane są terminy sprawy, kiedy dokumenty są skompletowane.
Ja czuję się nie tylko molestowany przez polski sąd, ale uważam, iż ten przewód sądowy jest bezpodmiotowy. Sprawa ta o zachowek, bowiem jest założona przez osobę, która nie jest na liście osób mających takie prawo. Co zostało sądownie ustalone.
Jak można tak ludzi traktować. Mam ustalony następny termin sprawy w maju, ale już nie przyjadę do Polski na tą sprawę. Również odbieram pełnomocnictwo prawne mojemu adwokatowi.
Nie mam bowiem zamiaru uczestniczyć dłużej w grotesce prawnej.
Czy ktoś z państwa jest w stanie mi dać wskazówkę, dla czego się tak dzieje i co robić dalej?
Czy nie jest to przypadek łamania prawa przez organy, które powinny te prawo reprezentować?
Za wszelkie wskazówki będę bardzo wdzięczny.

Z szacunkiem.
 
1. Podnieś zarzut braku legitymacji procesowej osoby domagającej się zachowku, wskaż adres do korespondencji za granicą po wypowiedzeniu pełnomoctwa, wnieś o przeprowadzenie rozprawy pod Twoja nieobecność. dalej... cierpliwie czekaj.

2. ciężko powiedzieć nie znając akt sprawy.
 
Dziękuję Panu za odpowiedz.
Sąd we Wrocławiu, gdzie sprawa się toczy, zna mój adres zamieszkania za granicą.
Jeśli chodzi o podniesienie zarzutu braku legitymacji procesowej osoby domagającej się zachowku, to prosił bym o informacje w tej kwestii.
Czy wysłać te podniesienie zarzutu o braku legitymacji procesowej do sądu wrocławskiego pod NR. sprawy, gdzie będzie on włączony do akt sprawy, czy może jest w sądzie specjalny dział, w którym takie sprawy są załatwiane?
W czasie gdy toczyła się sprawa dotycząca ustalenia kręgu osób należących grupy mającej prawo do dziedziczenia urzędowego. Ta rzekoma córka mojego ojca, odrzuciła całkowicie ten proces, skutkiem tego była po kilku wezwaniach wyłączona z przewodu sądowego. Wtedy Sąd wymagał ode mnie, aby ja postarał się o dokumenty tej rzekomej córki, pod sankcją zawieszenia sprawy, co mi się nie udało. Nawet prośba do sądu w Warszawie, gdzie się zgłosiłem o pomoc w rozwikłaniu spawy dokumentów, nie przyniosła pozytywnego rezultatu.
Obecnie ta sama osoba podaje mnie do Sądu i domaga się zachowku, bez dostarczenia dokumentów stwierdzających, że mój ojciec jest również jej ojcem.
To jest po prostu nie logiczne i chyba według polskiego prawa bez prawne.

Z szacunkiem.
 
Bischof napisał:
Czy wysłać te podniesienie zarzutu o braku legitymacji procesowej do sądu wrocławskiego pod NR. sprawy, gdzie będzie on włączony do akt sprawy, czy może jest w sądzie specjalny dział, w którym takie sprawy są załatwiane?
Tak, pod dotychczasową sprawę.

Bischof napisał:
Wtedy Sąd wymagał ode mnie, aby ja postarał się o dokumenty tej rzekomej córki, pod sankcją zawieszenia sprawy, co mi się nie udało.
Teraz nie rozumiem. Czy sąd w efekcie zawiesił to postępowanie?
 
1. Sprawa o stwierdzenie nabycia spadku i sposób w jaki zachowywała się rzekoma córka w tym postępowaniu jest obojętne dla sprawy o zachowek. Mogła, ale nie musiała podważać testamentu.
2. W sprawie o zachowek ona musi wykazać, iż jest córką twojego ojca i że nie otrzymała od niego nic w spadku, ani wcześniej w formie darowizn.
3. Nie wydaje mi się rozsądnym wypowiedzenie pełnomocnictwa pełnomocnikowi i próba samodzielnego występowania w procesie, jeżeli zważyć, iż w poście opisał pan kwestię irrelewantną dla sprawy o zachowek.
4. Proszę przynajmniej poczytać o zachowku, sposobie jego liczenia.
 
mithloss napisał:
Tak, pod dotychczasową sprawę.


Teraz nie rozumiem. Czy sąd w efekcie zawiesił to postępowanie?


Na pierwszej sprawie spadkowej po moim ojcu były ustalana grupa osób mająca prawo do dziedziczenia ustawowego. Ja podałem przy złożeniu wniosku potencjalnych spadkobierców i założyłem, że Sąd zbada na podstawie dokumentów, kto takie prawo posiada.
Nie miałem żadnych dokumentów tej rzekomej córki mojego ojca, z których wynikało by jednoznacznie, że ona jest jego nieślubnym dzieckiem.
Sąd zażądał ode mnie takich dokumentów pod rygorem zawieszenia sprawy spadkowej.
Musiałem podjąć starania w rozwikłaniu tej kwestii. Zatrudniłem prawnika, który szukał w archiwach USC i sądowych a nawet złożyłem wniosek do Sądu w Warszawie prosząc pomoc.
Nieudało mi się zdobyć takich dokumentów mimo czynionych starań, nawet w Sądzie w Warszawie.
Po prostu wygląda na to, że nie ma takich dokumentów, ani w Sądzie ani w USC .
Po tych moich nieudanych próbach, Sąd we Wrocławiu kontynuował dalej przewód sądowy dostał bowiem z Warszawy odpowiedź negatywną.
Sprawa w końcu się zakończyła na ustaleniu grupy osób mających prawo do dziedziczenia ustawowego, w której to grupie nie było tej rzekomej córki mojego ojca. Ta osoba nie reagowała na wezwania Sądu, nie interesowała się wcale tą sprawą, i zakładam, dlatego została przez Sąd quasi wykluczona z przewodu sądowego.
Nagle po jakimś czasie ta osoba żąda ode mnie zachowku.
Pomimo, że nie należy oficjalnie do grupy osób mających takie prawo. Co zostało potwierdzone decyzją Sądu we Wrocławiu.
Pomimo tego Sąd we Wrocławiu przyjmuje roszczenia tej osoby, i otwiera przewód sądowy o zachowek.
To jest dla mnie nie logiczne, nie konsekwentne z wcześniejszą decyzją Sądu we Wrocławiu.
 
adamlukass napisał:
1. Sprawa o stwierdzenie nabycia spadku i sposób w jaki zachowywała się rzekoma córka w tym postępowaniu jest obojętne dla sprawy o zachowek. Mogła, ale nie musiała podważać testamentu.
2. W sprawie o zachowek ona musi wykazać, iż jest córką twojego ojca i że nie otrzymała od niego nic w spadku, ani wcześniej w formie darowizn.
3. Nie wydaje mi się rozsądnym wypowiedzenie pełnomocnictwa pełnomocnikowi i próba samodzielnego występowania w procesie, jeżeli zważyć, iż w poście opisał pan kwestię irrelewantną dla sprawy o zachowek.
4. Proszę przynajmniej poczytać o zachowku, sposobie jego liczenia.
................
.......
..

1) Czyż nie jest tak, że do zachowku są uprawnione osoby z grupy mającej prawo do dziedziczenia ustawowego?

2) Ta rzekoma córka mojego ojca nie wykazała tego, że jest córką mojego ojca. Ona tylko tak uważa.
Może jest, a może nie jest. Ja sam tego nie wiem. Tego nie wiedział nawet mój ojciec.
Nie udało mi się również to ustalić. Nie ma takiego dokumentu.

3) Ja nie mam zamiaru samodzielnie występować w tym procesie.
Mam zamiar po prostu zignorować tą, moim zdaniem, nie poważną farsę, czy jak kto woli groteskę prawną.
Ja nie mam zamiaru jeździć do Polski, aby na dzień dobry w Sądzie dowiedzieć się, że sprawa jest znów odroczona.

4) Ja czytałem na ten temat i de facto nie to jest dla mnie istotą sprawy.
Istotą sprawy jest dowiedzenie się, czy faktycznie osoba ta jest nieślubną córkom mojego ojca.
Poza tym, jeśli chodzi o ewentualne roszczenia, która musiał bym spełnić. To są one po prostu w swojej sumie zabawne. Nie wychodzę z domu na zakupy za takimi zabawnymi pieniędzmi.
A więc to nie jest kwestia majątku. Ta rzekoma córka mojego ojca, być może ją nie jest, czego sama nie wie. Po prostu mogła być w to wrobiona przez swoją mamę.
Mnie interesują fakty, a nie przypuszczenia.
I byłem gotów świadomie wydać na to więcej pieniędzy, niż wynosiły by te roszczenia o zachowek, aby zaspokoić swoją ciekawość.
Jednak nie mogę, jak widać, liczyć na polską jurysdykcję. Nie mam na to więcej czasu, aby przyglądać się temu cyrkowi.
 
Powrót
Góra