P
paulinac3103
Witam. Moj problem polega na zadaniu przez zus zwrotu renty rodzinnej przyznanej po śmierci taty. Postaram się opisać sytuacje w miarę możliwości. W styczniu ubiegłego roku dostałam list o wstrzymaniu renty z powodu rzekomego nieodbierania korespondencji, która na ten adres wcale nie przychodziła. Udałam się do ZUS w celu wyjaśnienia. Okazało się, że ZUS wysyłał listy pod błędny adres mimo mojej wcześniejszej wizyty w oddziale ZUS w celu zmieniania go. Przekonano mnie, że renta zostanie wznowiona, wyrównana i otrzymałam pismo z wyjaśnieniem, że był to ich błąd . Oczekując miesiąc lub dwa dostałam list z poleceniem doniesienia zaświadczenia o posiadaniu statusu ucznia i dokładnej daty od kiedy do kiedy. Zaświadczenia donioslam. Czekałam kolejny miesiąc dwa na wyrownanie, w miedzyczasie kontaktując sie przez platforme internetową co z moja sprawa i kiedy zostanie wyrównane świadczenie. Dostałam odpowiedź, że moja sprawa jest w toku i muszę oczekiwać na decyzję. W międzyczasie musiałam się zapozyczyc, bo w tamtym okresie renta rodzinna była jedynym źródłem dochodu, ponieważ zamknięto moje ówczesne miejsce pracy. Rente zatrzymano mi w styczniu, a miałam przyznana ja do marca w związku z ukończeniem 25 roku życia. Pochłonęły mnie życiowe problemy bieżące, więc kwestie renty tymczasowo odłożyłam w czasie, tymbardziej, ze moje prawo do niej ustalo. Teraz końcem roku dostałam pismo w którym ZUS żąda ode mnie zwrotu renty za okres od września 2017 do grudnia, czyli miesiąca poprzedzającego wstrzymanie, którego powodem jest niekontynuowanie nauki w tym okresie. Zajęcia odbywały się raz w miesiącu i byłam na nich 1-2x, w zwiazku ze zla sytuacja rodzinna i zlym stanem zdrowia psychicznego z tym zwiazanym. ZUS w żadnej decyzji nie pouczyl mnie o tym, że frekwencja wplywa na moje prawo do renty, pytając o to w szkole również dostałam taka odpowiedź. W związku z czym kompletnie nie wiedziałam że jest nałożony na mnie taki obowiązek. Jedynie co do utrata statusu studenta. ZUS wysyłał zapytania do mojej szkoły o moja lista obecności i chyba na tej podstawie każe mi zwrócić ponad 5000zl z odsetkami. Po tym okresie cały czas aż do końca czerwca figurowalam jako osoba ucząca się w tej samej szkole, na tym samym kierunku, nie zostalam z niej określoną, otrzymywalam zaświadczenia do pracy itd. Dodatkowo nie otrzymałam żadnej decyzji, jedyne powiadomienie o obowiązku zwrotu swiadczenia decyzja z dnia 27.08 której nie dostalam, nie wiem na jakiej podstawie prawnej ja wydano itd. Odsetki przyznane są za okres od 17.10.2017 co dla mnie też jest lekkim absurdem. Proszę o pomoc czy mogę coś zrobić z tą sytuacją i co takiego. Czy mam jakie szansę żeby tego nie płacić i żeby mi zus zwrócił to świadczenie ktore mi wstrzymał..na 3 miesiące moim zdaniem bezprawnie.. bo wydaje mi się, że ZUS nie powinien interpretować prawa jak mu się podoba. Dlaczego mam to płacić skoro nikt mnie nie poinformował, że moja nieobecność bez skreślenia z listy może mieć takie konsekwencje?