F
fundacjazp
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2009
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie ,
bardzo proszę o poradę w następującej sprawie :
We wrześniu tego roku miałem stłuczkę nie ze swojej winy w Rumunii - ktoś za mną nie wyhamował przed światłamii wjechał mi w tył.
Na szczęscie tuż obok był komisariat , więc spisanie oświadczenia itd poszło sprawnie , mam również ksero dokumentów sprawcy , jego polisy , dokumentów jego auta , oraz jego oświadczenie w języku angielskim , no i potwierdzenie od policji - niestety oczywiscie po rumuńsku.
Jako że auto nie było bardzo rozbite i po paru własnoręcznych zabiegach nadawało sie do dalszej jazdy ( aczkolwiek za dobrze nie wygląda ) ruszylismy dalej i wrócilismy pod koniec września.
Po powrocie w polskim biurze ubezpieczycieli komunikacyjnych (pbuk) uzyskałem informację że przedstawicielem tego rumuńskiego ubezpieczyciela jest PZU.
Udałem sie do oddziału , gdzie zarejestrowano szkodę , zrobiono wycenę.
I tu zaczyna się właściwy problem :
Kobieta która wpisywała dane do systemu stwierdziła że według aktualnych umów , wytycznych , nastąpiła zmiana i reprezentantem TU rumuńskiego u nas jest Warta i prześla papiery razem z wyceną szkody do Warty.
Warta, po miesiącu (!) od przesłania papierów poinformowała mnie że to nie ich sprawa bo likwidatorem wedlug nich jest jednak PZU i tam sie ktoś pomylił ! I przesyłaja dokumenty z powrotem do PZU.
Czy jest szansa na uzyskanie dodatkowego odszkodowania za zmarnowany w sumie ponad miesiąc z winy PZU ?
Mam częsty kontakt bezpośredni z klientami w terenie i ja jak również pojazd którym sie poruszam musi przyzwoicie wyglądać - w związku z czym musiałem wielokrotnie pozyczać auto od rodziny, co oczywiscie powoduje dodatkowe utrudnienia i stratę czasu.
Bardzo proszę o pomoc czy jest jakakolwiek szansa na uzyskanie dodatkowego zadośćuczynienia z powodu oczywistego błędu w działaniu ich pracownika - i jeżeli tak to czy pisać do PZU i czy od razu zakładać spawę w sądzie ?
Dziękuje z góry i pozdrawiam,
Maciek
bardzo proszę o poradę w następującej sprawie :
We wrześniu tego roku miałem stłuczkę nie ze swojej winy w Rumunii - ktoś za mną nie wyhamował przed światłamii wjechał mi w tył.
Na szczęscie tuż obok był komisariat , więc spisanie oświadczenia itd poszło sprawnie , mam również ksero dokumentów sprawcy , jego polisy , dokumentów jego auta , oraz jego oświadczenie w języku angielskim , no i potwierdzenie od policji - niestety oczywiscie po rumuńsku.
Jako że auto nie było bardzo rozbite i po paru własnoręcznych zabiegach nadawało sie do dalszej jazdy ( aczkolwiek za dobrze nie wygląda ) ruszylismy dalej i wrócilismy pod koniec września.
Po powrocie w polskim biurze ubezpieczycieli komunikacyjnych (pbuk) uzyskałem informację że przedstawicielem tego rumuńskiego ubezpieczyciela jest PZU.
Udałem sie do oddziału , gdzie zarejestrowano szkodę , zrobiono wycenę.
I tu zaczyna się właściwy problem :
Kobieta która wpisywała dane do systemu stwierdziła że według aktualnych umów , wytycznych , nastąpiła zmiana i reprezentantem TU rumuńskiego u nas jest Warta i prześla papiery razem z wyceną szkody do Warty.
Warta, po miesiącu (!) od przesłania papierów poinformowała mnie że to nie ich sprawa bo likwidatorem wedlug nich jest jednak PZU i tam sie ktoś pomylił ! I przesyłaja dokumenty z powrotem do PZU.
Czy jest szansa na uzyskanie dodatkowego odszkodowania za zmarnowany w sumie ponad miesiąc z winy PZU ?
Mam częsty kontakt bezpośredni z klientami w terenie i ja jak również pojazd którym sie poruszam musi przyzwoicie wyglądać - w związku z czym musiałem wielokrotnie pozyczać auto od rodziny, co oczywiscie powoduje dodatkowe utrudnienia i stratę czasu.
Bardzo proszę o pomoc czy jest jakakolwiek szansa na uzyskanie dodatkowego zadośćuczynienia z powodu oczywistego błędu w działaniu ich pracownika - i jeżeli tak to czy pisać do PZU i czy od razu zakładać spawę w sądzie ?
Dziękuje z góry i pozdrawiam,
Maciek