E
enter95
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2017
- Odpowiedzi
- 1
Witam , zwracam się z prośbą o pomoc do kogoś kto zna się na tych sprawach.
Mianowicie mam problem z urzędem pracy żądają ode mnie zwrotu '' nienależnie pobranego świadczenia czyli stypendium za staż 6 x 1000 zł '' ( okres 6 miesięcy ) .
Sprawa wygląda tak ,że pracowałem kiedyś na stanowisku x w pewnej x firmie
umowy były dwie jedna od 27.01.2014 r do 31.08.2014 r
druga od 28.01.2014 r do 28.08.2015 r byli to ci sami pracodawcy.
W tym że samym czasie podjąłem staż jako osoba bezrobotna trwał on od 17 kwietnia do końca września 2014 r.
Jedna z tych umów była umową agencyjną a druga umową zleceniem.
I teraz tak ja w trakcie trwania tych obu umów podjąłem staż ale !
Winą moją było to że po 1 .Nie zgłosiłem tego do PUP a po 2 , że u pracodawcy nie złożyłem wypowiedzenia umowy po zakończeniu wykonywania zlecenia ponieważ pracę na umowe zlecenie przerwałem sam a umowa sobie trwała i trwała ..
Fizycznie pracowałem od końca stycznia do końca lutego czyli miesiąc a umowa trwała jakieś 1,5 roku .
Minęło 2,5 roku do tej pory kiedy nagle urząd pracy wyjechał mi z pismem o zwrot tego jak to oni twierdzą nienależnie pobranego świadczenia ,pytanie więc co przez te 2,5 roku robili ???
Po za tym winny jest urząd pracy moim zdaniem dlaczego ?
Wyjaśniam :
Dlatego ,że mają informację z Zakładu Ubezpieczeń społecznych kto gdzie i kiedy pracował , z tego co mi kilka osób już powiedziało wystarczy wbić u nich nr pesel w systemy a wszystko się wyświetla ,dlaczego zatem zostałem zarejestrowany w urzędzie jako osoba bezrobotna i w dodatku mająca prawo skorzystania ze stażu ?
Ich wina też tutaj jest i tego się nie ukryje.
Niektórzy radzą mi prawnika cóż powiem tak jak jest faktycznie jestem osobą bezrobotną nie osiągam żadnych dochodów z nikąd , nie mam też renty czy świadczeń po prostu nic nie mam.Nie stać mnie na prawników i dlatego jeżeli była by tutaj jakaś osoba dobrej woli,która pomogła by mi wybrnąć z tego ''błota'' byłbym bardzo wdzięczny.
Nadmienię że darmowi prawnicy ,którzy od niedawna istnieją prawie w każdym mieście wiele nie zrobią a na pewno nie napiszą mi żadnego pisma by mi pomóc
Powiem jeszcze ,że miała nawet miejsce w tym urzędzie sytuacja ,że byłem po zabiegu w szpitalu przekazałem do urzędu pracy zwolnienie L4 a oni zwolnienie odesłali mi do domu nie uznali go wogólę bo akurat wtedy wypadł mi termin obowiązkowego '' odhaczenia się '' wyłączono mnie z osób bezrobotnych .
Mianowicie mam problem z urzędem pracy żądają ode mnie zwrotu '' nienależnie pobranego świadczenia czyli stypendium za staż 6 x 1000 zł '' ( okres 6 miesięcy ) .
Sprawa wygląda tak ,że pracowałem kiedyś na stanowisku x w pewnej x firmie
umowy były dwie jedna od 27.01.2014 r do 31.08.2014 r
druga od 28.01.2014 r do 28.08.2015 r byli to ci sami pracodawcy.
W tym że samym czasie podjąłem staż jako osoba bezrobotna trwał on od 17 kwietnia do końca września 2014 r.
Jedna z tych umów była umową agencyjną a druga umową zleceniem.
I teraz tak ja w trakcie trwania tych obu umów podjąłem staż ale !
Winą moją było to że po 1 .Nie zgłosiłem tego do PUP a po 2 , że u pracodawcy nie złożyłem wypowiedzenia umowy po zakończeniu wykonywania zlecenia ponieważ pracę na umowe zlecenie przerwałem sam a umowa sobie trwała i trwała ..
Fizycznie pracowałem od końca stycznia do końca lutego czyli miesiąc a umowa trwała jakieś 1,5 roku .
Minęło 2,5 roku do tej pory kiedy nagle urząd pracy wyjechał mi z pismem o zwrot tego jak to oni twierdzą nienależnie pobranego świadczenia ,pytanie więc co przez te 2,5 roku robili ???
Po za tym winny jest urząd pracy moim zdaniem dlaczego ?
Wyjaśniam :
Dlatego ,że mają informację z Zakładu Ubezpieczeń społecznych kto gdzie i kiedy pracował , z tego co mi kilka osób już powiedziało wystarczy wbić u nich nr pesel w systemy a wszystko się wyświetla ,dlaczego zatem zostałem zarejestrowany w urzędzie jako osoba bezrobotna i w dodatku mająca prawo skorzystania ze stażu ?
Ich wina też tutaj jest i tego się nie ukryje.
Niektórzy radzą mi prawnika cóż powiem tak jak jest faktycznie jestem osobą bezrobotną nie osiągam żadnych dochodów z nikąd , nie mam też renty czy świadczeń po prostu nic nie mam.Nie stać mnie na prawników i dlatego jeżeli była by tutaj jakaś osoba dobrej woli,która pomogła by mi wybrnąć z tego ''błota'' byłbym bardzo wdzięczny.
Nadmienię że darmowi prawnicy ,którzy od niedawna istnieją prawie w każdym mieście wiele nie zrobią a na pewno nie napiszą mi żadnego pisma by mi pomóc
Powiem jeszcze ,że miała nawet miejsce w tym urzędzie sytuacja ,że byłem po zabiegu w szpitalu przekazałem do urzędu pracy zwolnienie L4 a oni zwolnienie odesłali mi do domu nie uznali go wogólę bo akurat wtedy wypadł mi termin obowiązkowego '' odhaczenia się '' wyłączono mnie z osób bezrobotnych .