P
pqlamz
Użytkownik
- Dołączył
- 04.2017
- Odpowiedzi
- 54
Proszę o poradę.
Prowadzę dzialanosc budowlaną (wszystko legalnie). Wykonałem usługę dla klienta. Wyceniłem ją na 10 tysiecy netto, podpisaliśmy umowę na taką kwotę, pobrałem wedy zaliczkę na kupno materiału. Usługę wykonywałem z materiałem tzn ja go kupowalem w ramach wyceny, jednak nie wyszczególnialem na umowie ze tyle za to tyle za to, tylko była to ogolna wycena calego zlecenia. Klient zgodzil sie, podpisal umowe itp. Usluga zostala wykonana. Wystawilem fakturę (z vat), klient zaplacil. I tu sie zaczelo. Zadzwonil i zażądał zwrotu. pieniędzy. Myślałem ze cos sie "zepsulo", w umowie jesy zapis o gwarancji wiec bez problemu bym to poprawil. Ale klient mowi ze nic sie nie zepsulo, po prostu za drogo zapalcil. Bo sasiedzi sie smieja ze az tyle i ktos mu powiedzial ze zrobilby mu taniej. Dodatkowo wczesniej rozmawialismy ze jesli bedzie trzeba skuć stary beton to usluga +1000 zl i tak bylo wiec faktura byla na 11 netto. To jednak bylo jedynie ustne ze będzie + ten koszt. Pan dzis mowi ze mam mu wyslac fakture za material (wyslalem, jednak czy to ma jakies znaczenie ile za material zaplacilem jesli umowa byla z materialem bez konkretnej kwoty ile za co?) Pan dzis znow dzwonil, powiedzial ze mnie zniszczy, obsmaruje, ze mam mu oddac za to skuwanie i za to ze on zaplacil 200 zl za wywoz gruzu ktory zostal i dal kierowcy 50zl który ten gruz wywozil. Jak to wyglada ze strony prawnej? Ja usługę wykonalem poprawnie, w terminie wedlug umowy. A ten Pan dzwoni, przeklina, grozi ze a to zniszczy a to tu czy tam zglosi. Czy powinienem mu oddac jakieś pieniądze zgodnie z prawem? Dodam ze wykonuje brukarkę i wyceny są np 150 zl z materialem z metr, nie wyznacza sie ile za co konkretnie no chyba ze to jakies przetarg czy coś.
Prowadzę dzialanosc budowlaną (wszystko legalnie). Wykonałem usługę dla klienta. Wyceniłem ją na 10 tysiecy netto, podpisaliśmy umowę na taką kwotę, pobrałem wedy zaliczkę na kupno materiału. Usługę wykonywałem z materiałem tzn ja go kupowalem w ramach wyceny, jednak nie wyszczególnialem na umowie ze tyle za to tyle za to, tylko była to ogolna wycena calego zlecenia. Klient zgodzil sie, podpisal umowe itp. Usluga zostala wykonana. Wystawilem fakturę (z vat), klient zaplacil. I tu sie zaczelo. Zadzwonil i zażądał zwrotu. pieniędzy. Myślałem ze cos sie "zepsulo", w umowie jesy zapis o gwarancji wiec bez problemu bym to poprawil. Ale klient mowi ze nic sie nie zepsulo, po prostu za drogo zapalcil. Bo sasiedzi sie smieja ze az tyle i ktos mu powiedzial ze zrobilby mu taniej. Dodatkowo wczesniej rozmawialismy ze jesli bedzie trzeba skuć stary beton to usluga +1000 zl i tak bylo wiec faktura byla na 11 netto. To jednak bylo jedynie ustne ze będzie + ten koszt. Pan dzis mowi ze mam mu wyslac fakture za material (wyslalem, jednak czy to ma jakies znaczenie ile za material zaplacilem jesli umowa byla z materialem bez konkretnej kwoty ile za co?) Pan dzis znow dzwonil, powiedzial ze mnie zniszczy, obsmaruje, ze mam mu oddac za to skuwanie i za to ze on zaplacil 200 zl za wywoz gruzu ktory zostal i dal kierowcy 50zl który ten gruz wywozil. Jak to wyglada ze strony prawnej? Ja usługę wykonalem poprawnie, w terminie wedlug umowy. A ten Pan dzwoni, przeklina, grozi ze a to zniszczy a to tu czy tam zglosi. Czy powinienem mu oddac jakieś pieniądze zgodnie z prawem? Dodam ze wykonuje brukarkę i wyceny są np 150 zl z materialem z metr, nie wyznacza sie ile za co konkretnie no chyba ze to jakies przetarg czy coś.