P
popiel12
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2016
- Odpowiedzi
- 1
Witam!
Mój problem polega na tym, iż zamówiłem lampy do samochodu ledowe. Wszystko przebiegło ok, do czasu gdy otrzymałem lampy rozpakowałem nie zrywałem z nich nawet foli, ponieważ chciałem podłączyć i sprawdzić czy działają poprawnie. Jak się okazało w jednej lampie nie działała jedna dioda ponadto wyskakiwał na komputerze pokładowym błąd tzw. "spalonej żarówki" gdzie w opisie przedmiotu oraz przez rozmowę telefoniczną zapewniano, iż takiej sytuacji nie ma prawa być. Tak więc od razu po stwierdzeniu, iż lampy nie działają poprawnie pakowałem je do kartonu uwcześnie zawijając je w folię bąbelkową tak jak były orginalnie spakowane. I na drugi dzień skontaktowałem się z sprzedawcą tych lamp (odebrała konsultantka sklepu), która kazała wysłać lamy na ich koszt i gwarantowała, iż wymienią je na nowe, więc tak zrobiłem. Po odebraniu przesyłki przez sprzedawcę wykonałem telefon i odebrał Szef, który od razu mnie opieprzył, że wysłałem lampy na koszt sprzedawcy i, że żadna wymiana nie ma możliwości przed sprawdzeniem lamp czy rzeczywiście są niesprawne. Sprzedawca wysłał lampy do swojego importera, który stwierdził, że lampy są w 100 % sprawne, a niestety zwrot pieniędzy nie jest możliwy ponieważ widoczne są rysy na kloszach lamp. Tak więc poprosiłem o numer od sprzedawcy do tego importera i zadzwoniłem. I on również oświadczył, że lampy są w 100% sprawne, a że wyskakuję błąd tzw. "spalonej żarowki" to wina samochodu, że pewien odsetek samochodów mogą mieć różne napięcia gdzie standardowo oporność powinna wystarczyć 6 Ohm, a jak stwierdził widocznie w moim samochodzie potrzebna była by 7 Ohm i Oni za to nie odpowiadają(ale przecież na stronie wyraźnie jest napisane, że lampy posiadają oporniki i przetwornice zabezpieczające wyskakującemu błędowi spalonych lamp), i zwrot pieniędzy i tak nie jest możliwy bo są podobno rysy na kloszach lamp, więc mówiłem temu nawet uprzejmemu Panu, że to nie możliwe bo nawet nie zrywałem foli zabezpieczającej z tych lamp przy podłączaniu ich do samochodu oraz że spakowałem je w folię oraz w dwa kartony tak jak do mnie przyszły trwało to może 15 min po wyjęciu z kartonów i ponownemu spakowaniu. Importer przyjął to do wiadomości i stwierdził, że nie koniecznie ja jestem powodem niby porysowania tych lamp tylko sprzedawca który odsyłał te lampy do nich na gwarancję. I proszę pomóżcie mi co z tym zrobić czy jest szansa odstąpić od umowy i jakimi argumentami to poprzeć.
I na dodatek przez telefon zapeniono mnie dokładnie przez Panią Konsultantkę, iż lampy są niemieckiej firmy Dectane a jak sie okazało podczas rozmowy z Importerem, że są jednak Made In Taiwan...
Z góry dziękuję
Mój problem polega na tym, iż zamówiłem lampy do samochodu ledowe. Wszystko przebiegło ok, do czasu gdy otrzymałem lampy rozpakowałem nie zrywałem z nich nawet foli, ponieważ chciałem podłączyć i sprawdzić czy działają poprawnie. Jak się okazało w jednej lampie nie działała jedna dioda ponadto wyskakiwał na komputerze pokładowym błąd tzw. "spalonej żarówki" gdzie w opisie przedmiotu oraz przez rozmowę telefoniczną zapewniano, iż takiej sytuacji nie ma prawa być. Tak więc od razu po stwierdzeniu, iż lampy nie działają poprawnie pakowałem je do kartonu uwcześnie zawijając je w folię bąbelkową tak jak były orginalnie spakowane. I na drugi dzień skontaktowałem się z sprzedawcą tych lamp (odebrała konsultantka sklepu), która kazała wysłać lamy na ich koszt i gwarantowała, iż wymienią je na nowe, więc tak zrobiłem. Po odebraniu przesyłki przez sprzedawcę wykonałem telefon i odebrał Szef, który od razu mnie opieprzył, że wysłałem lampy na koszt sprzedawcy i, że żadna wymiana nie ma możliwości przed sprawdzeniem lamp czy rzeczywiście są niesprawne. Sprzedawca wysłał lampy do swojego importera, który stwierdził, że lampy są w 100 % sprawne, a niestety zwrot pieniędzy nie jest możliwy ponieważ widoczne są rysy na kloszach lamp. Tak więc poprosiłem o numer od sprzedawcy do tego importera i zadzwoniłem. I on również oświadczył, że lampy są w 100% sprawne, a że wyskakuję błąd tzw. "spalonej żarowki" to wina samochodu, że pewien odsetek samochodów mogą mieć różne napięcia gdzie standardowo oporność powinna wystarczyć 6 Ohm, a jak stwierdził widocznie w moim samochodzie potrzebna była by 7 Ohm i Oni za to nie odpowiadają(ale przecież na stronie wyraźnie jest napisane, że lampy posiadają oporniki i przetwornice zabezpieczające wyskakującemu błędowi spalonych lamp), i zwrot pieniędzy i tak nie jest możliwy bo są podobno rysy na kloszach lamp, więc mówiłem temu nawet uprzejmemu Panu, że to nie możliwe bo nawet nie zrywałem foli zabezpieczającej z tych lamp przy podłączaniu ich do samochodu oraz że spakowałem je w folię oraz w dwa kartony tak jak do mnie przyszły trwało to może 15 min po wyjęciu z kartonów i ponownemu spakowaniu. Importer przyjął to do wiadomości i stwierdził, że nie koniecznie ja jestem powodem niby porysowania tych lamp tylko sprzedawca który odsyłał te lampy do nich na gwarancję. I proszę pomóżcie mi co z tym zrobić czy jest szansa odstąpić od umowy i jakimi argumentami to poprzeć.
I na dodatek przez telefon zapeniono mnie dokładnie przez Panią Konsultantkę, iż lampy są niemieckiej firmy Dectane a jak sie okazało podczas rozmowy z Importerem, że są jednak Made In Taiwan...
Z góry dziękuję
Ostatnia edycja: