Zwrot zadatku za suknie ślubną

  • Autor wątku Autor wątku Drallex
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Drallex

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2021
Odpowiedzi
6
Witam.
Kilka miesięcy temu została podpisana umowa na uszycie sukni ślubnej między salonem a przyjaciółką. W dniu dzisiejszym salon zadzwonił z informacją, iż przez hospitalizacje jednej z Pań, studio będzie zamknięte od stycznia mniej więcej na 6 miesięcy.

Ślub odbędzie się w sierpniu następnego roku więc w takim wypadku Pani zaproponowała, że ostateczne! przymiarki może zorganizować w grudniu i do końca roku suknia powinna być gotowa. Przyjaciółka nie zgadzała się aby suknia szyta na miarę miała być gotowa 8-9 miesięcy przed ślubem, zwłaszcza, że salon nie miał pewności, że będzie w stanie nanieść poprawki w przypadku wahań wagi.

Z drugiej strony w umowie nie było wskazanych konkretnych dat przymiarek czy zdjęcia wymiarów. Panie jednak podczas podpisywania umowy ustaliły ustnie, że będą się kontaktować w okolicach kwietnia następnego roku. Nie było wpisanych także okoliczności podczas, których zadatek będzie zwracany - tylko podpunkt "Zadatek nie jest zwracany" - czy jest to zgodne z prawidłową umową, nie wiem. Żadnych przymiarek czy mierzenia także nie było, nie zostały zużyte żadne materiały ze strony salonu, w związku z szyciem sukni.

Dzisiaj będąc w gorącej wodzie kąpaną, przyjaciółka pojechała do studia i od wejścia spotkała się z bardzo oburzoną i nieprzyjemną Panią, która powiedziała, że zadatku nie zwróci ponieważ ona jest w stanie wywiązać się z umowy. Argument, że suknia na miarę prawie rok przed weselem nie ma sensu bo wiele rzeczy może się zdarzyć zwłaszcza przy możliwym braku poprawek nic nie dał. Salon się może wywiązać z umowy ale tylko w tym roku i basta dlatego zadatek zostaje. Przyjaciółka powiedziała w takim wypadku pod wpływem emocji, że rezygnuje a Pani w salonie powiedziała, żeby podpisała w takim razie rezygnacje na umowie. Tak też postąpiła.

Proszę o poradę w zakresie:
Czy jest jeszcze jakaś szansa na zwrot zadatku?
Jak inaczej mogła przyjaciółka postąpić (aby mieć naukę na przyszłość)?
 
Zadatek zgodnie ze swoją naturą jest bezzwrotny (w wypadku jeśli zamawiająca rezygnuje z usługi) lub zwracany w podwójnej wysokości (w wypadku jeśli to salon rezygnuje z wykonania usługi).
Kwestia ewentualnie użytych materiałów, poczynionych prac miałyby znaczenie w przypadku zaliczki (zaliczka z definicji podlega zwrotowi po rozliczeniu nakładów).
Tutaj niestety prawo jest po stronie salonu - jeżeli w umowie nie ustalono terminów, a salon jest gotów do realizacji usługi to fakt, że usługa z punktu widzenia przyszłej panny młodej zostanie wykonana zbyt wcześnie z prawnego punktu widzenia jest słabym argumentem.Podpisanie rezygnacji zamknęło drogę do ubiegania się o zwrot zadatku.
Pozostało próbować się dogadać na ewentualne poprawki bezpośrednio po otwarciu salonu (i starać się utrzymać wymiary do ślubu, bo logiczne, że w przypadku zmiany o kilka rozmiarów poprawki będą niemożliwe). A na przyszłość - lepiej pilnować warunków podpisywanej umowy, gdyby orientacyjny termin pierwszych i ostatnich przymiarek i poprawek był zawarty w umowie to salon miałby problem, a nie panna młoda.
 
Dziękuje za odpowiedź. Po dzisiejszych ustaleniach nasunęły się jednak inne pytania.

Czy fakt, że termin Panie ustalały ustnie nie ma tu żadnego znaczenia? Przyjaciółka była wtedy ze swoją koleżanka więc ma świadka który mógłby to ewentualnie potwierdzić.

O dogadywaniu się nie ma mowy ponieważ salon nie dawał nawet pewności, że będzie w stanie jakiekolwiek poprawki zrobić a znalezienie kogoś innego w nie wiadomo jakim terminie? Nie wyobrażam sobie.

Sprawa zrobiła się dzisiaj trochę dziwniejsza ponieważ kilku znajomych zadzwoniło do salonu i spytało o szycie sukni na okres około wakacyjny. Pani mówiła, że nie ma najmniejszego problemu a ewentualne przymiarki/pomiary zapraszała na chociażby luty. Przy takim obrocie spraw kompletnie nie rozumiemy zachowania studia, co miało na celu wprowadzanie przyjaciółki w błąd/innych zamawiających jeśli jednej mówi, że salon zamknięty a innym, że proszę zapraszam. Czy takie sprzeczne informacje mają jakiekolwiek przełożenie w tej sprawie?
 
Drallex napisał:
Po dzisiejszych ustaleniach nasunęły się jednak inne pytania.


Szkoda czasu na przemyślenia - zadatek, zgodnie z jego celem - w waszej sytuacji nie podlega zwrotowi poza dobrą wolą salonu.
 
W tej konkretnej sprawie podpisana rezygnacji zamknęła drogę do dochodzenia roszczeń od salonu.

Reszta to czyste gdybanie. To co na piśmie ma większe znaczenie dowodowe niż ewentualne ustne ustalenia w zakresie szczegółów, to co do tej pory napisałaś dawałoby być może jakiś punkt zaczepienia, ale z wątpliwą szansą sukces w sądzie i trzeba by było dobrze skalkulować, czy czas, nerwy i koszty ewentualnej przegranej są warte zachodu dla odzyskania zadatku.
 
Ostatnia edycja:
W tej konkretnej sprawie podpisana rezygnacji zamknęła drogę do dochodzenia roszczeń od salonu.
Rezygnacja została podpisana tylko dlatego, że salon wprowadził ją w błąd mówiąc, że będzie zamknięty od nowego roku - co za sprawą wielu świadków jest nie prawdą. Mam rozumieć, że jawne i świadome wprowadzanie klienta w błąd i tak nie ma znaczenia jeśli nie było tego na papierze?

Dziękuje za wszystkie udzielone odpowiedzi.
 
Powrót
Góra