Drugi raz chcą odzyskać nienależny im dług

  • Autor wątku Autor wątku dzoan
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dzoan

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2013
Odpowiedzi
11
Witam,
pewna firma windykacyjna usiłowała "odzyskać" ode mnie spłatę długu za który nie odpowiadam - o czym doskonale wiedzieli, ponieważ firma telekomunikacyjna, która sprzedała im wierzytelność poinformowała ich o tym ,że nie ja jestem dłużnikiem.
Złożyli pozew do e-sadu. Ja złożyłam sprzeciw. Sprawa do sądu rejonowego, który nakazał firmie windykacyjnej dostarczyć dokumenty uwiarygadniające ich roszczenie wobec mnie. Ponieważ nie dostarczyli tych dokumentów, sąd umorzył postępowanie i na mój wniosek obciążył ich kosztami.
Po kilku miesiącach dowiedziałam się w e-sadzie, że ponownie złożyli pozew dotyczący tej wierzytelności.
Oczywiście ja ponowię sprzeciw i całą procedurę, ale mam pytanie do Was, czy zgodnie z prawem firma windykacyjna może tak "bawić się" ze mną przez wiele lat, czy też mogę wystąpić na drogę prawna przeciwko nim o np. nękanie, naruszenie dobrego imienia, naruszenie dóbr osobistych? (Ewentualnie czego?) Czy mogę z tym iść do prokuratury?

Dziękuję za informację
Joanna
 
Może pozywać kogo chce, o co chce i ile razy chce. To się nazywa prawem do sądu.

A jakie Twoje dobra osobiste naruszyli?
 
A jeśli to nie jest dług który mnie dotyczy? Chcą ode mnie wymusić zapłatę. Rozumiem, że ja teraz mogę Ciebie "ciągać" po sądach, za coś co mi się od Ciebie nie należy. Czy dobrze to rozumiem? I mimo mojej przegranej po raz kolejny wzywać Cię do sądu?
 
Ale o tym czy to jest Twój dług to decyduje właśnie sąd, a nie Ty?

Owszem, możesz. Płacisz za to opłatę sądową i możesz potem pozywać mnie o cokolwiek ci przyjdzie do głowy, z sensem lub bez.
 
Dziękuję za odpowiedź i jeszcze tytułem upewnienia się:
Rozumiem, że jeżeli pierwszą sprawę przegram z Tobą postanowieniem sądu, to następnego dnia mogę ponownie w tej samej sprawie złożyć pozew przeciwko Tobie, a potem jeszcze raz i jeszcze raz, tak byś zajmował się głównie swoją obroną - udowadniając, że nie jesteś przysłowiowym wielbłądem.
A co w sytuacji jeśli moje " działania" przeciwko Tobie doprowadzą do Twojej depresji, nerwicy?
 
Owszem, możesz. Ja za każdym razem będę brał pełnomocnika procesowego za którego za każdym razem będziesz płacić Ty. Słaby interes.

W takim przypadku możesz wystąpić z powództwem o zadośćuczynienie. Nie słyszałem, żeby jakiś sąd w takiej sytuacji zasądził zadośćuczynienie, ale znowu, tym razem to Twoje pieniądze na opłatę sądową, więc możesz pozywać o co tam chcesz.
 
Dziękuje Ci za odpowiedź. Mówiąc językiem " normalnych" ludzi, jest to bez sensu.
Najgorsze jest to, że oni w swoich pozwach nie podają mojego aktualnego adresu. Czasem jest tak, że o sprawie dowiaduję się dopiero od komornika.
 
A bierz za kazdym razem mecenasa, niech ich kasuje za zastepstwo, jak zaplaca to sie zastanowia czy dalej pogrywac sie zwyczajnie im oplaca, innej metody nie widze.
 
Powaga rzeczy osądzonej przewidziana w art. 366 Kodeksu postępowania cywilnego sprowadza się do tego, że wykluczona jest możliwość ponownego rozpatrywania sprawy o to samo roszczenie między tymi samymi stronami
 
Dokładnie zgadzam się z krycek-iem...Powaga rzeczy osądzonej jest w Polsce szczególnie chroniona. Jeśli już raz zapadł,prawomocny wyrok, postanowienie w danej sprawie, nikt nie może "tzw..."ogrzewać kotleta" i prosić o osądzenie tej samej sprawy. Powaga rzeczy osądzonej jest w sumie "święta".
 
krycek napisał:
Powaga rzeczy osądzonej przewidziana w art. 366 Kodeksu postępowania cywilnego sprowadza się do tego, że wykluczona jest możliwość ponownego rozpatrywania sprawy o to samo roszczenie między tymi samymi stronami
tepek napisał:
Dokładnie zgadzam się z krycek-iem...Powaga rzeczy osądzonej jest w Polsce szczególnie chroniona. Jeśli już raz zapadł,prawomocny wyrok, postanowienie w danej sprawie, nikt nie może "tzw..."ogrzewać kotleta" i prosić o osądzenie tej samej sprawy. Powaga rzeczy osądzonej jest w sumie "święta".
Zgadzam się z Wami obydwoma. Jeśli zechcecie jeszcze napisać, że rowery mają dwa koła, to też się z Wami zgodzę. Ponieważ oczywiście macie rację, tylko szkoda że piszecie nie na temat. Przecież założycielka wątku wyraźnie napisała, o umorzeniach w jej sprawach (nie oddaleniach pozwu) z uwagi na nieuzupełnienie braków formalnych przez powoda. Proponuję więc, z kolejnymi rewelacjami przenieść się na forum rowerowe.
 
Ja proponuję skorzystać z możliwości dalszej dyskusji bo jak widzę podstawy prawa niektórzy chyba opuścili na wykładach.
Dobrej nocy.
 
tepek napisał:
Ja proponuję skorzystać z możliwości dalszej dyskusji bo jak widzę podstawy prawa niektórzy chyba opuścili na wykładach.
Dobrej nocy.
ale o co ci chodzi? owszem ogolnie obaj macie racje w kwestii powagi rzeczy osadzonej ale w tej sprawie piszecie tak, jakby na pytanie ktora godzina odpowiadac dzis jest sroda...
 
Jak się uchronić przed "odgrzewanym kotletem"?
Dostali kolejny nakaz sądowy. Wiem co robić formalnie: sprzeciw, a później czekać na sąd rejonowy. Do tej pory broniłam się sama, więc tylko koszty moich listów mi zasądzali, a mój czas? Od prawie dwóch lat sama "studiuję" prawo, nie jestem prawnikiem. Czas na mecenasa, przynajmniej w tej sprawie mnie odciąży:)
Ale co zrobić by po raz kolejny ta sama sprawa nie trafiła do e-sądu.
 
dzoan napisał:
Jak się uchronić przed "odgrzewanym kotletem"?

Jak??? są dwie drogi.

Pierwsza wystąpić z pozwem o ustalenie nieistnienia zobowiązania. Niestety ma to jedną wadę, sądy uznają takie działanie za przerwanie biegu przedawnienia.

Druga prostszą - nieuznawaną i nie popularną na tym forum :lol:

Złożyć wniosek o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na próbie wyłudzenia nienależnych zobowiązań. Wniosek składasz do prokuratury. Uzasadniasz między innymi faktem nie posiadania i nie przedstawienia na żądanie sądu dokumentów potwierdzających istnienie wierzytelności. Możesz też załączyć wezwania do zapłaty i stwierdzić, że czujesz sę zagrożona i straszona....

Po co masz się szarpać sama. Niech odpowiednie „organa” sprawdzą i ustalą stan faktyczny......
 
Ostatnia edycja:
dzoan napisał:
Ale co zrobić by po raz kolejny ta sama sprawa nie trafiła do e-sądu.
Po pierwsze, nie można nic zrobić aby nie trafiła sprawa do sądu, gdyż każdy ma prawo każdego pozwać. Chyba nie chciałabyś żyć w systemie, który tego nie gwarantuje?
Po drugie, skorzystaj z rad kolegów i za każdym razem, gdy zostaniesz pozwana o zapłatę nienależnego świadczenia, korzystaj z pomocy zawodowego pełnomocnika. Sąd zasądza (na wniosek) od przegranej strony (również w przypadku umorzenia postępowania z winy powoda) m.in. koszty zastępstwa procesowego (uzależnione jedynie od wartości przedmiotu sporu). Każda przegrana przez powoda sprawa będzie w ten sposób oznaczała dla niego straty finansowe, a dla Ciebie (jeśli umówisz się z pełnomocnikiem, że jego wynagrodzenie wyniesie niższą kwotę, niż zasądzone koszty zastępstwa) zarobek. Okaże się wtedy, że z przyjemnością czekasz, by "wierzyciel" zechciał wnieść kolejny bezzasadny pozew.
tepek napisał:
bo jak widzę podstawy prawa niektórzy chyba opuścili na wykładach.
No nie, chciałem żartobliwie zwrócić uwagę na oczywistą pomyłkę kolegów (sądziłem, że spowodowaną jedynie późną porą), tymczasem kolega nie tylko nie zrozumiał nic (obawiam się, że naprawdę nie masz pojęcia o tych podstawach, na które się powołujesz - znasz formułki, nie rozumiesz ich zastosowania - o rozpoznawaniu różnicy, pomiędzy rozstrzygnięciem merytorycznym a formalnym już nie wspomnę), to jeszcze się odszczekuje (głupio). Wstyd, kolego. Duży wstyd.
 
Do września byłam w s.c. Zobowiązania za które mam płacić dotyczą miesięcy: grudzień, styczeń i luty kolejnego roku. Sam sprzedający wierzytelność potwierdził w firmie windykacyjnej, że to nie jest mój dług.
W naszym kraju sąd może stwierdzić, że to jest jednak mój dług. Dla mnie osoby nie będącej nawet studentem prawa, jest to wieli szok. Płacę za nie swoje długi.
 
Jeśli masz pretensje do "naszego kraju", to możesz je wyartykułować swojemu posłowi.

Bo w wyborach bierzesz udział, prawda?
 
rewt napisał:
Oczywiście, a po przesłuchaniu zarzucik z art. 234 KK.

Nie wiem czy dobrze rozumiem ten art. Ja ich fałszywie oskarżę? Ten zarzucik to dla mnie czy ja na nich mogę zastosować. Oni fałszywie mnie oskarżają, że to ja mam dług, a nie inne osoby za niego odpowiedzialne. Wszystkie inne sprawy ( a przy nieuczciwym wspólniku jest ich kilka) wygrywam, w różnych miastach i sądach - jeden wyrok- to nie moje długi.
 
Powrót
Góra