Szanowni okej, baziog, ghoes oraz kolejne osoby, które otrzymały pisma od LS lub innej "kancelarii" (cudzysłów nie jest przypadkowy!).
Aby nie rozwlekać odpowiedzi - pisma, które otrzymujecie to w większej swojej części pseudo prawniczy bełkot doprawiony błędami (jak sygnatura sprawy "I Ds. 1180/40" wskazujące na rok 2040).
Zachęcam do nabrania dystansu, wyciszenia nerwów a przy odrobinie czasu przejrzenia (przynajmniej) linków wątków wklejonych przez Szanownego Moda w pierwszym poście.
A konkretnie odpowiadając na pytania Pana "okej":
okej napisał:
Ad. 1. Nie ma najmniejszego znaczenia czy cokolwiek się będzie robić lub nie. Rzecz cała tak czy siak polega na przestraszeniu i zmuszeniu odbiorcę pisma do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem. Na to jest paragraf...
Powtórzę dobitniej: PRZESTRASZENIU (prawniczym bełkotem i kłamstwami) i doprowadzeniu do do wpłacenia pieniędzy.
To już Pana decyzja czy stać Pana na takie prezenty - zanim jednak wykona Pan przelew STANOWCZO zachęcam do przeczytania wcześniejszej dyskusji.
Ad. 2. A ma Pan ten film na dysku? Domyślam się, że nie! Powoływanie się przez LS na numer IP, jako poszlakę popełnienia przestępstwa udostępniania chronionych prawem autorskim danych to zdecydowanie za mało. By udowodnić, że Pan ten film ma Policja musiałaby dokonać sprawdzenia Pańskiego komputera (w przypadku LS jeszcze nigdzie w Polsce się coś takiego nie wydarzyło) w celu znalezienia tego filmu. A przecież Pan go nie ma i o niczym nie wie. Córkę proszę oszczędzić - kolega driver124 napisał dlaczego
Ad.3. Tłumaczenia nie mają najmniejszego znaczenia: ściągał Pan (przypadkowo czy nie) - a raczej przypisywany Panu numer IP = udostępniał Pan (a raczej przypisywany Panu itd.).
Ale przecież Pan, jak się domyślam, o niczym nie wie i tego filmu na oczy nie widział. Zwłaszcza, że sieć była otwarta...
Pozdrawiam,