Naprawa z OC sprawcy i potrącenie 30%

  • Autor wątku Autor wątku pmickr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

pmickr

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2015
Odpowiedzi
16
Witam,

Miałem drobną stłuczkę - gość cofając na parkingu Lidla wjechał mi w lewy przód. Do wymiany błotnik, może zderzak, reflektor, nic wielkiego.

Niestety rzeczoznawca(?) z TU potrącił mi 30% na błotniku, jeśli dobrze zrozumiałem z powodu tego, że wcześniej już był naprawiany (widać jakąś szpachlę w zgniotce). W momencie zdarzenia był naprawiony. Auto mimo paru lat na karku, zostawiłem w ASO, chcę naprawić to porządnie bezgotówkowo, ale nie uśmiecha mi się dopłacanie do szkody powstałej nie z mojej winy. W warsztacie poradzono mi napisanie odwołania.

Tu moje pytanie - jak w świetle prawa wygląda moja sytuacja? Czy TU ma prawo mi coś takiego zrobić? Jeśli nie, to na jakie przepisy mogę się powołać pisząc do nich pismo?

Z góry dziękuję za pomoc i wszelkie podpowiedzi. W razie czego mogę wrzucić skany otrzymanych dokumentów.
 
Możesz oddać bezgotówkowo do warsztatu i warsztat dogada się z TU a Ty będziesz miał spokój, może nawet auto zastępcze dostaniesz. Jak znam TU to masz pewnie też potrącenie na materiale lakierniczym 33%.

Co do błotnika wcześniej naprawianego to gdyby to była pełnowartościowa naprawa (czytaj wymiana) to nie było by problemu a tak dochodzi wg mnie do wzbogacenia się/podniesienia wartości auta gdyby za naprawiany stary błotnik policzyli nowy. Tutaj przykładowe orzeczenie:
http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/wcze$015bniej$0020naprawiany/151020000002003_IV_Ca_000085_2013_Uz_2013-03-15_001

Przepis prawny:
Sąd II instancji nie podziela ponadto stanowiska apelującej, że w realiach niniejszej sprawy naprawa jej samochodu winna odbywać się przy użyciu części nowych, oryginalnych. Apelująca całkowicie pomija, że jej samochód nie był nieuszkodzony. Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wprost wynika, że pojazd powódki uczestniczył już wcześniej w zdarzeniu drogowym, o czym świadczą ślady na pokrywie, reflektorach i na przednim zderzaku (vide: ustna opinia biegłego sądowego – k. 197). Samochód był już wcześniej naprawiany i to bynajmniej nie w (...) serwisie (...). Stąd twierdzenie, że likwidacja szkody przy użyciu zamienników i części nieoryginalnych nie jest działaniem prawidłowym, a ponadto odwoływanie się w tym zakresie do „utartej praktyki orzeczniczej”, z całkowitym pominięciem realiów rozpoznawanej sprawy, jest nietrafne.
 
Rzecz w tym, że auto chcę naprawiać bezgotówkowo, ale wg obecnych dokumentów, warsztat będzie ode mnie oczekiwał pokrycia 30% kosztów błotnika :/ To właśnie warsztat zwrócił moją uwagę na ten zapis, wcześniej nie wiedziałem o co chodzi w NZS, jest to moja pierwsza kolizja i nie mam doświadczenia w temacie.

Potrącenie "na szczęście" mam tylko na materiale (koszt błotnika), reszta jest bez potrąceń. Problem jest taki, że o ile błotnik to relatywnie niski koszt (ok. 1000zł w tym ew. 300zł moje) o tyle wczoraj okazało się, że i zderzak będzie do wymiany (wg. warsztatu w wyniku kolizji połamały się mocowania). Tu koszt będzie zdecydowanie większy i stawiam dobrą flaszkę, że też mi potrącą, bo też kiedyś był lakierowany (chociaż nie lutowany czy inaczej naprawiany).

Co do wzbogacenia - im więcej na ten temat czytam tym bardziej uważam, że jest to nieźle pokręcone.

Szkoda nie z mojej winy i mam pokrywać koszty naprawy?

Błotnik i tak jest do wymiany (stopień zmasakrowania ;)), więc jakie ma znaczenie czy wcześniej był naprawiany, skoro i tak jest konieczność kupienia nowego?

W jaki sposób się na tym wzbogacę? Auto nie będzie ani złotówki więcej warte (mówimy o pojeździe 12 letnim) po wymianie... Błotnik był naprawiany, ale nie posiadał w momencie kolizji ani rdzy, ani rys, ani żadnych innych zmniejszających wartość elementu rzeczy. W sensie użytkowym i estetycznym był w 100% "sprawny".

Niepojęte jest dla mnie to, że wg TU ja się wzbogacam, ale już stracić z czyjejś winy mogę?

Co do przytoczonego orzeczenia rozumiem (może błędnie), że w momencie zaistnienia zdarzenia, auto nosiło ślady poprzednich przygód ("o czym świadczą ślady na pokrywie, reflektorach i na przednim zderzaku").

W tym wątku: http://forumprawne.org/ubezpieczeni...59-udzial-wlasny-w-naprawie-z-oc-sprawcy.html został przytoczony ciekawy przykład osoby poszkodowanej w dwóch kolizjach, obie usuwane w jednym TU (PZU). W pierwszej była naprawa elementu, w drugim wymiana z potrąceniem. Czy to jest uczciwe?
 
Dlatego doradzam Ci naprawę w warsztacie, oni już się z TU dogadają albo weź kosztorys z warsztatu, przedstaw TU do akceptacji i jak zaakceptują to naprawiaj auto.

Po zderzaku ciężko będzie stwierdzić chyba, że był wcześniej malowany?
 
pmickr napisał:
Błotnik i tak jest do wymiany (stopień zmasakrowania ), więc jakie ma znaczenie czy wcześniej był naprawiany, skoro i tak jest konieczność kupienia nowego?
i właśnie sobie odpowiedziałeś dlaczego - skoro uszkodzeniu uległ szpachlowany, to na taki powinien zostać wymieniony, ale trzeba kupić NOWY, bo szpachlowanych nie mają :)
 
o-o napisał:
i właśnie sobie odpowiedziałeś dlaczego - skoro uszkodzeniu uległ szpachlowany, to na taki powinien zostać wymieniony, ale trzeba kupić NOWY, bo szpachlowanych nie mają :)

Gdyby moja opinia była wystarczająca ;) No nic - na razie czekam na rozwój wypadków. Zdaje się, że jutro rzeczoznawca się pojawi w ASO na dodatkowe oględziny to i pewnie jutro dowiem się co extra wyszło. Już u likwidatora w rozmowie telefonicznej zgłosiłem reklamację w zakresie błotnika (chociaż chyba zrobię to jeszcze raz, pisemnie/mailowo jak dostanę te dodatkowe informacje nt zderzaka).

Mam jeszcze pytanie pomocnicze. Z tego co szperałem, powinienem otrzymać pojazd zastępczy na cały okres naprawy, natomiast TU stwierdziło, że technologicznie czy jakoś tak to jest 5 dni i na tyle mi dali auto. Dziś (5 dzień) po mojej interwencji u likwidatora, przedłużono to do 8 dni (do pt). Auto mi jest potrzebne - codziennie żona wozi 3-latkę do przedszkola a potem z 6 miesięcznym synem do parku...

Czy faktycznie mam prawo do pojazdu zastępczego na cały okres naprawy (nawet jak ASO się ślimaczy), czy mam oddać w piątek auto i "nie fikać"? Jeśli tak to jakimi orzeczeniami mogę się podeprzeć?

Dziękuję wszystkim za wkład w dyskusję :)
 
najwyraźniej mnie nie zrozumiałeś - jeśli zniszczeniu uległ pordzewiały, czy szpachlowany błotnik, to znaczy że nie miał on pełnej wartości przed szkodą. w zasadzie w celu przywrócenia stanu sprzed szkody powinni ci zamontować tak samo poszpachlowany, ale ponieważ to niemożliwe, to proponują nowy, a tobie pozostaje dopłata różnicy pomiędzy ceną nowego, a ceną szpachlowanego sprzed zniszczenia - co w tym nielogicznego, czy niezrozumiałego ?
gdybyś nie dopłacił tej różnicy, to byłoby bezpodstawne wzbogacenie kosztem TU (czyli wszystkich nas płacących składki na OC)
 
Skoro tak, to jest nie wzbogacenie tylko zbiednienie - super. To uważasz za logiczne?

Mój błotnik może miał na sobie szpachlę, ale wyglądał jak nowy i był w pełni funkcjonalny. Żadnych uszkodzeń czy rdzy. Poza tym, to element karoserii, nie część eksploatacyjna. O ile przy np. startych klockach hamulcowych czy zjechanych oponach można mówić o wzbogaceniu, o tyle tu mowy nie ma. Moje auto nie będzie mniej paliło, ładniej wyglądało ani nie będzie nawet 1zł więcej warte. Jest zmiana, ale nie widzę tu wzbogacenia.
 
Powrót
Góra