2 roszczenia do 1 szkody

  • Autor wątku Autor wątku nabu
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

nabu

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2023
Odpowiedzi
11
Witam,

Ponad rok temu zalałem mieszkanie sąsiadce.
Dostała ona odszkodowanie z ubezpieczalni.

Kilka miesięcy później, sprzedała to mieszkanie.
Po kolejnych iluś miesiącach, owy właściciel zgłosił się do mnie o odszkodowanie.

Wypłaciłem mu je przelewem i dostałem pokwitowanie, że zrzeka się wszelkich roszczeń i nie poszedł ani nie pójdzie do ubezpieczalni.

Teraz dostaję nakaz upominawczy z sądu, bo ubezpieczalnia wypłacając sąsiadce odszkodowanie przejęła jej dług i poszła z nim do sądu (bo jakoby odebrałem jej wezwanie, co jest nieprawdą, bo odebrała je moja w podeszłym wieku mama, bo mnie nie było wtedy w Wwie)

Pytanie: kto ma prawo dochodzić ode mnie zadośćuczynienia: sąsiadka która była właścicielką mieszkania w chwili zalania go, czy nowy właściciel który remontował ściany ?

Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam,
 
nabu napisał:
Witam,

Pytanie: kto ma prawo dochodzić ode mnie zadośćuczynienia: sąsiadka która była właścicielką mieszkania w chwili zalania go, czy nowy właściciel który remontował ściany ?

Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam,


Sąsiadka - Jeżeli nie doszło do zawarcia umowy cesji wierzytelności między nią a nowym właścicielem. Szkoda powstała w momencie zalania, szkodą jest uszkodzenie elementów mieszkania, które z pewnością wpłynęły również na obniżenie wartości nieruchomości w dniu sprzedaży. A zatem szkoda wystąpiła w majątku sąsiadki. NAjprosciej mówiąc nowy właściciel mógłby dochodzić od ciebie odszkodowania gdyby sąsiadka przeniosła na niego swoje roszczenie wobec ciebie (sama umowa sprzedaży nieruchomości tego nie powoduje jeśli nie zostało to wprost wskazane w jej treści) a o tym nic nie wspominasz, wiec jeśli nie było cesji to byłeś zobowiązany wyłącznie wobec sąsiadki.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Duże dzięki MadMad91.

Wprawdzie kierując się ogólną logiką doszedłem do tego samego wniosku, ale dzięki za szerszy o tą ewentualną umowę cesji (lub jej brak) kontekst.

Rozmawiałem przed chwilą z tym nowym właścicielem i nie wspomniał słowem o ww klauzuli cesji, więc przyjmuję że jej nie ma.

Nie jest chętny do zwrotu pieniędzy, więc zaoferowałem mu tydzień do namysłu , kontaktu z prawnikiem i zwrotu pieniędzy, a jeśli nie, to składam pozew

Jeszcze raz dzięki i miłego dnia :)
 
Nie jest chętny do zwrotu pieniędzy
Możesz ich nie odzyskać, spełniłeś świadczenie do którego nie byłeś zobowiązany. Czytaj art. 411 kc. Możesz dochodzić roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenie. Jednak sukces wcale pewny nie jest.
 
Reset321 napisał:
Możesz ich nie odzyskać, spełniłeś świadczenie do którego nie byłeś zobowiązany. Czytaj art. 411 kc. Możesz dochodzić roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenie. Jednak sukces wcale pewny nie jest.


Pytanie czy jest w stanie wykazać, że nie miał wiedzy o tym ze nowy właściciel nie jest uprawniony do odszkodowania.
Art. 411
Nie można żądać zwrotu świadczenia:
1) jeżeli spełniający świadczenie wiedział, że nie był do świadczenia zobowiązany, chyba że spełnienie świadczenia nastąpiło z zastrzeżeniem zwrotu albo w celu uniknięcia przymusu lub w wykonaniu nieważnej czynności prawnej;


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Ten zapis dotyczy Ciebie, jako spełniającego świadczenie. Nie sąsiada.
 
Co do mnie, to nie wiedząc o tym że mieszkanie było sprzedane, sądziłem, że odezwał się do mnie mąż sąsiadki, ponieważ na pewnym etapie negocjacje z nią przestały się układać.

A dzwoniąc do mnie, za żadnym razem nie poinformował mnie, że jest nowym właścicielem zalanego mieszkania. Rzekł tylko coś w stylu: 'dzień dobry, ja jestem właścicielem tego mieszkania które pan jakiś czas temu zalał"

Nie padło słowo 'nowym', ani jego nazwisko, stąd brzmiał dla mnie jak mąż sąsiadki.

Dzięki za Twoją istotną uwagę, w każdym razie
 
A ile razy chcesz płacić odszkodowanie? Zapłaciłeś raz i koniec. Płacisz jak każdy cię poprosi?
 
Chyba nie rozumiem pytania.
Chcę płacić raz i to zrobiłem, sądząc że to kończy sprawę.

A teraz dostaję nakaz zapłaty za tą samą szkodę, ale tm razem od poprzedniej właścicielki. Wysłałem dziś poleconym sprzeciw, ale wszystko wskazuje na to, że ona tą sprawę wygra i pieniądze ode mnie ściągnie.

Dlatego uważam, że nowy właściciel powinien je zwrócić, gdyż kupując mieszkanie widział 'moje' zalanie i uwzględnił koszt naprawy w cenie zakupu mieszkania.

Jeśli gdzieś w tym rozumowaniu błądzę, to rzuć trochę światła, proszę
 
nabu napisał:
Chyba nie rozumiem pytania.
Chcę płacić raz i to zrobiłem, sądząc że to kończy sprawę.

A teraz dostaję nakaz zapłaty za tą samą szkodę, ale tm razem od poprzedniej właścicielki. Wysłałem dziś poleconym sprzeciw, ale wszystko wskazuje na to, że ona tą sprawę wygra i pieniądze ode mnie ściągnie.

Dlatego uważam, że nowy właściciel powinien je zwrócić, gdyż kupując mieszkanie widział 'moje' zalanie i uwzględnił koszt naprawy w cenie zakupu mieszkania.

Jeśli gdzieś w tym rozumowaniu błądzę, to rzuć trochę światła, proszę


Koledze chodzi o to ze jak zapłaciłeś sąsiadce to powinna Ci się zapalić czerwona lampka, ze ktoś po raz kolejny chce od ciebie kasy za to samo.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Faktycznie, nie zrozumieliśmy się.
wszystko wskazuje na to, że ona tą sprawę wygra i pieniądze ode mnie ściągnie.
Ubezpieczyciel, nie sąsiadka. Też uważam, że roszczenie ubezpieczalni jest zasadne.
nowy właściciel powinien je zwrócić, gdyż kupując mieszkanie widział 'moje' zalanie i uwzględnił koszt naprawy w cenie zakupu mieszkania.
Dalej twierdzę, że spełniłeś świadczenie do którego nie byłeś zobowiązany. Próbuj coś ugrać na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu - art. 405 kc i dalsze. Poczytaj, to ci wieje wyjaśni.
 
> Koledze chodzi o to ze jak zapłaciłeś sąsiadce to powinna Ci się zapalić czerwona lampka, ze ktoś po raz kolejny chce od ciebie kasy za to samo.

Madmad, chronologia była taka:
1. Negocjacje z sąsiadką w końcu zakończone niczym
2. 3-4 miesiące ciszy, dzwonek od nowego właściciela i uzgodnienie odszkodowania (ale da znać dokładnie ile jak naprawa będzie skończona)
3. 8 mcy (!) ciszy i kolejny dzwonek od nowego, z nową kwotą. Po negocjacjach, stanęło że zapłacę jednak wcześniej uzgodnioną
4. 3 mce później, odbieram od komornika papiery z sądu z nakazem

Tak więc, to nowemu właścicielowi zapłaciłem.
Sąsiadce nie zapłaciłem do dziś

Reset, dzięki za info. Działałem będąc w (niezawinionym moim zdaniem) błędzie, dlaczego więc nie mogę potraktować akcji nowego właściciela, jako (udanej) próby wyłudzenia ?

Ale sugestia nt bezpodstawnego wzbogacenia również cenna, dzięki
 
dlaczego więc nie mogę potraktować akcji nowego właściciela, jako (udanej) próby wyłudzenia ?
Nie było wyłudzenia. Sąsiad zgłosił Ci roszczenie cywilne z tytułu wyrządzonej szkody. Ty roszczenie uznajesz i płacisz albo nie uznajesz i nie płacisz. O wyłudzeniu można by mówić gdyby szkody wcale nie było. Oba roszczenia to roszczenia cywilne.
 
Powrót
Góra