L
lukasz82
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2008
- Odpowiedzi
- 2
Witam
Dzisiaj rano byłem uczestnikiem nieciekawej sytuacji. Otóż parę minut przed 8 jechałem do pracy. W aucie jechała ze mną moja dziewczyna. Niestety źle się poczuła, więc zdecydowałem się zjechać w boczną uliczkę. Na tej uliczce chciałem zawrócić i wjechać na parking... i w tym momencie spostrzegłem z lewej strony inne auto, które dotychczas jechało za mną. Zatrzymałem pojazd. Kierowca drugiego samochodu również się zatrzymał, ponieważ był przekonany, że wymuszę mu pierwszeństwo. skinąłem głową w geście przeprosin i kiwnąłem kierowcy, żeby jechał dalej, a ja potem chciałem zawrócic. W tym momencie Pan otworzył szybę swojego auta od strony pasażera. Ja również miałem otwartą szybę. I od razu ów kierowca zaczął mi ubliżać, nieprzebierając w słownictwie. W tej chwili nie pamiętam dokładnie jakich używał wulgaryzmów. Niestety nie pozostałem mu dłużny i również odpowiedziałem niecenzuralnym słowem (jednym). W tym momencie ów Pan wysiadł ze swojego pojazdu i podszedł do pojazdu od mojej strony i przez otwartą szybę trącił mnie w twarz - lekko odchyliłem głowę w prawo (nie z pięści, ale zewnętrzną stroną dłoni). Wziąłem telefon od dziewczyny i wykręcając numer 997 poinformowałem Pana, że dzwonię na policję. On dał upust swojej agresji bujając moim samochodem (Fiat 126p - lekki samochów więc czuliśmy się jak na łódce podczas sztormu). Po czym wsiadł do swojefgo auta i zaczął odjeżdżać. Jeszcze zdążyłem krzyknąć jego pasażerce "gratuluję partnera" (w jego aucie były 2 pasażerki). W momencie rozmowyt z policjantem przez telefon ów Pan powrócił na miejsce, więc jeszcze raz miałem okazję zweryfikować numery jego samochodu, przyjrzeć sie raz jeszcze napisom na jego aucie. On też sobie spiłał w telefonie numery rej. mojego pojazdu.
Dzisiaj rano byłem uczestnikiem nieciekawej sytuacji. Otóż parę minut przed 8 jechałem do pracy. W aucie jechała ze mną moja dziewczyna. Niestety źle się poczuła, więc zdecydowałem się zjechać w boczną uliczkę. Na tej uliczce chciałem zawrócić i wjechać na parking... i w tym momencie spostrzegłem z lewej strony inne auto, które dotychczas jechało za mną. Zatrzymałem pojazd. Kierowca drugiego samochodu również się zatrzymał, ponieważ był przekonany, że wymuszę mu pierwszeństwo. skinąłem głową w geście przeprosin i kiwnąłem kierowcy, żeby jechał dalej, a ja potem chciałem zawrócic. W tym momencie Pan otworzył szybę swojego auta od strony pasażera. Ja również miałem otwartą szybę. I od razu ów kierowca zaczął mi ubliżać, nieprzebierając w słownictwie. W tej chwili nie pamiętam dokładnie jakich używał wulgaryzmów. Niestety nie pozostałem mu dłużny i również odpowiedziałem niecenzuralnym słowem (jednym). W tym momencie ów Pan wysiadł ze swojego pojazdu i podszedł do pojazdu od mojej strony i przez otwartą szybę trącił mnie w twarz - lekko odchyliłem głowę w prawo (nie z pięści, ale zewnętrzną stroną dłoni). Wziąłem telefon od dziewczyny i wykręcając numer 997 poinformowałem Pana, że dzwonię na policję. On dał upust swojej agresji bujając moim samochodem (Fiat 126p - lekki samochów więc czuliśmy się jak na łódce podczas sztormu). Po czym wsiadł do swojefgo auta i zaczął odjeżdżać. Jeszcze zdążyłem krzyknąć jego pasażerce "gratuluję partnera" (w jego aucie były 2 pasażerki). W momencie rozmowyt z policjantem przez telefon ów Pan powrócił na miejsce, więc jeszcze raz miałem okazję zweryfikować numery jego samochodu, przyjrzeć sie raz jeszcze napisom na jego aucie. On też sobie spiłał w telefonie numery rej. mojego pojazdu.