Akt notarialny a zachowek

  • Autor wątku Autor wątku tyla77
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

tyla77

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2009
Odpowiedzi
27
Witam!
Rodzice przekazali jednemu z trzech synów i jego żonie jako darowiznę dom,ziemię oraz gospodarstwo rolne,ze względu na to,iż pozostali synowie mieszkali za granicą,a najmłodszy został w domu.Młodzi,również notarialnie,oświadczyli,iż rodzice dożywotnio będą mieli dostęp do pokoju,kuchni i łazienki.
Po kilku latach zaczęły się poważnie kłótnie po których młodzi wyprowadzili się.Syn w dalszym ciągu dojeżdżał i pracował na roli,ale rodzice za jego plecami zaczęli wyprzedawać sprzęty i robić inne przykre rzeczy.Stanęło na tym,że rodzice postanowili wyprowadzić się do swojego mieszkania w mieście,zaznaczając jednak,że będą przyjeżdżać i korzystać z mieszkania.
Sytuacja na tyle się zaostrzyła,że mimo tego syn nie zgodził się wrócić razem z rodziną do domu.
Dwa dni temu dwaj pozostali bracia przyjechali i złożyli propozycję widząc jak coraz bardziej rujnuje się dom i gospodarstwo z braku jakichkolwiek remontów i nakładów finansowych...Mianowicie zaproponowali,iż brat wraz z żoną mają przygotować akt notarialny,w którym rodzice zupełnie zrzekają się praw do domu(pokoju z kuchnią i łazienką też) oraz całego gospodarstwa,ale w razie rozwodu syna z synową oboje tracą cały majątek,który przechodzi na jednego z dwóch pozostałych braci,który w razie choroby rodziców zajmie się nimi.
Czy w przypadku zawarcia nowego aktu notarialnego stary dotyczący darowizny będzie nadal ważny??? Istnieje bowiem obawa przed powrotem do domu rodziców powołując się na stary dokument???Czy w razie śmierci rodziców dwaj pozostali bracia będą mieli prawo do zachowku???I czy w ogóle godzić się na zawarcie jakiegokolwiek aktu???
 
skoro rodzice wyprowadzili się z gospodarstwa, to w czym właściwie jest problem?
dlaczego właściciel nie chce się tam wprowadzić i gospodarować ?
 
Dlatego,że wcześniej była taka sytuacja,że rodzice"niby"wyprowadzili się,a w praktyce codziennie przyjeżdżali wprowadzając swoje porządki i każąc się synowi i jego rodzinie wyprowadzić.Regularnie"umilali"życie i nie dało się tak żyć.Dopóki nie wyprowadzą się na dobre i nie zrzekną całości nie ma mowy o powrocie.
 
Nie ma prawnej możliwości zeby sporządzić taki akt notarialny. Przenoszenie włąsnośći nieruchomości pod warunkiem lub z zastrzeżeniem terminu jest niedopuszczalne.
 
Czyli rodzice nie mogą postawić warunku,że zrzekną się swojej części mieszkania,ale w zamian oczekując,że w przyszłości,w razie rozwodu jej syn i synowa tracą wszystko???Tak???
 
no zaraz - ale wlasicielami jest syn z zona na mocy darowizny tak? A rodzice maja tylko sluzebnosc mieszkania? To sie najwyzej bojcie odwolania darowizny. To jest tylko sluzebnosc, wiec nawet mozna probowac zadac jej zniesienia skoro rodzice mieszkaja w miescie sobie.
 
Jest tak jak napisałeś...Dla świętego spokoju rozważana jest propozycja wychodząca od braci i teściowej bo jest to jedyny sposób(a przynajmniej tak się wydaje),dzięki któremu w końcu przestaną się wtrącać.
Co do służebności mieszkania...w momencie przekazywania darowizny w 1996 r rodzice nie chcieli tego dlatego,że mają mieszkanie w mieście,ale notariusz powiedział,że według prawa,jeśli chodzi o gospodarstwo rolne w akcie musi być zaznaczona służebność mieszkaniowa rodziców więc sama już nie wiem jak to jest...
Myślicie,że lepiej jeśli po prostu próbować znieść służebność,a nie bawić się w podpisywanie nowych aktów?
 
Ale rodzice nie sa wlascicielami, maja taka dozywotnie uprawnienie do mieszkania. Ja nie wiem jaki mialby byc ten nowy akt skoro w starym juz wszystko jest. Rodzice juz nie moga dysponowac nieruchomoscia, a skoro tam nie mieszkaja to podobnie jako BOHO nie widze problemu prawnego w sprawie. Jak syn bedzie dla nich jakos mocno niemily to moga jednak odwolac darowizne, wiec ja bym z nimi dobrze zyl. No, hehe, nie tylko z tego powodu oczywiscie, bo to przeciez rodzice :P
PS. A to bylo jakies przekazanie ziemi za rente, czy ot tak sami z siebie przekazali? bo mnie zaciekawil ten wymog o ktorym notariusz mowil.
 
To nie było przekazanie za rentę tylko ot tak.Wtedy jeszcze żyli w zgodzie:).
Jeśli chodzi o resztę,chwilowo rodzice tam mieszkają,a syn z rodziną się wyprowadzili już dwa lata temu.Rodzice powiedzieli,że się wyprowadza na dobre i zrzekną służebności tylko"pod warunkiem",o którym pisałam wcześniej,a inaczej będą w dalszym ciągu"umilać im życie"-a w konsekwencji pozostanie tak jak jest, czyli syn nie wróci i nie zgodzi się na mieszkanie z rodzicami.
 
no to niech rodzice sie zrzekna sluzebnosci swojej. A jak syn sie rozwiedzie, to najwyzej niech probuja odwolac darowizne. Pewnie z kiepskim skutkiem, ale to juz sad oceni czy zachowanie syna to razaca niewdziecznosc. Wasz pomysl na warunek nie przejdzie.
 
Ok.Dziękuję bardzo za pomoc i pozdrawiam serdecznie :)
 
Powrót
Góra