Akt urodzenia martwego dziecka - jak interpretuje ubezpieczyciel?

  • Autor wątku Autor wątku Antoniitak
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Antoniitak

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2022
Odpowiedzi
12
Witam,

Opłacam w pracy najwyższą składkę ubezpieczeniową (ubezpieczenie grupowe), czy na podstawie aktu urodzenia martwego dziecka należy mi się odszkodowanie w przypadku urodzenia martwego dziecka?, jak sprawdziłam ubezpieczyciel reprezentujący zakład ma taką definicję:

„ W przypadku urodzenia martwego noworodka Ubezpieczonego ERGO Hestia jest zobowiązana do wyptaty
Ubezpieczonemu swiadczenia okreslonego w umowie ubezpieczenia, jezeli urodzenie zostalo zarejestrowane we
wasciwym Urzedzie Stanu Cywilnego, a Ubezpieczonemu został wydany akt urodzenia z odpowiednia adnotacja.”

- chce tylko nadmienić, iz w moim przypadku było to poronienie w szpitalu, ale klasyfikowane, jako urodzenie martwego dziecka i dla mnie to kwalifikuje się oraz m.in., wg Urzedu Stanu Cywilnego do odszkodowania, jednak kruczki prawne i formułowanie zapisów przez ubezpieczycieli są różne i nie wiem czy nie będą negować tego np skupując się stricte na określeniu „noworodek” itd., dodam, że ciąża była wczesną, jednak płeć dziecka będzie ustalona i zostaną wydane stosowne dokumenty ze szpitala i USC

Dziękuję
 
Antoniitak napisał:
jednak płeć dziecka będzie ustalona i zostaną wydane stosowne dokumenty ze szpitala i USC
Ubezpieczyciel działa w oparciu o umowę w tym ogólne warunki ubezpieczenia - te dokumenty można przejrzeć by sprawdzić przebieg postępowania w sprawie i definicje. Definicje z umowy z ubezpieczycielem nie mogą być sprzeczne z obowiązującym prawem (załącznik nr 1 do rozporządzenia Ministra Zdrowia o dokumentacji medycznej) na niekorzyść ubezpieczonego.
 
No to mi ubezpieczyciel dał dp przeczytania i do zrozumienia tą definicją, którą wkleiłam, jakby krecil nosem, czy dla nich z definicji to stricte dziecko w tym przypadku (ja wiem ze najlepiej byłoby dla nich dokumentacyjnie zapewne jakbym urodziła po prostu martwe dziecko lub więcej, abym urodziła i po chwili dziecko by zmarło), ale też nie jednoznacznie mi to określono, po prostu chcę być mądra co mi się należy w tej całej dla mnie tragedii tym bardziej że opłacam dodatkowe ubezpieczenie a korzystam z niego w ekstremalnych zdarzeniach jak już …
 
Szkodę/ roszczenie zawsze można zgłosić, nic się na tym nie traci.
 
Antoniitak napisał:
„ W przypadku urodzenia martwego noworodka Ubezpieczonego ERGO Hestia jest zobowiązana do wyptaty
Ubezpieczonemu swiadczenia okreslonego w umowie ubezpieczenia, jezeli urodzenie zostalo zarejestrowane we
wasciwym Urzedzie Stanu Cywilnego, a Ubezpieczonemu został wydany akt urodzenia z odpowiednia adnotacja.”

Podstawowa kwestia jest taka - co wynika z dokumentacji medycznej? Dokumenty w USC będą jej pochodną i tak naprawdę mają znaczenie jedynie formalne.

Moim zdaniem, teraz jeszcze dla pełnego obrazu, mając dokumentację medyczną trzeba sięgnąć do definicji określeń tam użytych.

Kierując się definicjami, urodzenie to etap (faza) porodu i odnosi się do urodzenia łożyska i przecięcia pępowiny. Wniosek – nie można urodzić noworodka. Samo pojawienie się dziecka to narodziny, a więc etap nieco wcześniejszy. Wniosek – noworodek może się narodzić a nie urodzić. Poronienie odnosi się do ciąży do 22 tyg. Później to przedwczesny poród. Dodajmy, że bywają też inne definicje, szczególnie od czasu gdy nauka i medycyna zmieszała się nam z wojną światopoglądową.

Gdyby przyjąć powyższe za wykładnię, to można przyjąć, że definicja stosowana przez Ubezpieczyciela jest wadliwa poprzez niewłaściwą terminologię, wprowadzającą w błąd, a co za tym idzie jej zapisy należy interpretować na korzyść konsumenta czyli w tym przypadku ubezpieczonej.

Antoniitak napisał:
krecil nosem, czy dla nich z definicji to stricte dziecko w tym przypadku

W definicji nie ma mowy o „dziecku”, i kto jak kto ale przedstawiciel ubezpieczyciela powinien to wiedzieć i rozumieć, tylko o noworodku, a to różnica. Noworodek wg. definicji to urodzone dziecko w okresie pierwszych 28 dni życia. I tutaj pojawia się kolejny problem terminologiczny, a mianowicie czy martwourodzone dziecko jest noworodkiem? Bo skoro mowa o 28 dniach życia, a tutaj życia nie było w momencie urodzenia… I znowu wracamy do wadliwości określeń użytych w definicji i obowiązku interpretowania ich na korzyść konsumenta.

Tutaj pojawia się kwestia na którą zwrócił uwagę Byrhtnoth a mianowicie:
Byrhtnoth napisał:
Definicje z umowy z ubezpieczycielem nie mogą być sprzeczne z obowiązującym prawem (załącznik nr 1 do rozporządzenia Ministra Zdrowia o dokumentacji medycznej) na niekorzyść ubezpieczonego.

Dodatkowo, warto zwrócić uwagę na art. 65 kc.

Moim zdaniem walcz o kasę. Jak odmówią to do sądu. Są podstawy.
 
Ostatnia edycja:
Antoniitak napisał:
urodzenie zostalo zarejestrowane we
wasciwym Urzedzie Stanu Cywilnego, a Ubezpieczonemu został wydany akt urodzenia z odpowiednia adnotacja
bardziej precyzyjnie już się chyba nie da...
Będą spełnione ww warunki - będzie świadczenie
Jedyne. co mogłoby być mniej zrozumiane, to "akt urodzenia z odpowiednia adnotacja" - chodzi o zapis, czy dziecko urodziło się żywe, czy martwe, bo są inne świadczenia, więc TU chce to mieć na piśmie
 
Powrót
Góra