Alergia a problem z kotami sąsiadów

  • Autor wątku Autor wątku Pola_1989
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Pola_1989

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2012
Odpowiedzi
4
Witam. Mieszkam pod miastem w domku jednorodzinnym. Moi sąsiedzi są miłośnikami kotów i mają ich aż 4. I tu powstaje wielki problem. Koty utworzyły sobie pod ścianą mojego domu toaletę, co powoduje smród i konieczność ciągłego sprzątania po cudzym zwierzaku (gdybym chciała mieć taki obowiązek to sama bym sobie sprawiła zwierzątko). Ale większym problem jest moja silna alergia na koty. Nie ma dnia, żebym nie napychała się tabletkami na alergię w zwiększonej dawce, które i tak nie pomagają na tyle, żebym czuła się dobrze (wzięcie większej dawki nie wchodzi już w grę). Zwyczajnie się męczę. Gmina umywa ręce. Zostałam poinformowana, że przepisy dotyczące wałęsających się psów nie dotyczą niestety wałęsających się kotów. Sąsiedzi nie zrobili swoim kotom na działce żadnego miejsca do załatwiania swoich potrzeb. Cały ogród mają wyłożony kamieniami i betonem. Niestety koty od ich wypielęgnowanego trawnika wolą mój piasek przy domu. Przychodzą na moją działkę i zostawiają swoje alergeny. I TU MOJE PYTANIE: za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara (jeśli się nie mylę) 3 lat więzienia, a co jeśli sytuacja się odwraca i to obecność zwierzęcia jest powodem znęcania się nade mną? I piszę to całkiem poważnie. Być może nie każdy rozumie jak poważną chorobą jest alergia, ale to jest okropna choroba. Mój lekarz ostrzegał mnie, że za jakiś czas (przy ciągłym narażeniu na alergen) może zacząć dochodzić do ataków duszności. I co ja mogę z prawnego punktu widzenia z tym zrobić? Bo wierzyć mi się nie chce, że sąsiad może bezkarnie trzymać zwierzę, które ewidentnie zagraża zdrowiu innej osoby. A sąsiad już mi powiedział, że on nie jest w stanie trzymać kotów na swojej posesji (dodam, że inny sąsiad z osiedla również ma kota, który faktycznie nigdy nie opuszcza swojej działki - więc można). Na chwilę obecną czuję się potwornie bezradna, bo we własnym domu, na terenie własnego ogrodu jestem terroryzowana przez zwierzęta, których nie wiem jak się pozbyć. Mam nadzieję, że jest jakiś przepis, który pozwoli mi zmusić sąsiadów przynajmniej do trzymania kotów na terenie własnej posesji, a najlepiej do pozbycia się ich. PROSZĘ O POMOC!
 
Nic nie zmusi kota do trzymania się własnej posesji a mandaty dla właściciela nie poprawią stanu zdrowia.
W sklepach zoologicznych są preparaty do odstraszania kotów.
Z domowych sposobów proponuję rozsypać pokrojony czosnek, którego koty nie lubią. Może po pewnym czasie się zniechęcą.
Można też kupić psa rasy, która nie uczula i wyszkolić tak aby pilnował posesji przed intruzami.
 
Domowych sposobów już próbowałam i nic one nie dają. Te środki odstraszające też :/ A psa nie chcę kupować. Nie chcę brać sobie na głowę zwierzęcia i dodatkowych obowiązków tylko dla tego, że nie ma sposobu, żeby wpłynąć na sąsiadów.I nie rozumiem, jak tak może być. To co? Jak dostanę ataku duszności to co wtedy? Przecież w końcu może dojść do sytuacji zagrażającej mojemu życiu. Gdyby sąsiedzi trzymali na posesji środki toksyczne, to można by ich zmusić do pozbycia się tego... Dla mnie takim elementem toksycznym są ich zwierzaki. Nie ma na to jakiegoś przepisu? Przecież nie może być tak, że ja się uduszę, bo nie ma co z tym zrobić! Jestem załamana :( potrzebuję jakiegoś kruczka prawnego... :(
 
Kruczki prawne to nie na tym forum.
 
Pola_1989 napisał:
Przecież nie może być tak, że ja się uduszę, bo nie ma co z tym zrobić! Jestem załamana :( potrzebuję jakiegoś kruczka prawnego... :(

Przykra przypadlosc ta alergia niestety. Ale niektorzy maja alergie na pylki. A drzew raczej wszyystkich w okolicy nie wytnie sie. Zwlaszcza, ze nie wolno. Chyba pozostaje odczulanie.
 
Calamity Jane napisał:
Przykra przypadlosc ta alergia niestety. Ale niektorzy maja alergie na pylki. A drzew raczej wszyystkich w okolicy nie wytnie sie. Zwlaszcza, ze nie wolno. Chyba pozostaje odczulanie.

Odczulana jestem od ponad 6 lat na pyłki i roztocza.... Poza tym fakt nie da się usunąć wszystkich roślin w okolicy, ale 4 koty można by usunąć, tylko widzę, że chyba nie ma sposobu.....
 
Pola_1989 napisał:
tylko widzę, że chyba nie ma sposobu.....

Nie ma sposobu na zmuszenie sąsiadów do pozbycia się zwierząt (zresztą nie ma takiej potrzeby - to nie fakt posiadania kotów przez sąsiadów jest przyczyną problemów, a ich nienależyte pilnowanie), ale można wnieść powództwo negatoryjne na podstawie art. 222 par. 2 kc o zaniechanie naruszeń własności nieruchomości poprzez niedopuszczenie, by należące do nich koty wchodziły na Twoją posesję.
 
a priori napisał:
Nie ma sposobu na zmuszenie sąsiadów do pozbycia się zwierząt (zresztą nie ma takiej potrzeby - to nie fakt posiadania kotów przez sąsiadów jest przyczyną problemów, a ich nienależyte pilnowanie), ale można wnieść powództwo negatoryjne na podstawie art. 222 par. 2 kc o zaniechanie naruszeń własności nieruchomości poprzez niedopuszczenie, by należące do nich koty wchodziły na Twoją posesję.

Jejku, dziękuję pięknie! Na taką radę właśnie liczyłam. W sumie to wiedziałam, że pewnie nie można się tych kotów pozbyć całkowicie, ale jeśli jest sposób, by zmusić właściciela do ich pilnowania to przecież w zupełności wystarczy. Byłam w desperacji. Dziękuję jeszcze raz ;)
 
Powrót
Góra