Nie mam pretensji do matek czy kogokolwiek. Wyrażam swoja opinię że w Polsce zarabia się za mało, państwo jeszcze kradnie nam połowę więc co ma nam zostać na alimenty?
Po drugie sytuacja hipotetyczna: Rodzina wychowuje 2 dzieci i jedno z małżonków traci pracę. Co robią ? Oszczędzają, tną koszty i próbują jakoś sobie poradzić. Kiedy jedno z rodziców ma zasądzone alimenty i traci pracę to nikogo to nie obchodzi. Rośnie mu zadłużenie a potem wchodzi komornik. Kiedy już się ma takiego komornika i sporą zaległość to tylko kretyn zatrudni się legalnie i odda 2/3 pensji, no chyba że ma dobry zawód i z miejsca dosadnie ze 6000 pensji. Popieram za to rozwiązanie aby podzielić utrzymanie dziecka. Miesiąc u jednego rodzica miesiąc u drugiego, jeżeli nie może on płacić z różnych nie zależnych od siebie przyczyn. Ale pamiętajcie też, że alimenty mają dwa końce. Płacąc alimenty na dziecko możemy je potem (jak będzie dorosłe a my zachorujemy) podać o alimenty na nas. Nie mamy takiego prawa jeżeli nie płaciliśmy alimentów.