alimenty a wczesniejsze wyjscie z zt

  • Autor wątku Autor wątku susunia
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

susunia

Zbanowany
Dołączył
07.2009
Odpowiedzi
37
Witam!! czy moglby mi ktos pomoc w takie oto sprawie: a mianowicie 2 dni temu mojego meza policja zgarnela aby doprowadzic go do zk w ramach odbycia kary za nieplacenie alimentów poprzediej rodzinie ja jestem jego druga zona. czy ja moge cos wskurac aby sad cofnof przymus odbycia kary poniewaz mamy dwojke malych dzieci i on byl jedynym zywicielem rodziny. gdy go zamkneli pozbawili 2 rodzine czyli nas srodkow do zyci. czy jest jakas szansa na to aby go wypuscili czy nasze prawo jest takie durne ze nie mysli o dzieciach z drugiego malzenstwa.czy moze jak bym wplacila czesc jego zobowiazan wobec tamtej rodziny czy wtedy sad moze obnizyc mu kare?? troche to zagmatwalam ale prosze o odpowiedz
 
Skazany może ubiegać się o przerwę w karze. O przerwie w karze można na forum sporo poczytać.
 
Z tego co mi wiadomo mąż nie trafił do aresztu za dług alimentacyjny. Nie znam dokładnie sprawy jak i procedur jakie w takich wypadkach się stosuje, ale coś wiem na ten temat. Jeśli się mylę proszę forumowiczów o sprostowanie mojej wypowiedzi.
Trafił za to że nie wpłacał nawet najmniejszych kwot przez jakiś czas narażając tym samym dzieci na brak zaspokojenia potrzeb życiowych a więc naraził dzieci na utratę zdrowia lub nawet życia. Tak pewnie zakwalifikował to prokurator. Wpłacenie a nawet spłacenie całej zaległej kwoty nic by tutaj nie dało, bo czyn został popełniony, czyli brak zabezpieczenia dzieciom podstawowych środków do ich egzystencji. Jednakże tłumaczenie że miał na utrzymaniu drugą rodzinę i tam też wszystkie swoje aczkolwiek niewielkie dochody lokował na zaspokojenie potrzeb innych dzieci , powinno być okolicznością łagodzącą. W momencie kiedy toczyło się postępowanie w tej sprawie można było używać takich argumentów.
 
ja wszystko rozumiem i nie mam pretensji o to ze tamta rodziana kazala go scigac dzieci to jednak dzieci. tylko mam zal do polskiego prawa ze w momencie gdy go zamkneli pozbawili tamta rodzine pieniedzy bo dlug sie nie splacil a tylko z naszych podatkow musimy takiego delikweta utzrymac a nas rowniez pozbawil srodkow do zycia i kolo sie zamyka bo co ja moge zrobic to samo co ex zona zglosic sie do komornika. a nie prosciej bylo by nakazem sadowym zmusic do pracy i polowe zabierac na alimenty a reszte zostawic
 
Jeszcze prościej by było gdyby nie trzeba było zmuszać do niczego ;)
 
oczywiscie zgadzam sie z toba. ale moj M nie pracowal cala zime bo budowlanaka stala i tak co roku a jak by sadownie nakazali jakiemus pracodawcy zatrudnic go na umowe to by bylo inaczej.
 
Gdyby podszedł do Urzędu Pracy i zarejestrował się jako bezrobotny, to albo dostałby pracę zimą, albo nie, ale wtedy miałby podkładkę że stara się uzyskać pracę. Wyrok i areszt jest nie za brak możliwości podjęcia pracy i co za tym idzie świadczenia na rzecz dzieci, lecz za brak świadczenia na rzecz dzieci z powodu braku chęci do podjęcia pracy. Nie czytałem wyroku mogę się mylić.
 
i sie mylisz bo na tamte dzieci ma zasazone 1500 zl i powiedz mi drogi kolego gdzie w TARNOBRzEGU znajdzie taka prace za tyle kasy zeby starczylo na 2 rodziny. ja po studiach pracowalam jako pedagog i zarabialam tylko 1000 zl. mowie zaraialam bo przyszedl kryzys i nie przedluzyli ze mna umowy wiec mi nie mow ze UP by wszystko zalatwil a co do UP to jest zarejestrowany jakies 10 lat i co?? i lipa.
 
Grzegorz pisał o tym że wyrok karny za alimentację należy się nie wówczas gdy człowiek po prostu nie płaci (bo np. popadł w trudną sytuację), ale wówczas gdy nie płaci uporczywie i ze złej woli.
 
ale to ze go zamkneli wlasnie wyglada tak jak by uporczywie nie chcial placic a nie to ze nie mogl. i dlatego jestem zla ze jest taka niesprawiedliwosc, ze ktos kto nie zna sytulacji mysli a dobrze mu tak jak uciekal od odpowiedzialnosci. jak bym nie miala wlasnych dzieci to napewno pomagalabym mu splacac alimenty.
 
Powrót
Góra