Alimenty od byłego męża

  • Autor wątku Autor wątku Magda60
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Magda60

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2007
Odpowiedzi
3
Jako, że jest to mój pierwszy post na forum - witam wszystkich forumowiczów. Mam kilka pytań, które mnie nurtują i dlatego pozwoliłam sobie zasięgnąć Waszej porady

1. Chodzi mi o to, czy sędzia może pomagać stronie wnoszącej pozew o alimenty w dokonywaniu wszelkich czynności potrzebnych do zgromadzenia należytej dokumentacji, która jest potrzebna do zasądzenia alimentów.
Kiedyś sędzia prowadził i kierował sprawą, a dzisiaj jest to zniesione. Natomiast słyszałam, że w sprawach o alimenty jest to zachowane.
2. Chcę pozwać mojego byłego męża o alimenty na mnie w związku z tym, że po rozwodzie moja sytuacja finansowa pogorszyła się.
Z tym, że kiedy starałam się o alimenty na moje dzieci sąd ustalał je niskie tłumacząc się tym, że posiadam ziemię, którą mogę sprzedać i z tego tytułu czerpać środki do życia.
Nadmieniam, że sąd zasądził rozwód z orzeczeniem winy po obu stronach, a były mąż ponownie się ożenił.
Czy naprawdę muszę sprzedać ziemię, z której nie czerpię żadnej korzyści finansowej?
Czy jest jakaś szansa na wygranie alimentów, gdybym doprowadziła do orzeczenia wyroku z orzeczeniem winy po stronie mojego ex męża?
3.
Mam zasądzony rozwód z winą z obu stron. Jest to wynik sprawy w Sądzie Najwyższym, gdyż poprzednie rozprawy kończyły się ustaleniem winy po stronie mojego byłego męża. Ta ostatnia sprawa zakończyła się siedem lat temu. Chciałabym zmienić orzeczenie o winie ponieważ późniejsze życie mojego męża dowodzi iż to poprzednie wyroki były zgodne z prawdą - miał kochankę (z którą później się ożenił).
Poza tym w Sądzie Najwyższym Dokonano pewnych... "przeoczeń" na moją niekorzyść.
Czy cokolwiek można jeszcze w tej sprawie zrobić, czy Trybunał w Strassburgu jest ostatnią deską ratunku?

Z góry dziękuję za wszelką pomoc
Magda Z. Gdynia
 
a jak pani chce zmienic wyrok Sądu Najwyższego na przeciwny?

i po co zakładac kilka podobnych tematow zamiast jednego z kilkoma pytaniami.... ?:(
 
Odpowiedź zamieściłam w poprzednim poście - czy Trybunał w Strassburgu jest ostatnią deską ratunku, czy w Polsce jest jakaś instytucja prawna, do której można odwołać się od zasądzenia wyroku sprawy rozwodowej w Sądzie Najwyższym, w którym to wyroku rozpad małżeństwa nastąpił z winy obu stron?
Zaznaczę, że pierwszy wyrok sądu był z wyłącznej winy mojego męża. A dzisiejsze życie jest świadectwem na słuszność tego wyroku. Ponieważ mój były mąż ożenił się z kobietą, która została mu udowodniona w pierwszym wyroku sprawy rozwodowej. Od tego wyroku mój były odwołał się zaprzeczając, że ma jakąkolwiek kobietę. A mnie zaczął na siłe udowadniać
kontakty z innym mężczyzną, którego w ogóle nie miałam.
W międzyczasie toczyła się sprawa o znęcanie psychiczne i fizyczne nade mną, ale sprawa została umorzona z powodu tzw. małej szkodliwości społecznej. W rezultacie Sąd Najwyższy wydał wyrok rozpadu małżeństwa z winy z obu stron, a w uzasadnieniu wyroku napisał, że zawinienie powoda wykazane zostało prawomocnym wyrokiem sądu karnego, który uznał powoda za winnego znieważania pozwanej, uderzenia jej ręką i garnkiem oraz kopania i szarpania za włosy.
Natomiast mnie obciążył sąd winą zdrady powoda z innym mężczyzną, lecz w aktach sprawy nie ma żadnych dowodów na to, że miałam jakiegokolwiek mężczyznę.
Chcę się dowiedzieć, czy zawinienie powoda może być uznane przez sąd za WINĘ , jeżeli w wyroku jest napisane, że sąd umarza postępowanie karne wobec powoda ze względu na małą szkodliwość społeczną.
Przepraszam, jeżeli złamałam jakieś zasady panujące na forum. Już Skleiłam oba posty w jedną całość
Pozdrawiam
 
W moim odczuciu należałoby zostawić wyrok w sprawie rozwodowej w spokoju. Czas na ciąg dalszy minął upłynęło siedem lat.
Jeśli Pani chce uzyskać alimenty od eks męża to istnieje jeszcze jedna możliwość. Złożyć pozew do Sądu przeciwko eks i wyazać, ze przez niego poniosła Panoi uszczerbek na zdrowiu. Pozytywny dla Pani wyrok w tej sprawie pozwoli Pani wystąpić z pozwem o alimenty od eks.
___________________________

Życie bywa brutalne, ale przecież to ciągła walka o przetrwanie.
 
[cytat:1276zsj8]
i wyazać, ze przez niego poniosła Panoi uszczerbek na zdrowiu
[/cytat:1276zsj8]
Jest to - moim zdaniem - mało wiarygodna przesłanka, do występowania z roszczeniami o odszkodowanie (w tym dożywotnią rentę)
To tak nagle ( słowo "nagle" dotyczy 7 lat) się rozchorowała, czy doznała uszczerbku na zdrowiu?
 
Musi wykazać, że ciągły stres który przeżywała w małżeństwie wywołał np. chorobę serca, czy tak się nasilił po rozwodzie że ciągle się leczy na nerwy, a może nawet zapadła na nerwicę . Są schorzenia, które występują po przeżywaniu ciągłego stresu, ale to już kwestia lekarza
 
sory : zapadła na depresję, nie na nerwicę
 
[cytat="rozalinda"]sory : zapadła na depresję, nie na nerwicę[/cytat]

Jak zwał, tak zwał, ale dalej uważam, że dowieść tego będzie bardzo trudno, żeby nie rzec niemożliwe.
 
Zgadza się! Zachorowałam na depresję z powodu zachowania mojego ex męża tu w Polsce, oraz z powodu tego, że za granicą miał kobietę.
Mam 2 wypisy ze szpitala stwierdzające, że chorowałam na depresję w trakcie sprawy rozwodowej.
Z tego powodu iż przebywałam w szpitalu przeszłam na rentę, a następnie na emeryturę. Gdybym pracowała, nie przeszłabym na rentę i miałabym wyższą emeryturą. Czy jest to dostateczny powód do starania się o zadośćuczynienie za wyżądzoną mi krzywdę zważywszy na to, że ostateczne orzeczenie sądu jest z winy obu stron, choć życie dowodzi, że pierwszy wyrok (z wyłącznej winy mojego męża ) był słuszny?
Dziękuję za zainteresowanie sie moją sprawą
Pozdrawiam
 
Skoro SN orzekł o winie obu stron, nie widzę przesłanek do roszczeń odszkodowawczych.
Trzeba by wykazać związek przyczynowo-skutkowy zaistniałej sytuacji (choroby)
Orzeczenie SN wskazuje, że za rozwód, który był przyczyną (rzekomo) uszczerbku na zdrowiu, są winne obie strony, więc strona "poszkodowana na zdrowiu" przyczyniła się solidarnie do swojego złego stanu zdrowia.
Przepraszam, że tak piszę, ale próbuje obiektywnie podejść do oceny zaistniałej sytuacji, bez analizowania, kto rzeczywiście jest winny rozpadowi związku, bo o tym - prawomocnym wyrokiem - orzekł SN.
 
Powrót
Góra