M
Michchał
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2017
- Odpowiedzi
- 1
Witam.
Z matką dziecka nie jestem od końca czerwca 2016 roku. Od tamtego czasu uiszczałem na jej konto co miesiąc pieniądze tytułem alimenty:
czerwiec - 100 zł, wyprowadziłem się pod koniec czerwca; od lipca do listopada - 500 zł, od grudnia do stycznia - 200 zł, luty i marzec - 300 zł.
Matka dziecka wyliczyła miesięczny koszt utrzymania dziecka na 1100 zł, co jest dla mnie dużo przesadzone jak na niespełna 3 letnie dziecko. Mieszkając tam i ponosząc opłaty za dziecko sięgały one rzędu 300 zł. Matka mieszka z rodzicami i nie ponosi opłat za mieszkanie, prąd, wodę, gaz, lecz w wydatkach stwierdza inaczej. Jestem po pierwszej rozprawie, sąd na samym wstępie rozprawy zaznaczył, że i tu cytat " To i tak niewiele" - odnośnie 1100 zł i namawiał do ugody. Matka dziecka domaga się comiesięcznych alimentów w wysokości 600 zł, na sprawie chciała zgodzić się na 500 zł, odmówiłem ugody, gdyż moja sytuacja materialna uległa zmianie i od końca zeszłego roku, mogę płacić 300 zł. Chcę się ustosunkować w ciągu 14 dni do wydatków jakie matka dziecka złożyła w dniu sprawy, proszę o poradę do czego się odnieść, czy te wydatki są realne dla sądu i do zaakceptowania? Dodam, że matka dziecka nie pracuje, zajmuje się tylko dzieckiem, pobiera 500 + oraz rodzinne co na dziecko powinno w zupełności wystarczyć, ode mnie domaga się 500-600 zł, a sama nie utrzymuje dziecka. Proponowałem żeby poszła do pracy, a ja w tym czasie zajmę się dzieckiem. Jest to osoba tego typu, że nie chce iść do pracy, a ode mnie chce jak najwięcej wyłudzić. Podałem do sądu zaświadczenie o dochodach 6 miesięcy wstecz z których wynika, że zarabiałem 1400-1500 zł, do tego mam koszty mieszkania 750 zł, alimenty dobrowolne 300 zł, reszta zostaję na paliwo jakieś 100 zł i wyżywienie. Czy sąd może przyznać, abym płacił tak jak matka dziecka chce? Sąd twierdzi, że mam większe możliwości zarobkowe i w tej sprawie zgłosi się z zapytaniem do Urzędu pracy jakie jest wynagrodzenie inspektora/eksperta do spraw kontroli jakości. Czy sąd będzie opierał się na tym ile mogę zarobić czy na tym ile zarabiam? Kontroluję drób, jest ciężka sytuacja na rynku krajowym, mówiąc Pani Sędzi o postępującej ptasiej grypie pod koniec zeszłego roku usłyszałem, że już od 5 lat o tym mówią i nie zostało to zaprotokołowane. Matka dziecka jest po gimnazjum i ma mniejsze możliwości zarobkowe według sądu, czy to nie jest tak, że gdy ja daję powiedzmy te 300, bądź 500 zł to druga strona czyli matka też musi łożyć tyle samo?
W załączniku przesyłam wydatki na 2,5 letnie dziecko według matki. Skoro ciągle jest na utrzymaniu rodziców i przyjaciół to czemu wydaje pieniądze na drogie artykuły i od kiedy tak małe dziecko korzysta z telefonu i internetu. Dodam, że w tym roku kupiła tablet i laptop. Laptopa twierdzi, że dostała.
Bardzo proszę o pomoc i odpowiedź na mój post.
Z matką dziecka nie jestem od końca czerwca 2016 roku. Od tamtego czasu uiszczałem na jej konto co miesiąc pieniądze tytułem alimenty:
czerwiec - 100 zł, wyprowadziłem się pod koniec czerwca; od lipca do listopada - 500 zł, od grudnia do stycznia - 200 zł, luty i marzec - 300 zł.
Matka dziecka wyliczyła miesięczny koszt utrzymania dziecka na 1100 zł, co jest dla mnie dużo przesadzone jak na niespełna 3 letnie dziecko. Mieszkając tam i ponosząc opłaty za dziecko sięgały one rzędu 300 zł. Matka mieszka z rodzicami i nie ponosi opłat za mieszkanie, prąd, wodę, gaz, lecz w wydatkach stwierdza inaczej. Jestem po pierwszej rozprawie, sąd na samym wstępie rozprawy zaznaczył, że i tu cytat " To i tak niewiele" - odnośnie 1100 zł i namawiał do ugody. Matka dziecka domaga się comiesięcznych alimentów w wysokości 600 zł, na sprawie chciała zgodzić się na 500 zł, odmówiłem ugody, gdyż moja sytuacja materialna uległa zmianie i od końca zeszłego roku, mogę płacić 300 zł. Chcę się ustosunkować w ciągu 14 dni do wydatków jakie matka dziecka złożyła w dniu sprawy, proszę o poradę do czego się odnieść, czy te wydatki są realne dla sądu i do zaakceptowania? Dodam, że matka dziecka nie pracuje, zajmuje się tylko dzieckiem, pobiera 500 + oraz rodzinne co na dziecko powinno w zupełności wystarczyć, ode mnie domaga się 500-600 zł, a sama nie utrzymuje dziecka. Proponowałem żeby poszła do pracy, a ja w tym czasie zajmę się dzieckiem. Jest to osoba tego typu, że nie chce iść do pracy, a ode mnie chce jak najwięcej wyłudzić. Podałem do sądu zaświadczenie o dochodach 6 miesięcy wstecz z których wynika, że zarabiałem 1400-1500 zł, do tego mam koszty mieszkania 750 zł, alimenty dobrowolne 300 zł, reszta zostaję na paliwo jakieś 100 zł i wyżywienie. Czy sąd może przyznać, abym płacił tak jak matka dziecka chce? Sąd twierdzi, że mam większe możliwości zarobkowe i w tej sprawie zgłosi się z zapytaniem do Urzędu pracy jakie jest wynagrodzenie inspektora/eksperta do spraw kontroli jakości. Czy sąd będzie opierał się na tym ile mogę zarobić czy na tym ile zarabiam? Kontroluję drób, jest ciężka sytuacja na rynku krajowym, mówiąc Pani Sędzi o postępującej ptasiej grypie pod koniec zeszłego roku usłyszałem, że już od 5 lat o tym mówią i nie zostało to zaprotokołowane. Matka dziecka jest po gimnazjum i ma mniejsze możliwości zarobkowe według sądu, czy to nie jest tak, że gdy ja daję powiedzmy te 300, bądź 500 zł to druga strona czyli matka też musi łożyć tyle samo?
W załączniku przesyłam wydatki na 2,5 letnie dziecko według matki. Skoro ciągle jest na utrzymaniu rodziców i przyjaciół to czemu wydaje pieniądze na drogie artykuły i od kiedy tak małe dziecko korzysta z telefonu i internetu. Dodam, że w tym roku kupiła tablet i laptop. Laptopa twierdzi, że dostała.
Bardzo proszę o pomoc i odpowiedź na mój post.
Załączniki
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.