Allegro - "kradzież"

  • Autor wątku Autor wątku mateusz916
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mateusz916

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2010
Odpowiedzi
10
Witam.
A więc mam następujący problem. Pewnego dnia znajomy, z którym utrzymuje kontakt przez internet poprosił mnie abym wystawił mu przedmiot na allegro z racji tego że on konta nie posiada. Wystawiłem owy przedmiot, zgłosił się kupiec po czym mój znajomy nie przekazał danego przedmiotu klientowi i znikł. Z racji tego, że konto allegro było zarejestrowane na moją osobę klient cała winę zrzuca na mnie i najprawdopodobniej zgłosi to na policję. Jak daleko może zajść ta sprawa, czy coś mi grozi? Jeżeli dojdzie do postępowania karnego to co zrobić? Czy bank udostępni policji dane tego oszusta (co by bardzo ułatwiło sprawę)? Kupujący wysyłał pieniądze na konto bankowe oszusta, nie poprzez opcję "płacę z allegro" (generalnie cały mój udział w transakcji ograniczał się do udostępnienia konta allegro, dalej kontrahenci dogadywali się ze sobą przez kominikator gadu-gadu, którego numer zamieściłem w aukcji). Najgorsze jest to że do dziś nie mogę się skontaktować z kupującym, jedyną wiadomość jaką od niego dostałem to informacja o tym, że jeżeli nie dostanie swojego przedmiotu w danym przedziale czasowym zgłosi całą sprawę na policję.
Proszę o pomoc.

Kwota kradzieży wyniosła 300zł
 
To jest oszustwo a nie kradzież. I kupujący prawdopodobnie będzie próbować dochodzić od Ciebie pieniędzy, gdyż to ty byłeś stroną transakcji. Mógłbyś wyprzedzić działania kupującego i oskarżyć "znajomego" o oszustwo, jednocześnie informując o całej sprawie kupującego.
 
Tak też uczynię. A jeżeli nie daj Boże nie uda mi się udowodnić swojej niewinności to jaka kara mi grozi? (wolę się nastawić na najgorsze). Czy np może lepiej ewentualnie oddać te pieniądze kupującemu z własnej kieszeni jeżeli i dogadać się w ten sposób aby pominąć organy ścigania? 300zł to niewygórowana cena za wolność...
 
Ostatnia edycja:
mateusz916 napisał:
300zł to niewygórowana cena za wolność...

Nadal nie rozumiesz, że tu nie chodzi o kwotę 300 tylko o fakt OSZUSTWA. Kwota jest w tym momencie drugorzędna. Gdyby przedmiot był warty ZŁOTÓWKĘ to nadal jest to oszustwo.
 
forg napisał:
Nadal nie rozumiesz, że tu nie chodzi o kwotę 300 tylko o fakt OSZUSTWA. Kwota jest w tym momencie drugorzędna. Gdyby przedmiot był warty ZŁOTÓWKĘ to nadal jest to oszustwo.

Już zrozumiałem że chodzi o fakt oszustwa czytając pierwszą odpowiedź. Teraz chodzi mi o to jak jest widziana ta cała sytuacja pod kątem prawnym, czy lepiej dochodzić swojej racji czy odpuścić, nie ryzykować i oddać te pieniądze. Klient ciągle myśli, że to ja ukradłem mu te pieniądze i mi grozi policją, nie wiem czy dla policji oczywistą będzie sprawdzenie danych konta na które przelano pieniądze (różnie to niestety bywa). I chciałbym wiedzieć jaka kara grozi za takie oszustwo.
 
Powrót
Góra