Amicus Plato?

  • Autor wątku Autor wątku cham 01
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

cham 01

Użytkownik
Dołączył
01.2012
Odpowiedzi
66
Czy aby nie należało by wycofać z księgarń dzieł Platona w których pochwala On i propaguje pedofilię?
Bo pisał na przykład w Uczcie:
Bo, doprawdy, nie umiem powiedzieć, jakie większe dobro może zdobyć człowiek zaraz w pierwszej młodości, jeśli nie miłośnika dzielnego, albo oblubieńca.

A co to jest zaraz w pierwszej młodości skoro wiemy z innych źródeł, że chodziło o chłopców trzynastoletnich?
 
To dziedzictwo ludzkości, świadectwo historii. Już dawno nie istnieje coś takiego jak "indeks ksiąg zakazanych". Czasy Platona były zupełnie inne niż dziś, a historia magistra vitae est.

Na jakiej podstawie (prawnej) miałoby nastąpić owe wycofanie?
 
Na jakiej podstawie (prawnej) miałoby nastąpić owe wycofanie?
Tak , tu masz rację. Nie ma kogo skazać bo delikwent od 2500 lat nie żyje.
Ale gdybym ja, powołując się na dzieła Platona ,pochwalał i propagował , to mnie już by można było pociągnąć.
 
cham 01 napisał:
Tak , tu masz rację. Nie ma kogo skazać bo delikwent od 2500 lat nie żyje.
W takim razie można nigdy nie mieć kogo skazać, bo wydawca może też zataić autora, twierdząc, np. że tekst nadesłano anonimowo.
 
wydawca może beknąć
Może.
Ale nie ma podstawy prawnej aby zakazać wydawania Platona.
Dopiero trzeba by pozwać jakieś wydawnictwo, że za "pomocą" Platona pochwala i propaguje, to wtedy inne wydawnictwa by się przestraszyły i już nie wydawały tych dialogów w których pochwala.
Najlepiej by było aby pozwała jakieś wydawnictwo grupa posłów na sejm RP, na przykład z PiS, poseł Pięta dajmy na to z posłanką Sobecką. Wtedy sprawa nabrała by odpowiedniej wagi.
 
poseł Pięta dajmy na to z posłanką Sobecką. Wtedy sprawa nabrała by odpowiedniej wagi.
Może trzymajmy się tematu bo rozumiem, że te zdanie jest ironią.

Poprzez tego typu rozumowanie można byłoby i zakazać sprzedaży innych książek (w tym polskich). Proszę zwrócić uwagę na to, że Platon pisał to w czasach, gdzie tego typu zachowanie nie było naganne, a wręcz pochwalane.
Tak , tu masz rację. Nie ma kogo skazać bo delikwent od 2500 lat nie żyje.
Nie pytam się o to czy autor dzieła żyje czy też nie. Pytam się na jakiej podstawie prawnej miałoby nastąpić wycofanie tego utworu literackiego ze sprzedaży?
Poza tym - nawet gdyby Platon żył i miał w tej chwili 2 500 lat to nastąpiłoby przedawnienie karalności.
Dopiero trzeba by pozwać jakieś wydawnictwo, że za "pomocą" Platona pochwala i propaguje, to wtedy inne wydawnictwa by się przestraszyły i już nie wydawały tych dialogów w których pochwala.
Na jakiej podstawie miałoby to pozwanie nastąpić? Już widzę jak powód próbuję powiązać fakt wydania książki z tym, że wydawnictwo propaguje pedofilię. Jaki byłby tego sens? Mam nadzieję, że temat powstał ku akademickiej dyskusji, a nie zajmowanie się bzdurami (nie dziełami Platona, tylko bzdurami w sensie zakazywania wydawania jego dzieł - naraża to na śmieszność, jak pomysły ww. posłanki). Nie można nazwać tego inaczej jak cenzura. Wycofywanie ze sprzedaży dzieł, które są świadectwami historii byłoby oznaką średniowiecznej mentalności (zacofania).
 
Ostatnia edycja:
ku akademickiej dyskusji,
Może i akademickiej. Ale malarz Kuszej z Łodzi ma sprawę sądową. Nie za Platona, ale kto wie co komu może wpaść do głowy w przyszłości.
zakazać sprzedaży innych książek
Jeśli pochwalają lub propagują zachowania o charakterze pedofilskim. Np. Lolitę Nabokova.
tego typu zachowanie nie było naganne
Ale dzisiaj jest. Art. 200b kk.
na jakiej podstawie prawnej
Zgadzam się, że takiej podstawy nie ma, ale wydawcę by można było ukarać za publikację wydawnictw pochwalających lub propagujących pedofilię.
Bardzo mało ludzi czyta Platona.
To nie ma znaczenia. Zawsze egzemplarz może wpaść w ręce niewinnej dziatwy.
Nie można nazwać tego inaczej jak cenzura.
Nie możesz przecież wydać Mein Kampf. Czy to cenzura?
 
Nadal nie widzę sensu. Jak i tego, że pedofilia jest propagowana przez wydawnictwo (proszę pomyśleć nad słowem "propagować" - samo wydanie dzieła nie oznacza propagowania, pochwalania, oceny, że coś jest dobre).
Ale dzisiaj jest. Art. 200b kk.
To tym bardziej nie ma znaczenia dla odpowiedzialności karnej Platona bo jest art. 1 §1 i art. 4 §1 Kodeksu karnego
Przepis prawny:
Art. 1. § 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia.

Przepis prawny:
Art. 4. § 1. Jeżeli w czasie orzekania obowiązuje ustawa inna niż w czasie popełnienia przestępstwa, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest względniejsza dla sprawcy.
 
Ostatnia edycja:
A czy nie można tu znaleźć analogi do Mein Kampf.
Hitler też już dawno nie żyje, ale gdybyś wydał jego książkę spotkałbyś się chyba z zarzutem propagowania i pochwalania faszyzmu?
 
A czy nie można tu znaleźć analogi do Mein Kampf.
Hitler też już dawno nie żyje, ale gdybyś wydał jego książkę spotkałbyś się chyba z zarzutem propagowania i pochwalania faszyzmu?
Nie, ponieważ Mein Kampf też jest w pewnym sensie świadectwem historii i dziedzictwem kultury (pominę aspekt historyczny oraz jakość tego dzieła). Wydanie tego utworu nie oznaczałoby automatycznie propagowanie totalitaryzmu, jeśli miałoby to cele poznawcze czy też historyczne (takie zdanie zaprezentował D. Olszewski, prokurator IPN z Białegostoku).

Mein Kampf jest dostępne w wielu bibliotekach, jak i też jego sprzedaż odbywa się przez pewien znany portal aukcyjny.

Problemem jest natomiast to, że Wolny Kraj Związkowy Bawarii, któremu alianci przekazali prawa autorskie do "Mein Kampf" w 1948 r., na podstawie wyroku sądu w Monachium o skonfiskowaniu mienia należącego do Adolfa Hitlera, posiada prawa autorskie do jego dzieła. Tym samym można narazić się na skazanie za naruszenie praw autorskich (patrz: http://prawo.money.pl/aktualnosci/p...zywny;za;sprzedaz;mein;kampf,87,0,245847.html ), nie za propagowanie systemu totalitarnego.
 
Ostatnia edycja:
Na pewno masz rację i dziękuję za wyjaśnienia, ale coś mi się gdzieś obiło o uszy, że ktoś kogoś w Polsce oskarżał o wydanie MK. Ale może chodziło właśnie o naruszenie praw autorskich.
W każdym bądź razie jeszcze raz - dzięki.
 
Zapewne chodziło o naruszenie praw autorskich. Media często pomijają tą informację, posługując się jedynie krótkim sloganem "Skazany za Mein Kampf". Jak widać różnica jest znaczna. Chyba, że książka byłaby wydawana przez, powiedzmy jakieś stowarzyszenie neo-nazistów. Wtedy można byłoby się zastanowić nad tym jaki był w tym cel.
 
cham 01 napisał:
A cel, jak wiemy, nie uświęca środków.

Uświęca.

Spadkobiercą Adolfa Hitlera więc i właścicielem praw autorskich do "Mein Kampf" jest Kraj Związkowy Bawaria, ale alianci, którzy Bawarii tę schedę przyznali, zobowiązali spadkobiercę do blokowania wydawniczych inicjatyw. Ale robi się wyjątki właśnie z uwagi na cel, bo zgodę mogą otrzymać instytucje, którym przyświeca naukowy cel.

Prawa autorskie do "Mein Kampf" wygasną 70 lat od śmierci autora, tj. w 2015 roku.
 
Prawa autorskie do "Mein Kampf" wygasną 70 lat od śmierci autora, tj. w 2015 roku.

O kurczę! To trzeba się śpieszyć. Śpieszmy się wydawać Hitlera tak szybko wygaśnie.
 
cham 01 napisał:
Śpieszmy się wydawać Hitlera tak szybko wygaśnie.

Poniekąd racja, podobno w Polsce "Mein Kampf" jest nielegalnie wydawane najczęściej i w największych nakładach.
 
Powrót
Góra