M
Morfeus25
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2023
- Odpowiedzi
- 4
Witam serdecznie!
Mam problem, który ciągnie się za mną od listopada, a w zasadzie to całe życie.
2 domy dalej mieszka kobieta, która z wszystkimi się kłóci, wszystkich zaskarża i szantażuje. Co jakiś czas sprowadza różnych partnerów do domu, znęca się nad synami (jeden się już wyprowadził, drugi jest nieletni). Urządza w domu libacje, w lecie urządza głośne imprezy, nie szanując ciszy nocnej. Dookoła niej są domy.
Jako, że chciała jakieś swoje porachunki z własnym synem załatwić (a koleguję z nim), napisała anonimowy donos do kilku instytucji, w którym wymieniła moje imię, nazwisko, imiona moich rodziców, a nawet własnych synów!
Wiem, że to ona z dwóch powodów. Po pierwsze, wymienione były w nim szczegóły, które znała tylko ona - np. kiedy z jej synem pojechałem samochodem. Po drugie - paradoksalnie - kilka lat temu męczyła mnie z prośbami o drukowanie różnych swoich dokumentów, z czego większość to były skargi i donosy. W końcu odmówiłem, że nie będę uczestniczył w tym procederze, zacząłem unikać tej kobiety szerokim łukiem, choć ciężko nie przejść koło jej domu. Pominę już różne ploty na mój temat gdy przechodziłem/przejeżdżałem.
W Listopadzie dostałem wezwanie na komisję do spraw nadużywania alkoholu. Nie byłem nigdy karany, nie było do mnie wezwań policji, mam czystą kartotekę.
Ta osoba w dodatku poszła sobie do MOPSu, jakiś pracownik udostępnił jej ten donos, ona sobie zrobiła zdjęcie i porozsyłała ludziom (w tym mnie) próbując zrzucić winę na innych sąsiadów, wypisywała że idzie z tym do proboszcza itd. Mój tata złożył skargę do gminy, że ktoś udostępnił jej dokument zawierający dane wrażliwe, a ją poinformował, że gdyby dalej to rozprzestrzeniała, to złoży pozew (imiona i nazwiska moich rodziców zostały tam wymienione).
Na podstawie anonimu zostałem wezwany na komisję.
Przyszedłem z wydrukowanym donosem i ich zaskoczyłem. Ta osoba (sąsiadka), wykorzystując fakt, że mieszka niedaleko, na podstawie zlepków rozmów zrobiła ze mnie totalnego alkoholika, oskarżyła mnie że piłem na terenie swojej posesji (!), napisała że u mnie w domu jest patologia, że przemoc z rodzicami (Hipokryzja! Wszyscy naokoło słyszą jej wieczne wrzaski!). Ogólnie - bzdury i najazd na moje życie prywatne. Potrafiła nawet napisać, że przechodziłem koło jej domu z reklamówką z alkoholem! Co zazwyczaj z zakupów ludzie chodzą z reklamówkami, i nikt im tam nie zagląda!
Zaskoczyło mnie, że na podstawie takiego zawistnego, absurdalnego donosu nastąpiło postępowanie za moimi plecami. Stawiłem się na komisję, odbyła się ona w miłej atmosferze, pan dzielnicowy powiedział że większość sąsiadów ma o mnie dobrą opinię (czyli wywiad sąsiedzki był wykonywany).
Przewodniczący komisji poinformował mnie, żebym wezwał dwóch świadków, którzy potwierdzą moje słowa, a SPRAWA ZOSTANIE ZAMKNIĘTA.
Kiedy mój tata zeznawał, dowiedział się, że mam być skierowany... na psychotesty.
To już jest trochę przegięcie. Umowa słowna nie została dotrzymana.
Wczoraj dostałem kolejny list z Urzędu Miasta, ale go nie przyjąłem - mogła to być decyzja o zakończonym postępowaniu, a mogło to być... kolejne wezwanie.
Za jakiś czas zostanie wysłany kolejny list który już odbiorę, zatem muszę się przygotować.
Napisałem pisemko odwoławcze (jeszcze nigdzie nie wysyłane), w którym wyjaśniłem sytuację (pomijając temat sąsiadki, ale punktując anonimowość donosu, moją niekaralność i pozytywne zakończenie posiedzenia komisji).
Pytanie tylko:
Czy osoba nie karana za alkohol (ogólnie - za nic nie karana!), nie stwarzająca nigdy problemów, mająca ostatni mandat za prędkość w 2013, może w jakiś sposób odmówić psychotestów? To już trochę za duży wjazd na moje życie prywatne, nie dość że kobieta narobiła mi smrodu na całą okolicę, w dodatku ANONIMOWO (powołując się na strach o własne życie - jakbym był jakimś mordercą). Poza tym ona ma bardzo złą opinię, wszyscy mają jej dość, nawet policja już nie bierze na poważnie jej wiecznych wezwań i zaskarżeń ludzi naokoło.
Dziękuję z góry za odpowiedź, ta sytuacja kosztuje mnie tyle nerwów, że po prostu chcę to jakoś zakończyć.
Mam problem, który ciągnie się za mną od listopada, a w zasadzie to całe życie.
2 domy dalej mieszka kobieta, która z wszystkimi się kłóci, wszystkich zaskarża i szantażuje. Co jakiś czas sprowadza różnych partnerów do domu, znęca się nad synami (jeden się już wyprowadził, drugi jest nieletni). Urządza w domu libacje, w lecie urządza głośne imprezy, nie szanując ciszy nocnej. Dookoła niej są domy.
Jako, że chciała jakieś swoje porachunki z własnym synem załatwić (a koleguję z nim), napisała anonimowy donos do kilku instytucji, w którym wymieniła moje imię, nazwisko, imiona moich rodziców, a nawet własnych synów!
Wiem, że to ona z dwóch powodów. Po pierwsze, wymienione były w nim szczegóły, które znała tylko ona - np. kiedy z jej synem pojechałem samochodem. Po drugie - paradoksalnie - kilka lat temu męczyła mnie z prośbami o drukowanie różnych swoich dokumentów, z czego większość to były skargi i donosy. W końcu odmówiłem, że nie będę uczestniczył w tym procederze, zacząłem unikać tej kobiety szerokim łukiem, choć ciężko nie przejść koło jej domu. Pominę już różne ploty na mój temat gdy przechodziłem/przejeżdżałem.
W Listopadzie dostałem wezwanie na komisję do spraw nadużywania alkoholu. Nie byłem nigdy karany, nie było do mnie wezwań policji, mam czystą kartotekę.
Ta osoba w dodatku poszła sobie do MOPSu, jakiś pracownik udostępnił jej ten donos, ona sobie zrobiła zdjęcie i porozsyłała ludziom (w tym mnie) próbując zrzucić winę na innych sąsiadów, wypisywała że idzie z tym do proboszcza itd. Mój tata złożył skargę do gminy, że ktoś udostępnił jej dokument zawierający dane wrażliwe, a ją poinformował, że gdyby dalej to rozprzestrzeniała, to złoży pozew (imiona i nazwiska moich rodziców zostały tam wymienione).
Na podstawie anonimu zostałem wezwany na komisję.
Przyszedłem z wydrukowanym donosem i ich zaskoczyłem. Ta osoba (sąsiadka), wykorzystując fakt, że mieszka niedaleko, na podstawie zlepków rozmów zrobiła ze mnie totalnego alkoholika, oskarżyła mnie że piłem na terenie swojej posesji (!), napisała że u mnie w domu jest patologia, że przemoc z rodzicami (Hipokryzja! Wszyscy naokoło słyszą jej wieczne wrzaski!). Ogólnie - bzdury i najazd na moje życie prywatne. Potrafiła nawet napisać, że przechodziłem koło jej domu z reklamówką z alkoholem! Co zazwyczaj z zakupów ludzie chodzą z reklamówkami, i nikt im tam nie zagląda!
Zaskoczyło mnie, że na podstawie takiego zawistnego, absurdalnego donosu nastąpiło postępowanie za moimi plecami. Stawiłem się na komisję, odbyła się ona w miłej atmosferze, pan dzielnicowy powiedział że większość sąsiadów ma o mnie dobrą opinię (czyli wywiad sąsiedzki był wykonywany).
Przewodniczący komisji poinformował mnie, żebym wezwał dwóch świadków, którzy potwierdzą moje słowa, a SPRAWA ZOSTANIE ZAMKNIĘTA.
Kiedy mój tata zeznawał, dowiedział się, że mam być skierowany... na psychotesty.
To już jest trochę przegięcie. Umowa słowna nie została dotrzymana.
Wczoraj dostałem kolejny list z Urzędu Miasta, ale go nie przyjąłem - mogła to być decyzja o zakończonym postępowaniu, a mogło to być... kolejne wezwanie.
Za jakiś czas zostanie wysłany kolejny list który już odbiorę, zatem muszę się przygotować.
Napisałem pisemko odwoławcze (jeszcze nigdzie nie wysyłane), w którym wyjaśniłem sytuację (pomijając temat sąsiadki, ale punktując anonimowość donosu, moją niekaralność i pozytywne zakończenie posiedzenia komisji).
Pytanie tylko:
Czy osoba nie karana za alkohol (ogólnie - za nic nie karana!), nie stwarzająca nigdy problemów, mająca ostatni mandat za prędkość w 2013, może w jakiś sposób odmówić psychotestów? To już trochę za duży wjazd na moje życie prywatne, nie dość że kobieta narobiła mi smrodu na całą okolicę, w dodatku ANONIMOWO (powołując się na strach o własne życie - jakbym był jakimś mordercą). Poza tym ona ma bardzo złą opinię, wszyscy mają jej dość, nawet policja już nie bierze na poważnie jej wiecznych wezwań i zaskarżeń ludzi naokoło.
Dziękuję z góry za odpowiedź, ta sytuacja kosztuje mnie tyle nerwów, że po prostu chcę to jakoś zakończyć.