Apelacja po umorzeniu warunkowym

  • Autor wątku Autor wątku mesthop
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mesthop

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2009
Odpowiedzi
6
Witam. Mam następujący problem: trzy miesiące temu prowadziłem samochód w stanie nietrzeźwości (0,28mg/l, czyli 0,56 promila), co stanowi przestępstwo z art. 178a par.1. Ponieważ jestem studentem prawa, status osoby karanej byłby dla mnie wyjątkowo niekorzystny.Postanowiłem więc wziąc sprawy w swoje ręce, odnalazłem prokuratora, który prowadził moją sprawę i grzecznie z nim porozmawiałem wyjaśniając całą sytuację, używając różnorodnych argumentów (ad misericordiam głównie:)), aż w końcu dobry człowiek zlitował się nade mną i skierował do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. Wszystko byłoby super, gdyby nie częśc wniosku mówiąca o obłożeniu mnie zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 1 roku (oprócz tego wnioskował jeszcze o jakiś śmieszny datek na centrum onkologiczne i okres próby, ale te warunki są do przeżycia). Niecały tydzień temu miałem rozprawę. Będąc trochę pokrzepiony faktem, że prokurator wnioskuje o umorzenie sprawy karnej, chciałem powalczyc również o prawo jazdy. Tu jednak spotkała mnie przykra niespodzianka. Rozprawa trwała zaledwie 3 minuty, a jedyne pytanie, jakie mi zadano, to czy przychylam się do wniosku prokuratora. Gdybym odpowiedział, że nie, cały wniosek zostałby odrzucony, więc prawdopodobnie sąd wymierzyłby mi jakąś karę w zawieszeniu, do czego nie mogłem dopuścic.
Tak więc jestem osobą niekaraną, jednak dostałem roczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wiem, że powiniennem się cieszyc tym, co już mi się udało osiągnąc, jednak mimo wszystko trudno mi się czuc usatysfakcjonowanym. Dlatego rozważam wniesienie apelacji, i tu dochodzimy do moich pytań. Po pierwsze, słyszałem, że wyrok w II instancji nie może byc wyższy niż ten z I, jeżeli apelację wnosił oskarżony. Czy to prawda? I czy dotyczy także instytucji warunkowego umorzenia?Nie chciałbym, żeby sąd okręgowy, oburzony moją bezczelnością, anulował umorzenie i wlepił mi zawiasy albo dłuższy okres zakazu. Podszkoliłem się ostatnio trochę z prawa karnego, mimo że będę je miał dopiero na trzecim roku i wiem, że w przypadku skazania z artykułu, pod który podpadam, sąd musi zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych minimum na okres 1 roku orzec obligatoryjnie. Ja jednak skazany nie jestem, gdyż sprawę umorzono, więc sąd takiego obowiązku nie ma, o czym wypowiedział się Sąd Najwyższy w postanowieniu SN 29.1.2002 r., I KZP 33/01 OSNKW Nr 2-3/2002, poz. 15. Ma jedynie takie prawo, z czego sąd rejonowy skorzystał. Moje drugie pytanie brzmi: jak nakłonic sąd okręgowy, by zakaz ten zniósł? Jakich argumentów użyc, czy mówic o tym, że chcę założyc na wakacjach firmę, do czego samochód jest niezbędny, czy udowadniac, że jestem bezpiecznym i uważnym kierowcą (ani jednego punktu karnego), a to zdarzenie było jedynie głupim wybrykiem, który więcej się nie powtórzy? Może jeszcze coś innego? Zatrudnic adwokata, czy bronic się samodzielnie? Co napisac we wniosku apelacji?Prosic po prostu o uchylenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, czy o zamianę go na jakiś inny środek karny, np. wyższy datek?
Z góry dziękuję za wszelką możliwą pomoc i sugestie. Wiem, że mało prawdopodobne, żeby wyrok został zmieniony, ale jeżeli nie mam nic do stracenia to może warto spróbowac.
 
mesthop napisał:
słyszałem, że wyrok w II instancji nie może byc wyższy niż ten z I, jeżeli apelację wnosił oskarżony. Czy to prawda?

W sytuacji o której piszesz jest to prawda, o ile prokurator nie złoży równocześnie apelacji na niekorzyść oskarżonego.
 
>Czy to prawda? I czy dotyczy także instytucji warunkowego umorzenia?

Tak.

>jak nakłonic sąd okręgowy, by zakaz ten zniósł?

Nie masz żadnych szans. Jesli sam na posiedzeniu zgodziłeś się na taki zakaz, to teraz twoje odwołanie od tego zostanie potraktowane jako przejaw nielojalności procesowej. I bedziesz mógł tylko cieszyc sie z tego, że sąd rzeczywiście nie może ci dołozyc więcej, bo gdyby mógł, to by to pewnie zrobił. ;)
 
Zgodziłem się na cały wniosek, bo nie miałem innego wyjścia, mogłem go albo w całości poprzec, albo powiedziec, że się z nim nie zgadzam i liczyc się z tym, że zostnie oddalony wobec czego sąd zdecyduje się nałożyc na mnie karę. Zdaję sobie sprawę, że szanse powodzenia są niewielkie, ale skoro nic nie mogę stracic, to może warto spróbowac? Skoro takie prawo mi przysługuje, a sąd I instancji nie miał obowiązku nakładac na mnie tego zakazu, to byc może sąd okręgowy nie potraktuje tego jako przejawu bezczelności i nielojalności, lecz zwykłą próbę obrony swojego interesu? Co rzecz jasna nie oznacza, że mi ten zakaz zniesie.
 
mesthop napisał:
Zgodziłem się na cały wniosek, bo nie miałem innego wyjścia, mogłem go albo w całości poprzec, albo powiedziec, że się z nim nie zgadzam

Precyzyjnie mówiąc miałeś jak najbardziej prawo zająć stanowisko że zgadzasz się na warunkowe umorzenie postępowania, ale wnosisz o nieorzekanie zakazu. Oczywiście nie oznaczałoby to że Sąd istotnie tego zakazu by nie orzekł, ale wcale nie jest tak, że musiałeś koniecznie zając stanowisko że zgadzasz się na wszystko. Twój wniosek o nieorzekanie zakazu nie powodowałby automatycznego skierowania sprawy na rozprawę (bo na warunkowe umorzenie się zgadzałeś).
 
Witam,czy może mi ktoś powiedzieć jak napisac apelację,czy jest gdzieś wzór.
 
Powrót
Góra