Aplikanci adwokaccy-patroni

  • Autor wątku Autor wątku karmazynka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ja nie jestem jakaś wybredna, naprawdę mogę i za darmo aplikować u dobrego adwokata, ale ten był jednym słowem chamski i nie wyobrażam sobię współpracy przez całą aplikację z takim kimś.

Chciałabym robić wszystko z przyjemnością, chcę się naprawdę czegoś nauczyć, nikt mi nie mówił że będzie różowo.

Powiedział mi szczerze, że 3,5 roku za darmo plis stójki też bezpłatne, więc zrezygnowałam i nie chodzi tylko o pieniądze ale o sam sposób bycia tego pana mecenasa....Dla mnie był nie do przyjęcia.

Szukam dalej :)
 
Czyli podchodziliscie do egzaminow na aplikacje adwokacka, nie majac zadnych wyrobionych podczas studiow kontaktow - chociaz kilku miesiecy praktyk i dobrego wrazenia u ktoregos z adwokatow ?
 
Hmm na pewno jak się ma już wyrobione "kontakty" to z patronem łatwiej. Ja praktykowałam długo u młodego adwokata, który patronem być nie może, natomiast wolałam sama poszukać patrona niż załatwiać po znajomości ( w stylu znajomy rodziców, znajomy znajomych rodziców itd.) Wiele osób poszło na aplikację zupełnie "na jana" bo przecież dziekan wyznacza patrona jak się go nie ma. To nie te czasy, że swojego patrona TRZEBA było mieć już od początku bo by się nie zostało wpisanym na listę aplikantów! Połowa moich znajomych jeszcze nie szuka i się nie przejmuje.
 
nie wiem czy "robienie kontaktów" podczas studiów tak wiele pomoże. adwokat do którego teraz chodze na praktyki powiedział mi, że jak skoncze studia i dostane sie na aplikacje to zawsze bedzie dla mnie miejsce w kancelarii. i to było miłe. nic więcej.
bo ja:
1. nie zamierzam po studiach zostać w mieście w którym studiuje
2. z tego co zauwazyłam to tenże adwokat podpisuję tylko umowę patronacką ze swoimi aplikantami, a jedyne wynagrodzenie to 50zł za substytucje.
choć bardzo lubię tą kancelarię i ludzi tam pracujących to nie zamierzam przez kolejne 3,5 roku być na utrzymaniu rodziców.
 
Porzeczka, dobrze wyraziłaś to, o co mi chodzi. Bezpłatne praktyki były dobre na studiach, wtedy mogłam sobie na to pozwolić. Natomiast teraz muszę się przecież z czegoś utrzymywać, więc u mnie wolontariat absolutnie nie wchodzi w grę. Oczywiście, zawsze można mieć patrona, a pracować gdzieś indziej, ale ja wolę trochę się potrudzić i poszukać i patrona, i pracy jednocześnie. Chcę się przez te 3,5 roku jak najwięcej nauczyć, a nie liczę specjalnie, że dużo nauczę się na szkoleniu w ORA.
 
[cytat="Fresa"]Hmm na pewno jak się ma już wyrobione "kontakty" to z patronem łatwiej. Ja praktykowałam długo u młodego adwokata, który patronem być nie może, natomiast wolałam sama poszukać patrona niż załatwiać po znajomości ( w stylu znajomy rodziców, znajomy znajomych rodziców itd.) Wiele osób poszło na aplikację zupełnie "na jana" bo przecież dziekan wyznacza patrona jak się go nie ma. To nie te czasy, że swojego patrona TRZEBA było mieć już od początku bo by się nie zostało wpisanym na listę aplikantów! Połowa moich znajomych jeszcze nie szuka i się nie przejmuje.[/cytat]
Przepis o wyznaczaniu patrona przez dziekana jest najczęściej martwy. Jeżeli sama nie znajdziesz patrona , to raczej dziekan go w prezencie nie da. Jak wiesz, adwokat musi wyrazić zgodę na objęcie patronatem, dziekan zaś nic nie zrobi jeśli część aplikantów znajdzie się w sytuacji niemożności rozpoczęcia aplikacji z powodu braku patrona. Po prostu rozłoży ręce. Paragraf 9 p.3 regulaminu jest w praktyce zasadą, a p.1 wyjątkiem. Dokładnie odwrotnie , niż by to wynikało z redakcji regulaminu. Wystarczająca do objęcia patronatem liczba adwokatów nie oznacza niestety, że każdy aplikant może spać spokojnie. Z roku na rok coraz większa grupa nie będzie mogła rozpocząć aplikacji... aż znajdzie patrona. Ten rok nie będzie pierwszym. Stąd też absurdalne warunki stawiane przez niektórych adwokatów.
 
Nie widziałem, żeby pojawiła się kwestia zmiany patrona w trakcie aplikacji. Zdaje się, że przepisy nie przewidują w tym zakresie żadnych ograniczeń, szczególnie regulamin (...). Jeśli jest inaczej proszę o oświecenie. Zważywszy na upodlające warunki jakie proponują adwokaci zastanawiam się czy nie lepiej znaleźć jakiegoś patrona, który by się "nie czepiał" i jednocześnie nie zatrudniał rzecz jasna, a w międzyczasie szukać adwokata który zatrudni i obejmie patronatem. Co Wy na to?
 
Do Goldi ---> Zdaję sobie sprawę, że ten przepis może być martwy i dlatego poszukuję patrona, ale wiem, że wiele osób nic nie robi w tym kierunku licząc na patrona wyznaczonego przez dziekana.
 
Słuchajcie jesteście niby aplikantami więc czytajcie przepisy. Dziekan wyznacza patrona. Zawsze to dziekan wyznacza patrona, jeżeli ktoś ciebie chce to dziekan może się przychylić do takiej prośby i właśnie tą osobę wyznaczyć. Jeżeli się nie znajdzie patrona to dziekan musi kogoś wyznaczyć. Jak to już (i to ogromny) problem dziekana. Dlatego przypuszczam, że regulamin w tym zakresie ulegnie zmianie. Ale jak narazie obowiązuje i dziekan musi wyznaczyć patrona.
Może czas na lekturę regulaminu odbywania aplikacji adwokackiej?
 
[cytat="Pasqud"]Słuchajcie jesteście niby aplikantami więc czytajcie przepisy. Dziekan wyznacza patrona. Zawsze to dziekan wyznacza patrona, jeżeli ktoś ciebie chce to dziekan może się przychylić do takiej prośby i właśnie tą osobę wyznaczyć. Jeżeli się nie znajdzie patrona to dziekan musi kogoś wyznaczyć. Jak to już (i to ogromny) problem dziekana. Dlatego przypuszczam, że regulamin w tym zakresie ulegnie zmianie. Ale jak narazie obowiązuje i dziekan musi wyznaczyć patrona.
Może czas na lekturę regulaminu odbywania aplikacji adwokackiej?[/cytat]
Czytamy i znamy regulamin. Dlatego właśnie posługujemy się kolokwializmami i skrótami myślowymi. Zakładamy, że każdy aplikant, również in spe czytał regulamin i są one dla niego czytelne. Pisząc o martwości przepisu o wyznaczaniu patrona przez dziekana nie miałem oczywiście na myśli braku kompetencji w tej mierze dziekana, a jedynie o martwości w zakresie w jakim przepis rozwiązuje problem aplikanta, który nie znalazł sobie patrona i nie dostarczył pisemnego oświadczenia adwokata o gotowości przyjęcia na siebie obowiązków patrona. Zgodnie z regulaminem dziekan wówczas decyduje o wyborze patrona dla konkretnego aplikanta i wyznacza adwokata patronem. W tym punkcie przepis często nie działa. Dziekan w praktyce łatwo może się zwolnić od obowiązku powołując się przyczyny obiektywne: brak adwokatów mogących przyjąć na siebie obowiązki patrona. Dziekan nikogo do tego nie zmusi. Problem zaś polega głównie na tym, że nie jest tym zainteresowany. Niestety.
 
Bzdury kolego opowiadasz. To nie jest widzimisie dziekana tylko jego obowiązek. Nie ma możliwości niedopuszczenia kogoś do aplikacji z powodu braku patrona oraz nie ma mozliwości odbywania aplikacji bez patrona. Dlatego każdy z aplikantów jeżeli nie zmieni się regulamin będzie miał patrona najdalej po zakończeniu obiegu sądowego.
 
[cytat="Pasqud"]Bzdury kolego opowiadasz. To nie jest widzimisie dziekana tylko jego obowiązek. Nie ma możliwości niedopuszczenia kogoś do aplikacji z powodu braku patrona oraz nie ma mozliwości odbywania aplikacji bez patrona. Dlatego każdy z aplikantów jeżeli nie zmieni się regulamin będzie miał patrona najdalej po zakończeniu obiegu sądowego.[/cytat]
Odsyłam do artykułu Gazety Prawnej , w którym zamieszczone są wypowiedzi przedstawiciela adwokatury (nie pamiętam w tej chwili numeru, ale myślę że sam jesteś sobie w stanie znaleźć). Mówi on otwarcie, że ta część aplikantów, którzy nie mają patrona i DLA KTORYCH NIE MA PATRONA, nie będzie nawet dopuszczona do ślubowania. A jak Twoim zdaniem dziekan ma wyznaczyć patrona, jeśli go nie ma. Stworzy go? Zanim zaczniesz zarzucać mówienie bzdur, oderwij się od tekstu regulaminu i pomyśl, co oznaczają jego zapisy w praktyce. Z Twoich postów wynika , że jesteś aplikantem , więc taka praktyka powinna być dla Ciebie czymś zwyczajnym.
 
Artykuł ukazał się po rozstrzygnięciu konkursu na aplikację adwokacką w 2006 r.
 
Owszem jest mi doskonale znana praktyka. i wiem, że każdy aplikant ma patrona. Nawet jeśli oznacza to, że faktycznie go nie widuje. A powoływanie się na to że jakiś bliżej niezidentyfikowany adwokat gdzieś coś powiedział jest całkowicie pozbawione podstaw.
Adwokatura nie ma możliwości odmówienia aplikantowi wpisu na listę ponieważ jest to uprawnienie ustawowe (kiedy może) które jest jednak wyżej (jak zapewne wiesz) od regulaminów.
 
wszystko pięknie i fajnie, szkoda tylko, że realia wyglądają nieco inaczej.
jak to się w taki razie stało, że w zeszłym roku we Wrocku ok. 1/3 osób, które zdały egzamin jednak NIE dostały patrona i nie złożyły ślubowania z tego powodu, co w praktyce oznacza, że nie odbywają aplikacji. może masowo zrezygnowali?
no i słyszałam od osoby, która wie o czym mówi, że faktycznie dziekan wyznacza patrona, jednak z powodu ilości osób, które zdały egzam, nie ma wystarczającej liczby chętnych do objęcia patronatem, a dziekan nikogo nie może zmusić.
proszę pasqud- powiedz jak to sobie wyobrażasz- dziekan wyznaczy, a dany adwokat ma obowiązek przyjąć aplikanta?
 
Widzisz, wszystko opierasz na "słyszałem", "kumpel mi powiedział" itd. itp. Wpis na listę aplikantów jest uregulowany ustawą i nie może być zmieniany regulaminami.
Gdyby tak było to jak Polska długa i szeroka egzamin byłby fikcją ponieważ by nie było patronów.
A jak to było załątwiane? Np członkowie okręgowej rady potrafią mieć po 5 i więcej aplikantów których widują od przypadku do przypadku.
 
[cytat="Pasqud"]Owszem jest mi doskonale znana praktyka. i wiem, że każdy aplikant ma patrona. Nawet jeśli oznacza to, że faktycznie go nie widuje. A powoływanie się na to że jakiś bliżej niezidentyfikowany adwokat gdzieś coś powiedział jest całkowicie pozbawione podstaw.
Adwokatura nie ma możliwości odmówienia aplikantowi wpisu na listę ponieważ jest to uprawnienie ustawowe (kiedy może) które jest jednak wyżej (jak zapewne wiesz) od regulaminów.[/cytat]
Zgadzam się z Tobą, że każdy aplikant odbywający aplikację ma patrona. Zgadzam się, że wpis na listę aplikantów jest uprawnieniem ustawowym i nie można odmówić wpisu. Zapominasz jednak, że wpis na listę aplikantów nie oznacza jeszcze rozpoczęcia aplikacji. Do tego potrzeba ślubowania, potrzeba patrona. Właśnie dlatego, że aplikację odbywa się pod opieką patrona, nie dopuszcza się aplikanta do jej rozpoczęcia jeśli patrona nie ma. Nie odniosłeś się w ogóle do istoty problemu, a wyraża się on w szczególnym zbiegu okoliczności faktycznych: aplikant nie ma oświadczenia adwokata o gotowości podjęcia się obowiązków patrona, nie ma w okręgu adwokatów, którzy mogą podjąć się patronatu. Wszystko jedno czy ich w ogóle nie ma , czy nie chcą się angażować i nie złożyli, a także nie mają zamiaru złożyć stosownego oświadczenia. To jest sytuacja patowa, a jeżeli znasz jej rozwiązanie, podziel się z nami swoją wiedzą.
 
dla ścisłości- akurat tekst cytuję "dziekan przecież nikogo nie zmusi do bycia patronem" pochodzi, mówiąc ogólnie, od adwokata- członka ora.
a wiedzę od znajomych filtruję przez zdrowy rozsądek, jednakże ciężko jest nie uwierzyć osobom, które np. zdały w zeszłym roku egzamin i NIE odbywają aplikacji, właśnie przez brak patrona.

http://www.ora.wroc.pl/index.php?mid=6&pid=3
jest tam trochę osób, które mają gwiazdkę przy nazwisku- to oznacza brak ślubowania, czyli de facto nie odbywają aplikacji.

i zgadzam się w 100% z goldi
 
[cytat="Pasqud"]Widzisz, wszystko opierasz na "słyszałem", "kumpel mi powiedział" itd. itp. Wpis na listę aplikantów jest uregulowany ustawą i nie może być zmieniany regulaminami.
Gdyby tak było to jak Polska długa i szeroka egzamin byłby fikcją ponieważ by nie było patronów.
A jak to było załątwiane? Np członkowie okręgowej rady potrafią mieć po 5 i więcej aplikantów których widują od przypadku do przypadku.[/cytat]
Na takie pytania każdy odpowiada sobie sam. Nie usłyszysz chyba odpowiedzi. W każdym razie ja nie będę nic insynuował.
 
a ja z patronem nie mialabym problemu a kontakt mialabym 5 dni w tygodniu przez osiem godzin a mimo to uciekam co sil na aplikacje sadowa (chyba ze nie przyznaja mi etatowej)
a mojego patrona nie lubie bo wkurzaja mnie nie przespane noce tylko po to zeby moj przyszly patron generowal ogromne dochody :ooo:
 
Powrót
Góra