art. 286 par.1 - Allegro

  • Autor wątku Autor wątku hellobaby
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

hellobaby

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2009
Odpowiedzi
3
Witam,
Proszę o poradę. Sprzedałem pewien przedmiot na Allegro za kwotę 1550 PLN. Na w/w przedmiot została udzielona gwarancja rozruchowa 7 dniowa. Po ok. 3 miesiącach otrzymałem informację od kupującego, że sprzedany przedmiot popsuł się i kupujący poszedł do serwisu takiego sprzętu go naprawić. Serwis uznał, że wyrób był wcześniej naprawiany, usprawniany, etc. Kupujący poinformował nas o tym i zarządał zwrotu pieniędzy. Odmówiliśmy, ponieważ sprzęt był uzytkowany i dodatkowo rozebrany przez serwis [zerwane plomby]. Nie wiemy tak naprawdę czy wyrób został uszkodzony przez uzytkownika czy też serwis. Kupujący zagroził nam, że zgłasza sprawę na Policję z art. 286 par. 1. Po jakimś czasie dostaliśmy wezwanie z policji i narazie jesteśmy przesłuchiwani jako świadkowie w sprawie. Mam pytanie co z tym zrobić? Czy naprawdę prokurator może zarzucić nam taki paragraf i czy może dojść do rozprawy? Czekam na info i z góry dziękuję. Pozdrawiam.
 
Ja tutaj zastosowania art. 286 § 1, czyli tzw. oszustwa raczej nie widzę. Mam jednak za mało informacji co do stanu faktycznego. Owszem, miałem okazję uczestniczyć w rozprawie z oskarżenia z tego właśnie przepisu w związku z transakcją na Allegro. Tam jednak problem nie polegał na psuciu się przedmiotu sprzedaży, lecz na faktycznym "wprowadzeniu osoby w błąd". Rzecz mianowicie miała inne właściwości, niż opisane na stronie przedmiotu w Allegro.

Co zaś do przedstawionego tutaj problemu, to, abstrahując od odpowiedzialności karnej, problem może być z odpowiedzialnością cywilną. Nie ma bowiem czegoś takiego jak "gwarancja rozruchowa". Chyba, że czymś takim określimy okres, kiedy to można zwrócić rzecz bez podawania powodów lub coś na kształt terminu 7 dni stosowanego np. przez markety MediaMarkt, tyle, że to nie wyklucza późniejszej reklamacji na podstawie gwarancji, ułatwia natomiast ewentualną wymianę przy wykryciu szybkim usterek.
 
Ja nadal nie wiem co zeznała poszkodowana, bo na tym etapie nie mam wglądu do jej zeznań. Podejżewam, że nakłamała i dlatego Policja mnie męczy. Drugą kwestia jest to, że zapewnie poinformowała Policje o tym, że została wprowadzona w błąd, bo w opisie aukcji przedmiot był nowy, a serwis stwierdza, że jednak został zalany. W korespondencji mailowej informowała mnie o tym, że o to bedzie mnie oskarżać jesli nie załatwimy sprawy polubownie.

Dostałem kolejne wezwanie na policję i żądają ode mnie przedstawienia dokumentów rejestrowych firmy - wpis do ewidencji, NIP i REGON - czy maja do tego prawo?
 
hellobaby napisał:
Dostałem kolejne wezwanie na policję i żądają ode mnie przedstawienia dokumentów rejestrowych firmy - wpis do ewidencji, NIP i REGON - czy maja do tego prawo?

tak

ps. o ile prowadzący uzna za stosowne to ściągnie jeszcze dane z US , ZUS , komornika czy inne...:P
 
Czyli jak mam rozumieć, prowadzi Pan działalność gospodarczą jako osoba fizyczna...To działa niestety na Pana niekorzyść, ponieważ podlegała więc ta sprzedaż ustawie o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, o ile dobrze rozumuję. Ma Pan gdzieś zapisany na pewno wygląd ogłoszenia w tej aukcji, łatwo stwierdzić, czy jest mowa o rzeczy nowej tam.
 
tak prowadzę firmę, jednak na allegro jestem zarejestrowany jako osoba fizyczna.
Co do ustawy to OK. Nie neguję tej ustawy jak również ustawy mówiacej o zwrocie towaru zakupionego na odległość. Nadmienię, że wyrób był sprzedany w drodze licytacji. Mnie tylko dziwi to, że ktoś coś kupuje przez internet, wystawia pozytywny komentarz na Allegro, użytkuje wyrób przez kilka miesięcy,a w sytuacji uszkodzenia idzie do pierwszego lepszego serwisu, zrywa plomby gwarancyjne i informuje nas po fakcie, że przedmiot został uszkodzony. My odmawiamy zwrotu pieniędzy i wtedy idzie na Policje zgłosić, że został oszukany. Ciekawi mnie jak ta cała sprawa się zakończy, bo jest ona dla mnie mało normalna. Rozumiem, że sprzedajemy towar dochodzi on do klienta i dostajemy informacje, że towar jest uszkodzony, wadliwy, czy sie nie podaoba kupującemu. odmawiamy zwrotu i wtedy kupujacy podejmuje kroki prawne celem odzyskania pieniedzy. To rozumiem.
 
Myślę, że w sprawie karnej to nic się nie powinno stać. Nierzadko można mieć do czynienia z ludźmi, którzy nie dają za wygraną przy byle problemie. Wiem coś o tym. Policja musiała zareagować skoro art. 286 byłby z oskarżenia publicznego.
 
Powrót
Góra