W
waco1989
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 5
Witam,
nigdy nie miałem do czynienia z podobną sytuację, więc uprzejmie PROSZĘ o pomoc...
Opis sytuacji:
Wracam nad ranem do mieszkania po urodzinach kumpla (po godzinie 6) i zapraszam na "ostatnie piwko", spotkanych po drodze sąsiadów (którzy jak się okazało mieli całonocną domówkę). Włączamy muzykę i po godzinie 7 dzwoni do drzwi policja, w wynajmowanej przeze mnie keawalerce łącznie jest nas 5 osób więc idę z jedną z nich porozmawiać z funkcjonariuszami prawa.
Jak się okazuje dostali zgłoszenie o łamaniu ciszy nocnej (było po 7 rano) i głośno grającej muzyce. Poprosili o dowody wszystkich osób w mieszkaniu w celu spisania (nie grozili mandatem, więc myślałem, że chodzi o klasyczne pouczenie), na co powiedziałem, że nie łamiemy żadnych przepisów, muzykę możemy przyciszyć i nie uważam za konieczne legitymowanie pozostałych moich gości, ale bez problemu mogą spisać moje dane, więc wręczyłem swój dowód. Policjant pogroził, czy w takim razie chce na siebie wziąć wszystkie 5 mandatów, na co przypomniałem, iż nie poczuwam się do żadnej winy i uważam że moje dane przy tej interwencji są wystarczające. Wszystko przebiegało w spokojnej atmosferze, panowie po spisaniu danych pożegnali się i poszli.
Po dwóch tygodniach od sąsiadów dowiaduje się, że właśnie po mieszkaniach chodzi dzielnicowy pytając czy tego i tego dnia (w którym niby zakłócaliśmy spokój) słyszeli faktycznie jakieś hałasy bądź próby zakłócenia ciszy. Oczywiście takowych zastrzeżeń nie mieli. Jak się okazało z przeprowadzonej przeze mnie wizji lokalnej, pozostali sąsiedzi z parteru (na którym wynajmuję mieszkanie) odpowiedzieli podobnie.
Mija miesiąc i przychodzi do mnie list w którym wzywa się mnie na komendę W CHARAKTERZE OSOBY PODEJRZANEJ O POPEŁNIENIE (nie mogę doczytać się czego) w każdym bądź razie sprawa dotyczy naruszenia art. 51 kw
Starałem się jak najdokładniej przedstawić sytuację, której owe wezwanie dotyczy i mam pytanie co zrobić w takiej sytuacji? Do winy się nie poczuwam. Nie chce zwalać winy mówiąc, że sąsiedzi mieli w tym dniu całonocną domówkę. Nie czuję się też winny na tyle by przyjmować jakikolwiek mandat? Policjanci będący na interwencji też za rozmowni nie byli i nie informowali o ewentualnych konsekwencjach, nie pytali czy przyjmę mandat, niczego im nie odmawiałem. CO ROBIĆ?
Z góry dziękuję za pomoc i poświęcony czas temu tematowi
pozdrwiam
nigdy nie miałem do czynienia z podobną sytuację, więc uprzejmie PROSZĘ o pomoc...
Opis sytuacji:
Wracam nad ranem do mieszkania po urodzinach kumpla (po godzinie 6) i zapraszam na "ostatnie piwko", spotkanych po drodze sąsiadów (którzy jak się okazało mieli całonocną domówkę). Włączamy muzykę i po godzinie 7 dzwoni do drzwi policja, w wynajmowanej przeze mnie keawalerce łącznie jest nas 5 osób więc idę z jedną z nich porozmawiać z funkcjonariuszami prawa.
Jak się okazuje dostali zgłoszenie o łamaniu ciszy nocnej (było po 7 rano) i głośno grającej muzyce. Poprosili o dowody wszystkich osób w mieszkaniu w celu spisania (nie grozili mandatem, więc myślałem, że chodzi o klasyczne pouczenie), na co powiedziałem, że nie łamiemy żadnych przepisów, muzykę możemy przyciszyć i nie uważam za konieczne legitymowanie pozostałych moich gości, ale bez problemu mogą spisać moje dane, więc wręczyłem swój dowód. Policjant pogroził, czy w takim razie chce na siebie wziąć wszystkie 5 mandatów, na co przypomniałem, iż nie poczuwam się do żadnej winy i uważam że moje dane przy tej interwencji są wystarczające. Wszystko przebiegało w spokojnej atmosferze, panowie po spisaniu danych pożegnali się i poszli.
Po dwóch tygodniach od sąsiadów dowiaduje się, że właśnie po mieszkaniach chodzi dzielnicowy pytając czy tego i tego dnia (w którym niby zakłócaliśmy spokój) słyszeli faktycznie jakieś hałasy bądź próby zakłócenia ciszy. Oczywiście takowych zastrzeżeń nie mieli. Jak się okazało z przeprowadzonej przeze mnie wizji lokalnej, pozostali sąsiedzi z parteru (na którym wynajmuję mieszkanie) odpowiedzieli podobnie.
Mija miesiąc i przychodzi do mnie list w którym wzywa się mnie na komendę W CHARAKTERZE OSOBY PODEJRZANEJ O POPEŁNIENIE (nie mogę doczytać się czego) w każdym bądź razie sprawa dotyczy naruszenia art. 51 kw
Starałem się jak najdokładniej przedstawić sytuację, której owe wezwanie dotyczy i mam pytanie co zrobić w takiej sytuacji? Do winy się nie poczuwam. Nie chce zwalać winy mówiąc, że sąsiedzi mieli w tym dniu całonocną domówkę. Nie czuję się też winny na tyle by przyjmować jakikolwiek mandat? Policjanci będący na interwencji też za rozmowni nie byli i nie informowali o ewentualnych konsekwencjach, nie pytali czy przyjmę mandat, niczego im nie odmawiałem. CO ROBIĆ?
Z góry dziękuję za pomoc i poświęcony czas temu tematowi
pozdrwiam