Przeglądam ten artykuł o biednym zatrzymanym:
Wspólnie opijaliśmy smutek po śmierci kolegi, który tydzień wcześniej powiesił się. Przyznam, że faktycznie opijaliśmy na ławce. Bla bla bla -
Przyznam, że doszło do sytuacji "od słowa do słowa". Chciałem wytłumaczyć, że piję w smutku. Powiedziałem, żeby policjanci ukarali mnie mandatem, bo ja i tak tego dnia będę pił.
Dla mnie to wystarczy żeby skończyć czytać te brednie. Było pewnie darcie się, kozaczenie, odmowa wylegitymowania i rzucanie mięsem. Wystarczy przejść się przez blokowisko i zwrócić uwagę na panów opijających smutki na ławce. Zresztą - kto opija śmierć kolegi "pod śmietnikiem"? Od tego są puby.
A sytuacja "od słowa do słowa" - brak słów.
Idziemy dalej:
Moja narzeczona z przyjaciółmi pojechali pod komendę i obserwowali wszystko co się działo. Widzieli jak przeprowadzano mnie z pokoju do pokoju przesłuchań, a po jakimś czasie z tego pokoju mnie wyprowadzali zakrwawionego.
U lala, to chyba przez ściany widzieli bo poczekalnie to są odgrodzone od reszty komisariatu ścianą i lustrem weneckim
Na redakcyjnym stole ląduje między innymi protokół zatrzymania, gdzie jako przyczynę zatrzymania podano, że Marek Cz., w stanie nietrzeźwości (1,2 mg/dm3) spożywał alkohol, krzyczał, używał słów nieprzyzwoitych oraz że nie można było ustalić jego danych personalnych.
Czyli Pan miał ok. 2,5 promila, ładnie jak na ławeczkowe pogawędki. W tym stanie smutek rozpływa się wręcz razem ze łzami.
Cytując komentarze spod artykułu;
komentarz użytkownika Obywatel:
"Wielki pener śremski, a teraz leci po odszkodowanie jak zwykły frajer. Tak to jest jak się udaje jakiegoś kozaka, a potem jest płacz i zgrzyt zębów i wyłudzanie pieniędzy bo tylko w taki sposób może je zdobyć. Patologia , która otacza 90% rodzin zamieszkujących tą miejscowość."
komentarz użytkownika sss:
"Za darmo nie dostał koleś znany jest w całym Śremie jako największa kanalia gdzie nie wymienisz jego danych każdy wie o jaką gnidę chodzi zresztą z łamaniem prawa nie raz miał do czynienia za robotę by się wziął to by mu się odechciało siedzieć i chlać pod blokiem i wszczynać awantury jak się nie umie kulturalnie pić to się nie pije, ale nocne menelstwo w tych rejonach miasta to codzienność menelstwo które za robotę się nie weźmie bo poco lepiej kraść i kombinować. Koleś zawsze mądry w pysku szczekać to potrafił trochę mu język przytarli może się opamięta zapewne nauczkę dostał i hałasu pod blokiem już nie będzie gdy w tym czasie normalni ludzie śpią żeby rano wstać do pracy. Zamiast takich sytuacji wysyłać do kamieniołomów żeby wyładował swój gniew po stracie kolegi"
Zaiste, brutalna interwencja
