Aster - czy to przedawnienie?

  • Autor wątku Autor wątku nowalijka35
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

nowalijka35

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2014
Odpowiedzi
19
Witam,
10.09.2010 zawarłam umowę na czas nieokreślony z nieistniejącą już firmą Aster na usługi telekomunikacyjne (jako osoba indywidualna) Po trzech niezapłaconych rachunkach zostały mi wyłączone usługi ale faktury za każdy kolejny miesiąc regularnie przychodziły. Kilkakrotnie dzwoniłam do firmy w celu uzyskania informacji o konsekwencjach zerwania umowy i na podstawie którego punktu umowy mam te rachunki płacić. Firma ewidentnie uchylała się od udzielenia mi odpowiedzi, pomijając te w rodzaju "za karę", lub "radzę zapłacić". Ponieważ rozmowy były nagrywane zatem uważam, że są wiążące dla obu stron i na wniosek sądu dostępne do ewentualnej rozprawy. Dług przejęła firma AGIO Wierzytelności. W dniu 09.07.2014 został wystawiony nakaz zapłaty z Sądu Rejonowego w Lublinie na kwotę ok 5000 zł.
Bardzo proszę o udzielenie mi odpowiedzi czy sprawa uległa przedawnieniu czy też mam użyć innych argumentów zgłaszając sprzeciw? Z góry dziękuję za odpowiedź (liczę na szybką)
Pozdrawiam
Nowalijka 35
 
Ostatnia edycja:
Bez dokumentów w postaci akt sprawy ciężko cokolwiek powiedzieć
 
Dziękuję za odpowiedź.
Może podam parę dat, które mogą rzucić trochę światła na sprawę.
Data zawarcia umowy: 10.09.2010
Pierwsza faktura została niezapłacona w styczniu 2011.
Tak więc data wymagalności tej faktury to ostatni dzień tego miesiąca...
Data wystawienia roszczenia: 30.06.2011
Data wymagalności roszczenia: 31.07.2011
Data wydania nakazu zapłaty przez sąd: 09.07.2014
Data złożenia pozwu o zapłatę: 26.06.2014

Bardzo nam zależy na określeniu, czy sprawa jest przedawniona.

Jednak ja ze swojej strony chciałabym zapytać o taki zapis w umowie:

"3. Jeżeli w ciągu 30 dni od Wstrzymania danej Usługi w wyniku zalegania z opłatami na rzecz Operatora, Abonent nie uiści zaległych opłat wraz z odsetkami, o ile odsetki zostały przez Operatora naliczone w rachunku, Umowa zostaje automatycznie rozwiązana w zakresie danej Usługi, dla której okres zaległości w opłatach przekroczył 30 dni od jej Wstrzymania, bez konieczności jej odrębnego wypowiadania. Za termin rozwiązania Umowy w zakresie danej Usługi przyjmuje się wówczas upływ ostatniego dnia miesiąca kalendarzowego, w którym upłynął okres 30 dni od daty Wstrzymania tej Usługi."

Oczywiście znamy też zapis o roszczeniu odszkodowawczym. Roszczenie to klient był zdecydowany zapłacić. Jednak minęło 30 dni od daty wstrzymania usługi a faktury nadchodziły nadal. Operator odmówił udzielenia JAKIEJKOLWIEK informacji dotyczącej zerwania umowy, czym klient był zainteresowany. Czy więc nie jest tak, że umowa została automatycznie zerwana tamtego miesiąca, gdy upłynęło 30 dni od daty wstrzymania usług, a roszczenie odszkodowawcze powinno być naliczone w odniesieniu do tego pierwszego miesiąca braku zapłaty, a nie kolejnych? Operator czekał sobie elegancko prawie rok, podczas gdy usługa była, zaznaczę, cały czas wstrzymana.

Czy nagrania z rozmów prowadzonych z firmą mogą być dowodem w takiej sprawie?
 
Popatrz w kalendarz, oblicz 3 lata i porównaj z datą wniesienia pozwu
 
Jak jednak to liczyć? Od daty wymagalności tego roszczenia czy od daty wymagalności faktury, po której umowa powinna zostać automatycznie zerwana? W drugim przypadku byłoby to więcej niż 3 lata.
 
Faktura za styczeń - patrzysz termin płatności. Np. 15 luty - i 3 lata od tej daty.
Faktury za okres kiedy usługi nie były już świadczone, podpadałyby nawet pod próbę wyłudzenia.
Najlepiej byłoby zobaczyć kwity, wówczas moglibyśmy coś powiedzieć konkretnie
 
Czy w takim razie lepiej jest wnieść sprzeciw próbując udowodnić tą próbę wyłudzenia, czy też wnieść sprzeciw z powodu przedawnienia?
 
nowalijka35 napisał:
Czy w takim razie lepiej jest wnieść sprzeciw próbując udowodnić tą próbę wyłudzenia
Z wyłudzeniem, kol. jerry trochę przesadził. Należy wnieść sprzeciw i podnieść wszelkie argumenty, jakie mogą świadczyć na Twoją korzyść. W tym bezzasadność roszczenia (to zamiast tego "wyłudzenia") i przedawnienie. Jeśli któryś z zarzutów będzie nietrafny, to co z tego? Wystarczy trafić z którymkolwiek.
 
Bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie podpowiedzi, działam i w razie problemów mam nadzieję, że będę mogła jeszcze pytać :)
Pozdrawiam.
 
nowalijka35 napisał:
Czy w takim razie lepiej jest wnieść sprzeciw próbując udowodnić tą próbę wyłudzenia, czy też wnieść sprzeciw z powodu przedawnienia?
Wyłudzenie to nie w sądzie, tylko na policji. Ale nie idź tą drogą, nie ma sensu. To była tylko taka teoretyczna myśl, w praktyce niemalże nie do udowodnienia, dlatego też pisałem w trybie przypuszczającym. Twoje zarzuty to przedawnienie oraz brak istnienia roszczenia. Jeżeli jest to e-sąd, wystarczy napisać krótko to co powyżej a uzasadnienia wówczas nie trzeba. I tak wszystko rozstrzygnie się w sądzie właściwym miejscowo tobie.
 
Co masz na myśli mówiąc "brak istnienia roszczenia"?
Przytoczę może kolejny z zapisów umowy:
(Warunki promocji ASTER QUATTRO 0910)
13. W celu wypełnienia przez Abonenta zobowiązania, o którym mowa jest w ptk. 5.1 wymagane jest, aby Abonent korzystał z zestawu Usług na warunkach niniejszego Regulaminu przez okres promocji- 24 Okresy Rozliczeniowe. W przypadku utraty prawa do korzystania w odniesieniu do conajmniej jednej usługi wchodzącej w skład danej promocji w ramach umowy zawartej na warunkach regulaminu z przyczyn leżących po stronie abonenta przed upływem okresu o którym mowa w poprzednim zdaniu, abonent jest zobowiązany, na pisemne żądanie operatora do zapłaty kwoty roszczenia odszkodowawczego operatora z tytułu naruszenia zobowiązania o którym mowa w ptk. 5.1 nie przekraczającej wartości korzyści przyznanych abonentowi w ramach promocji, pomniejszonej o proporcjonalną jej wartość za okres od dnia zawarcia umowy do dnia jej rozwiązania. (...)"
5. Abonent przyjmuje na siebie
5.1 zobowiązanie niepieniężne do korzystania z usług aster na warunkach regulaminu przez okres promocji wynoszący 24 okresy rozliczeniowe

Tak więc roszczenie istnieje. Ale firma każe sobie jeszcze płacić do tego fakturki (kiedy nakłada się takie roszczenie, to faktur już się chyba nie płaci?) za usługi, które zostały odłączone.
Druga sprawa, zawarłam umowę na czas nieokreślony. Gdyby to była umowa na dwa lata to co innego. Czy nie jest tak, że umowa na czas nieokreślony może być rozwiązana w dowolnym momencie?
 
nowalijka35 napisał:
Czy nie jest tak, że umowa na czas nieokreślony może być rozwiązana w dowolnym momencie?
Przez jedną stronę? Oczywiście, że nie. Co za pomysł? Gdyby zastosować ten "ciekawy" pomysł w praktyce, należałoby w ogóle wykreślić słowo "umowa" ze wszelkich słowników.
nowalijka35 napisał:
Co masz na myśli mówiąc "brak istnienia roszczenia"?
Dobre pytanie. Kol. jerry używa niewłaściwego języka (skróty myślowe). Pewnie, że "nieistnienie roszczenia" jako zarzut do roszczenia brzmi podobnie sensownie jak np. "cofanie do przodu" (oksymoron). Jak chcesz by Twoje pismo nie zawierało takich "kwiatków", to pisz: "roszczenie jest bezzasadne", "roszczenie jest nieuprawnione" itp.
 
Ostatnia edycja:
Dzięki Robilee za drobną korektę :)
Tak, brak istnienia roszczenia to przeciwieństwo jego istnienia. Czyli jeśli powód nie wykaże, że roszczenie istnieje, to oznacza to iż ono nie istnieje (jest nienależne, bezzasadne).

Czy roszczenie istnieje w mniemaniu stron czy nawet wg stanu faktycznego, czy nie istnieje - to jest mało ważne. Istotne jest to, czy powód potrafi udowodnić jego istnienie.
 
Powrót
Góra