U
us3r_
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2020
- Odpowiedzi
- 2
Hej. Potrzebuję pomocy, ponieważ mam wrażanie, że ktoś próbuje mnie... oszukać. Do rzeczy - we wrześniu 2016 roku miałem swoja pierwsza w życiu stłuczkę (nie ze swojej winy). Standardowo policja, auto na lawetę i do warsztatu. Zanim jednak dojechaliśmy do warsztatu, Pan Laweciarz zawiózł mnie do wypożyczalni, bo jak mnie poinformował w trakcie drogi, mogę sobie wypożyczyć auto zastępcze z OC sprawcy.
Nikt tego nie powiedział nigdy wprost, ale pewnie wszyscy się domyślaja, ze laweta + wypożyczalnia + warsztat, to najprawdopodobniej "dobrzy znajomi".
Wypożyczalnia (lokalna, żadna sieciówka) udostępniła mi auto mniej więcej tej samej klasy co moje rozbite auto - podpisane dokumentów i po kilkudziesięciu minutach od stłuczki, znowu mam czym się poruszać. Podjechałem od razu do warsztatu, gdzie zostało odstawione auto w celu dogadnia się będzie wygladała naprawa.
W trakcie kiedy auto stało, kontaktowałem się z warsztatem co kilka dni. Po mniej więcej tygodniu okazało się, ze naprawa przedłuży się. Z informacji uzyskanej w tym czasie w warsztacie było to spowodowane oczekiwaniem na części.
W tym czasie byłem bardzo niemiło traktowany przez wypożyczalnie, która sugerowała, że przetrzymuję ich auto, ale nie będę rozwijał tego watku.
Swoje auto odebrałem po ok miesiacu, tego samego dnia oddałem wypożyczone auto. Podpisałem dokumenty "zdania" auta, dopytałem czy wszystko jest ok i po potwierdzeniu uznałem sprawę za zamknięta. Niestety jak się okazało po ponad 3 latach, myliłem się.
W listopadzie 2019 roku, dostałem wezwanie do zapłaty "(...) brakujacej należności z tytułu niewypłacenia przez PZU pełnej kwoty odszkodowania". PZU uznało, że czas naprawy był krótszy niż przedstawiony przez wypożyczalnię + dało do tego swoja (niższa) stawke wynajmu i tak powstała różnica, której nie ma kto pokryć. Wypożyczalnia dodatkowo zarzuca mi, że do tej pory nie dostarczyłem żadnego dokumentu potwierdzajacego czas naprawy.
I teraz najciekawsze...
Przez te 3 lata nie miałem żadnego kontaktu ani z strony PZU, ani z wypożyczalni. Po otrzymaniu wezwania do zapłaty skontakowałem się z warsztatem, w którym było naprawiane auto w celu otrzymania dokumentów zwiazanych z naprawa - otrzymałem odpowidź, że dokumnenty naprawy trzymane sa tylko przez 3 lata (okres gwarancji). Chciałbym wierzyć, że to jest przypadek.
Ostatnio dostałem pozew do sadu. W dokumentach, które otrzymałem jest również przłnomocnictwo z informacja, ze w przypdaku nieopłacenia wynajmu auta zastępczego przez firmę ubezpieczeniowa w ciagu 30 dni zobowiazuje się do zapłaty całej należnej kwoty zwiazanej z wynajmem.
Czy w zwiazku z tym mam jakieś szanse przed sadem?
Z góry wielkie dzięki za pomoc.
pozdrawiam
Nikt tego nie powiedział nigdy wprost, ale pewnie wszyscy się domyślaja, ze laweta + wypożyczalnia + warsztat, to najprawdopodobniej "dobrzy znajomi".
Wypożyczalnia (lokalna, żadna sieciówka) udostępniła mi auto mniej więcej tej samej klasy co moje rozbite auto - podpisane dokumentów i po kilkudziesięciu minutach od stłuczki, znowu mam czym się poruszać. Podjechałem od razu do warsztatu, gdzie zostało odstawione auto w celu dogadnia się będzie wygladała naprawa.
W trakcie kiedy auto stało, kontaktowałem się z warsztatem co kilka dni. Po mniej więcej tygodniu okazało się, ze naprawa przedłuży się. Z informacji uzyskanej w tym czasie w warsztacie było to spowodowane oczekiwaniem na części.
W tym czasie byłem bardzo niemiło traktowany przez wypożyczalnie, która sugerowała, że przetrzymuję ich auto, ale nie będę rozwijał tego watku.
Swoje auto odebrałem po ok miesiacu, tego samego dnia oddałem wypożyczone auto. Podpisałem dokumenty "zdania" auta, dopytałem czy wszystko jest ok i po potwierdzeniu uznałem sprawę za zamknięta. Niestety jak się okazało po ponad 3 latach, myliłem się.
W listopadzie 2019 roku, dostałem wezwanie do zapłaty "(...) brakujacej należności z tytułu niewypłacenia przez PZU pełnej kwoty odszkodowania". PZU uznało, że czas naprawy był krótszy niż przedstawiony przez wypożyczalnię + dało do tego swoja (niższa) stawke wynajmu i tak powstała różnica, której nie ma kto pokryć. Wypożyczalnia dodatkowo zarzuca mi, że do tej pory nie dostarczyłem żadnego dokumentu potwierdzajacego czas naprawy.
I teraz najciekawsze...
Przez te 3 lata nie miałem żadnego kontaktu ani z strony PZU, ani z wypożyczalni. Po otrzymaniu wezwania do zapłaty skontakowałem się z warsztatem, w którym było naprawiane auto w celu otrzymania dokumentów zwiazanych z naprawa - otrzymałem odpowidź, że dokumnenty naprawy trzymane sa tylko przez 3 lata (okres gwarancji). Chciałbym wierzyć, że to jest przypadek.
Ostatnio dostałem pozew do sadu. W dokumentach, które otrzymałem jest również przłnomocnictwo z informacja, ze w przypdaku nieopłacenia wynajmu auta zastępczego przez firmę ubezpieczeniowa w ciagu 30 dni zobowiazuje się do zapłaty całej należnej kwoty zwiazanej z wynajmem.
Czy w zwiazku z tym mam jakieś szanse przed sadem?
Z góry wielkie dzięki za pomoc.
pozdrawiam