D
damianlodz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2011
- Odpowiedzi
- 1
witam!
piszę do was po radę, co robić:
miałem dług spory dług w avonie - na ponad 600zł, faktury niezapłacone naliczyli mi jakoś w okolicach grudnia 2008. udało mi się potem (początek 2010) spłacić część tego zadłużenia, ale wkrótce potem straciłem robotę i nie miałem już co z tym zrobić. zostało mi jakieś 170 zł długu. poprzednia windykacja (kruk) napisała, żebym spłacił jak będę miał.
w czerwcu tego roku okazało się, że sprawę wykupiła intrum justitia, zaraz potem naliczyli jakieś kosmiczne odsetki za brak płatności od dnia wykupienia długu i łącznie wiszę im 235zł. niecałe dwa tygodnie temu przyszedł nakaz sądowy (bo oczywiście rozmawiać z nimi nie chciałem, telefony odrzucałem)
mam dwa pytania:
1. jak napisać sprzeciw do takiego wezwania, powołując się albo na :
a) to, że jestem studentem na utrzymaniu rodziców, nie posiadam żadnego majatku ani wpływów z tytułu wykonanej pracy (ostatnio właśnie straciłem pracę na umowę zlecenie, i faktycznie nie mam skad im wziąć kasę)
b) może powołać się na przedawnienie? tylko nie mam pojęcia o dokładnej dacie kiedy ostatnią fakturę mi naliczyli (i nie wiem, czy przypadkiem nie przerwało tego okresu trzech lat to, że w międzyczasie spłaciłem część zadłużenia)
dodam, że już po nakazie przyszło "przedegzekucyjne wezwanie do zapłaty" od intrum, nadane 9 dni po pozwie, w którym piszą, że"
na tym etapie mam możliwość spłaty zadłużenia dobrowolnie, bez dodatkowych kosztów egzekucyjnych"
dług właściwy to 235,98
koszty sądowe 90zł
poradzicie, co robić? termin wysłania odwołania mam w niedzielę praktycznie...
edit:
może napisać do intrum maila, żeby wycofali pozew i że im spłacę jak będę miał? (po nowym roku będzie mi łatwiej pożyczyć nawet 50zł od kogoś, niż przed świętami...)
piszę do was po radę, co robić:
miałem dług spory dług w avonie - na ponad 600zł, faktury niezapłacone naliczyli mi jakoś w okolicach grudnia 2008. udało mi się potem (początek 2010) spłacić część tego zadłużenia, ale wkrótce potem straciłem robotę i nie miałem już co z tym zrobić. zostało mi jakieś 170 zł długu. poprzednia windykacja (kruk) napisała, żebym spłacił jak będę miał.
w czerwcu tego roku okazało się, że sprawę wykupiła intrum justitia, zaraz potem naliczyli jakieś kosmiczne odsetki za brak płatności od dnia wykupienia długu i łącznie wiszę im 235zł. niecałe dwa tygodnie temu przyszedł nakaz sądowy (bo oczywiście rozmawiać z nimi nie chciałem, telefony odrzucałem)
mam dwa pytania:
1. jak napisać sprzeciw do takiego wezwania, powołując się albo na :
a) to, że jestem studentem na utrzymaniu rodziców, nie posiadam żadnego majatku ani wpływów z tytułu wykonanej pracy (ostatnio właśnie straciłem pracę na umowę zlecenie, i faktycznie nie mam skad im wziąć kasę)
b) może powołać się na przedawnienie? tylko nie mam pojęcia o dokładnej dacie kiedy ostatnią fakturę mi naliczyli (i nie wiem, czy przypadkiem nie przerwało tego okresu trzech lat to, że w międzyczasie spłaciłem część zadłużenia)
dodam, że już po nakazie przyszło "przedegzekucyjne wezwanie do zapłaty" od intrum, nadane 9 dni po pozwie, w którym piszą, że"
na tym etapie mam możliwość spłaty zadłużenia dobrowolnie, bez dodatkowych kosztów egzekucyjnych"
dług właściwy to 235,98
koszty sądowe 90zł
poradzicie, co robić? termin wysłania odwołania mam w niedzielę praktycznie...
edit:
może napisać do intrum maila, żeby wycofali pozew i że im spłacę jak będę miał? (po nowym roku będzie mi łatwiej pożyczyć nawet 50zł od kogoś, niż przed świętami...)
Ostatnia edycja: