Badanie specjalistyczne , zamiast lekarza orzecznika?

  • Autor wątku Autor wątku marwika
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marwika

Moja siostra ma wezwanie na badanie przez lekarza specjalistę (neurologa).
Ma przyznaną rentę na czas określony (kończy się w kwietniu br) .
Ma kilka schorzeń, m.in neurologiczne.
Spodziewała się raczej wezwania na badanie przez lekarza orzecznika (tzw. "komisję " lekarską).

Pierwszy raz ma taką sytuację.

Co to w praktyce oznacza? Czy po takim badaniu będzie kierowana jeszcze do lekarza orzecznika?
 
Lekarz orzecznik ma prawo skierować na badania przez lekarza specjalistę, zanim podejmie decyzję. Po otrzymaniu opinii neurologa ZUS wezwie na badanie przez swego orzecznika.
 
Dziekuję za odpowiedź, ale siostra już była wczoraj na badaniu.
Może nieściśle napisałam o co mi chodzi.

To było badanie przeprowadzone przez "lekarza konsultanta neurologa".
I tenże konsultant powiedział, że juz nie bedzie kierowana do lekarza orzecznika, tylko orzeczenie będzie wysłane do niej pocztą.
Tak więc było inaczej jak poprzednio (renta na czas okreslony) , dostała wezwanie z ZUS na badanie "konsultanta" , bez pojawiania się u lekarza orzecznika. Czyli opinia konsultanta pewnie idzie do orzecznika, a ten "skrobie" orzeczenie.
 
Bywa tak (tak jest na ogół w moim oddziale), że po badaniu przez konsultanta jest jeszcze badanie przez orzecznika. Zwykle to już tylko formalność.
 
Tylko nurtuje mnie pytanie. Dlaczego człek chory musi udowodnić , że jest ....naprawdę chory.
Opinie ludzi przewlekle chorych , którzy co roku muszą poddawać się tej samej procedurze (już nie wspomnę o konieczności uciążliwego kompletowania dokumentacji) są jednoznaczne:
jedno wielkie UPOKORZENIE.
 
Witam. Wszystko skończyło się dobrze. Siostra otrzymała właśnie orzeczenie (pocztą) o uznaniu jej za całkowicie niezdolną do pracy. Do 2012 roku, czyli prawie na 3 lata. Poprzednio były to 2 lata.
Oczywiście siostra wolałaby być zupełnie zdrową osobą. No , ale cóż zrobić, jest jak jest.
 
Powrót
Góra