Bank wydał nieważną dyspozycję wkładem na wypadek śmierci i wprowadził klienta w błąd

  • Autor wątku Autor wątku martiniczka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

martiniczka

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2017
Odpowiedzi
10
Witam. Z góry przepraszam, jeśli niewłaściwy dział, ale ten wydał mi się najodpowiedniejszy.
Ciocia, osoba samotna i mająca za rodzinę tylko mnie oraz mojego brata, podpisała w banku dyspozycję wkładem na wypadek śmierci, w 1/2 dla mnie oraz brata. Na owej dyspozycji pracownik banku wyraźnie napisał, iż stopień pokrewieństwa to siostrzenica oraz siostrzeniec. Gdy po kilku latach ciocia zmarła okazało się (po wielu ceregielach), iż dyspozycja ta jest nieważna, ponieważ takową można wydać tylko na osoby najbliższe, a my teoretycznie jesteśmy jak obcy. Dostęp do konta uzyskaliśmy po przedstawieniu aktu notarialnego, ale ta cała sytuacja naraziła nas na duże problemy, ponieważ ciocia nas utrzymywała (osoby młode, uczące się, niemające rodziców, bez pracy), gdyby nie została wprowadzona w błąd przez bank inaczej zagospodarowałaby pieniędzmi. Czy coś można z tym zrobić, tzn. domagać się jakiegoś odszkodowania za wydanie przez bank nieważnej dyspozycji i podanie klientowi nieprawdziwej informacji? Dodam, że bank w którym została podpisana dyspozycja został przejęty przez inny, w którym sprawa wyszła na jaw, a podpis pracownika na dyspozycji jest nieczytelny.
 
Czy coś można z tym zrobić, tzn. domagać się jakiegoś odszkodowania za wydanie przez bank nieważnej dyspozycji i podanie klientowi nieprawdziwej informacji?
A udowodnisz, że wprowadzono ciotkę w błąd i narażono was na realną szkodę?
 
gryffinian napisał:
A udowodnisz, że wprowadzono ciotkę w błąd i narażono was na realną szkodę?
A czy już samo przyjęcie dyspozycji sprzecznej z prawem bankowym nie było wprowadzeniem klienta w błąd? Nikt w banku nie powiedział że na siostrzeńców to nie działa i w ogóle nie ma możliwości złożenia takiej dyspozycji, tylko przyjęto ją i wydano świstek, przez następne lata nie było żadnych sygnałów że coś jest nie tak, również bank przejmujący ten poprzedni nie wystosował informacji że dyspozycja jest nieważna, dopiero po śmierci cioci wszystko wyszło. Szkody były takie, że np musieliśmy pożyczać pieniądze na załatwienie spraw spadkowych, powstały zaległości w bieżących płatnościach i w związku z tym odsetki. Wydaje mi się, że bank powinien ponosić odpowiedzialność za czynności jakie wykonuje wobec klientów i dokumenty jakie wystawia, a ten był przecież sprzeczny z prawem i nie powinien być w ogóle wydany, nawet pod przymusem (którego oczywiście nie było).
 
Trudno mi się dopatrzeć realnej szkody. Na pewno wg mnie bank nie uzna za szkodę waszych zaległości w bieżących płatnościach. Aż dziwne by było, ze powstały zbieżnie ze śmiercią ciotki, a więc i (potencjalnym) uzyskaniu korzyści z dyspozycji wkładem. Ewentualnie koszty sprawy spadkowej można rozważyć jako szkodę powstałą wskutek zaniedbania pracownika banku.
 
Ostatnia edycja:
Czemu dziwne- zaległości powstały, bo ze względu na brak pieniędzy zanim załatwiliśmy wszystkie formalności spadkowe nie mieliśmy jak opłacać czynszu za mieszkanie cioci, podobnie z rachunkami za telewizję czy telefon (owszem, odłączyli usługi gdy przedstawiliśmy akt zgonu, ale i tak jakieś faktury wystawiono do zapłaty za okres, gdy jeszcze żyła). Co do sprawy spadkowej, to i tak musielibyśmy iść do notariusza, więc to raczej nie jest koszt bezpośrednio związany z błędem pracownika banku.
Oprócz "moralnych", największa strata jest taka, że gdyby ciocia została poinformowana, że nie może złożyć dyspozycji na siostrzeńców, ustanowiłaby nas współwłaścicielami rachunku bankowego i nie musielibyśmy wtedy płacić podatku (artykuł dla przykładu: Wsp?lne konto bankowe bez podatku od darowizny - Podatki - rp.pl ). Takie z resztą miała plany (co określiłam "innym zagospodarowaniem pieniędzmi"), ale zapewniono ją, że uprawnienie nas do dysponowania środkami na jej rachunku za życia wraz z dyspozycją wkładem na wypadek śmierci to to samo i że w takiej sytuacji też nie będziemy musieli płacić podatku po zgłoszeniu do US (czyli drugi raz wprowadzono ją w błąd, bo zwolnione z podatku od darowizn są tylko osoby z I grupy podatkowej). To jest już realna strata kilku tysięcy złotych.
 
Zdublowało mi się
 
Ale brak pieniędzy na rachunki to nie szkoda. Szkodą jest materialny skutek błędu banku. A "wprowadzenie was w błąd" moim zdaniem mogło spowodować jedynie powstanie kosztów sprawy spadkowej o ile nie byłoby tych kosztów, gdybyście te pieniądze otrzymali. Jeśli mimo wszystko ponosilibyście jakieś koszty sprawy spadkowej, pomimo wypłacenia wam pieniędzy z dyspozycji wkładem, to moim zdaniem szkodą mogło by być co najwyżej odsetki za konieczność pożyczenia pieniędzy na postępowanie. Ale to moje zdanie na ten temat.
 
Czyli po prostu pracownica banku wprowadziła ciocię w błąd i nic się teraz z tym zrobić nie da, a że nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności- spora kwota poszła na straty, bo człowiek zaufał fachowości innej osoby... Było tak jak mówię- ciocia chciała nas ustanowić współwłaścicielami rachunku, ale pani jej doradziła zwykłe upoważnienie do konta i tą dyspozycję. Pewnie jedynym wyjściem byłoby pozwanie bezpośrednio pracownicy i udowodnienie jej winy, ale to jest nierealne, bo nie żyjemy w Ameryce, gdzie za oblanie wrzątkiem w McDonaldzie można dostać miliony... Ja widzę materialny skutek błędu banku (pracownicy) w postaci podatku jaki musieliśmy zapłacić (a nie musielibyśmy, gdybyśmy byli współwłaścicielami konta)- przez przyjęcie nieważnej dyspozycji. Wszyscy żyliśmy w błogiej nieświadomości, że wszystko jest ok i ani nie będzie problemów z dostępem do pieniędzy, ani podatku. Nikomu z nas nie przyszło do głowy weryfikować poprawności tego kroku skoro w banku wszystko załatwione, kwitek jest, poza tym to był rok 2011 więc i internet nie był tak rozwinięty. Gdyby ciocia dostała informację, że nie może wydać dyspozycji na siostrzeńców, ustanowiłaby nas współwłaścicielami i sprawy by nie było- wiem jednak, że wedle prawa to tylko domniemanie, bo równie dobrze mogłaby nie robić nic i i tak wyszłoby na to samo, czyli konieczność uzyskania poświadczenia dziedziczenia u notariusza żeby dostać pieniądze, podatek też byłby do zapłaty...
 
Ja widzę materialny skutek błędu banku (pracownicy) w postaci podatku jaki musieliśmy zapłacić (a nie musielibyśmy, gdybyśmy byli współwłaścicielami konta)
Ale - jak piszesz - nie udowodnisz, że to pracownica namówiła ciocię na zmianę decyzji, skutkującą "stratami". Przy czym wydaje mi się, że "współwłasność" konta nie jest równoznaczna z współwłasnością środków na nim zgromadzonych. Dlaczego uważasz, że mielibyście prawo do pieniędzy jedynie będąc umocowanymi do konta?
 
No i tam jest takie zdanie: Uznał, że uczynienie drugiej osoby współwłaścicielem konta nie oznacza, że osoba, której pieniądze wpływają na wspólne konto, poprzez tę wpłatę dokonuje kosztem swego majątku darowizny na rzecz drugiego współwłaściciela.

Zatem uczynienie was współwłaścicielami konta nie dałoby wam praw do pieniędzy tam zgromadzonych, a w konsekwencji powodując, że powstaje procedura spadkowa po śmierci jej właścicielki.
 
Powrót
Góra