M
mbanano
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2012
- Odpowiedzi
- 13
Witam,
Z góry przepraszam, jeśli pomyliłem działy, ponieważ nie jestem pewny czy takie pytanie powinno znaleźć się akurat tutaj.
Od jakiegoś czasu otrzymuję telefony z banku w sprawie długów mojego brata. (podejrzewam, że chodzi o długi). Pracownicy banku nie przedstawiają się ani nie informują mnie o "temacie" rozmowy, tylko zazwyczaj pada pytanie czy pan x jest pana bratem (to raczej z ich ust brzmi jak teza i to wzbudziło moje podejrzenia przy pierwszym telefonie), po czym proszą o numer telefonu. Ponieważ ja jestem uczulony na tego typu pytania, prosiłem o przedstawienie się. I wtedy, oczywiście niechętnie, otrzymuję informację, że pan/pani dzwoni z banku. Na moje pytanie, skąd mają mój numer i dlaczego się kontaktują ze mną (brat jest pełnoletni), utrzymują, iż brat podał ten numer w razie pilnej potrzeby kontaktu. Z tego co się dowiedziałem, brat tego na 100% nie uczynił. Na moje prośby o przedstawienie mi dokumentu/potwierdzenia tego, iż mój nr telefonu jest podany prze mojego brata pracownik banku albo się rozłącza, albo zastawia się tajemnicą bankową albo twierdzi że tak jest i już i nie będzie ze mną o tym rozmawiał... Ponieważ ja jestem wyczulony na takie "chore" zagrywki, chciałbym coś z tym zrobić. Pytanie czy można cokolwiek z tym zrobić? I czy w ogóle bank ma prawo do takiego wykorzystywania numeru telefonu, zakładając, iż brat nie podał mojego numeru?
I pytanie drugie - z tego co wiem, jeśli rozmowa jest rejestrowana, powinienem być o tym uprzedzony. (chyba, że się mylę). Natomiast akurat dzisiaj z ciekawości, po małej "kłótni" z pracownicą wspomnianego banku, zapytałem czy ta rozmowa jest rejestrowana i pani odpowiedziała, że "oczywiście". Czy nie powinna zacząć od takiej formułki?
Z góry przepraszam, jeśli pomyliłem działy, ponieważ nie jestem pewny czy takie pytanie powinno znaleźć się akurat tutaj.
Od jakiegoś czasu otrzymuję telefony z banku w sprawie długów mojego brata. (podejrzewam, że chodzi o długi). Pracownicy banku nie przedstawiają się ani nie informują mnie o "temacie" rozmowy, tylko zazwyczaj pada pytanie czy pan x jest pana bratem (to raczej z ich ust brzmi jak teza i to wzbudziło moje podejrzenia przy pierwszym telefonie), po czym proszą o numer telefonu. Ponieważ ja jestem uczulony na tego typu pytania, prosiłem o przedstawienie się. I wtedy, oczywiście niechętnie, otrzymuję informację, że pan/pani dzwoni z banku. Na moje pytanie, skąd mają mój numer i dlaczego się kontaktują ze mną (brat jest pełnoletni), utrzymują, iż brat podał ten numer w razie pilnej potrzeby kontaktu. Z tego co się dowiedziałem, brat tego na 100% nie uczynił. Na moje prośby o przedstawienie mi dokumentu/potwierdzenia tego, iż mój nr telefonu jest podany prze mojego brata pracownik banku albo się rozłącza, albo zastawia się tajemnicą bankową albo twierdzi że tak jest i już i nie będzie ze mną o tym rozmawiał... Ponieważ ja jestem wyczulony na takie "chore" zagrywki, chciałbym coś z tym zrobić. Pytanie czy można cokolwiek z tym zrobić? I czy w ogóle bank ma prawo do takiego wykorzystywania numeru telefonu, zakładając, iż brat nie podał mojego numeru?
I pytanie drugie - z tego co wiem, jeśli rozmowa jest rejestrowana, powinienem być o tym uprzedzony. (chyba, że się mylę). Natomiast akurat dzisiaj z ciekawości, po małej "kłótni" z pracownicą wspomnianego banku, zapytałem czy ta rozmowa jest rejestrowana i pani odpowiedziała, że "oczywiście". Czy nie powinna zacząć od takiej formułki?
Ostatnia edycja: