S
Solarek89
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2015
- Odpowiedzi
- 3
Witam!
Od razu to powiem: wiem, dałem ciała na całej linii i mogę mieć pretensje tylko sam do siebie i ta nauka może mnie drogo kosztować. Dla każdego rada ode mnie: jeśli nie masz 10x tyle, co chcesz komuś pożyczyć w ogóle tego nie rób, a jeśli masz - to wszystko na piśmie!
O co chodzi:
Mam znajomego (już były znajomy) który otwierał działalność, budowa stoisk targowych. Ufałem mu jak nikomu innemu (o ironio). Miało to wszystko polegać na tym, że ja kupię samochód ciężarowy (mam prawko) i będziemy współpracować w takim zakresie, że on będzie organizował wyjazdy na te targi a ja będę to przewoził i stawiał stoiska na miejscu.
W związku z tym, udało mi się wziąć kredycik na ok 60 tys, 50 tys miało iść na ten samochód, a 10 to rezerwowo miało sobie leżeć.
Historia zaczyna się we wrześniu 2014 od momentu, jak samochód jeszcze nie był kupiony, a ja zacząłem pompować pieniądze w te wyjazdy (bo nie dostał zaliczki, bo jeszcze czeka na pieniądze za te stoiska). No i tak było 3 razy, że kwota w sumie wynosiła ok 42000, z czego 10 tys mi oddał. Zostało 32000zł które muszę odzyskać. W lutym 2015 zacząłem domagać się od niego zwrócenia tej kwoty.
Wiem że głupi byłem robiąc to ale raz że tak wyszło z sytuacji, a dwa że w skali życia to jest tylko 30 srebrników za które się sprzedał, więc będę wdzięczny za brak komentarzy "mogłeś tego nie robić". Teraz o tym wiem i chcę żeby inni uczyli się na moich błędach a nie na swoich niepotrzebnie.
Umówiłem się też z nim, że płacimy na pół odsetki za raty tego kredytu.
Teraz trochę dobrych wiadomości, bo co mam żeby to potwierdzić:
- 2 nagrania z rozmowy, jak próbuję się z nim dogadać a on się tłumaczy dlaczego nie ma 30 tys
- 3 świadków którzy potwierdzą że on mówił że musi mi oddać pieniądze (im też jest dłużny drobne kwoty), jeden z nich wie bardzo dużo o tej sytuacji
- całą historię smsów z nim gdzie pisze np "potrzebuje 9 tysi", "podaj mi nr konta"
- potwierdzenie zapłaty jednej jego faktury na kwotę ok 5000zł, potwierdzenia zapłaty za prom, wynajęcie samochodu itp.
- dowody na "współpracę": zakup domeny i założenie poczty firmowej, zdjęcia, filmy
- dokument na którym zapisywałem wszystkie rozliczenia (na komputerze, bez podpisów) który on dobrze zna
Na tą chwilę mój prawnik zrobił przedsądowe wezwanie do zapłaty, zostało odebrane i kilka dni temu minął termin płatności, nie odezwał się. Nie będzie problemu żeby z niego ściągnąć bo ma dom, działkę i jakieś pieniądze za które kupuje towary na te swoje targi - może mało ale ma, w końcu trochę jest mi dłużny.
Mam pytanie, które urodziło się dzisiaj. Biorąc pod uwagę tą sytuację, czyli to że on mi tych pieniędzy nie chce oddać, czy może to podchodzić pod art. 284 kodeksu karnego, czyli przywłaszczenie mienia? Jeśli tak, to chciałbym najpierw skorzystać z tego sposobu, czyli złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, być może to podziała na niego w ten sposób że będzie jednak próbował w jakiś sposób się dogadać (oczywiście wszystko na piśmie już). Jeśli to nie wypali to dopiero założyć sprawę cywilną w sądzie.
Drugie pytanie jest takie, czy lepszy może być pozew zbiorowy? Ja + 2 świadków którym jest dłużny pieniądze i na to 1 świadek który to potwierdza.
Będę wdzięczny za każdą podpowiedź jak najlepiej tą batalię rozegrać bo choćbym miał się zajechać i wydać 10tys na tą sprawę to nigdy w życiu mu tego nie odpuszczę. Najgorsze jest teraz to, że te pieniądze blokują mnie w mojej działalności i dzięki nim byłbym teraz w zupełnie innym miejscu niż jestem.
pozdrawiam wszystkich i przypominam o apelu z początku posta
K.
Od razu to powiem: wiem, dałem ciała na całej linii i mogę mieć pretensje tylko sam do siebie i ta nauka może mnie drogo kosztować. Dla każdego rada ode mnie: jeśli nie masz 10x tyle, co chcesz komuś pożyczyć w ogóle tego nie rób, a jeśli masz - to wszystko na piśmie!
O co chodzi:
Mam znajomego (już były znajomy) który otwierał działalność, budowa stoisk targowych. Ufałem mu jak nikomu innemu (o ironio). Miało to wszystko polegać na tym, że ja kupię samochód ciężarowy (mam prawko) i będziemy współpracować w takim zakresie, że on będzie organizował wyjazdy na te targi a ja będę to przewoził i stawiał stoiska na miejscu.
W związku z tym, udało mi się wziąć kredycik na ok 60 tys, 50 tys miało iść na ten samochód, a 10 to rezerwowo miało sobie leżeć.
Historia zaczyna się we wrześniu 2014 od momentu, jak samochód jeszcze nie był kupiony, a ja zacząłem pompować pieniądze w te wyjazdy (bo nie dostał zaliczki, bo jeszcze czeka na pieniądze za te stoiska). No i tak było 3 razy, że kwota w sumie wynosiła ok 42000, z czego 10 tys mi oddał. Zostało 32000zł które muszę odzyskać. W lutym 2015 zacząłem domagać się od niego zwrócenia tej kwoty.
Wiem że głupi byłem robiąc to ale raz że tak wyszło z sytuacji, a dwa że w skali życia to jest tylko 30 srebrników za które się sprzedał, więc będę wdzięczny za brak komentarzy "mogłeś tego nie robić". Teraz o tym wiem i chcę żeby inni uczyli się na moich błędach a nie na swoich niepotrzebnie.
Umówiłem się też z nim, że płacimy na pół odsetki za raty tego kredytu.
Teraz trochę dobrych wiadomości, bo co mam żeby to potwierdzić:
- 2 nagrania z rozmowy, jak próbuję się z nim dogadać a on się tłumaczy dlaczego nie ma 30 tys
- 3 świadków którzy potwierdzą że on mówił że musi mi oddać pieniądze (im też jest dłużny drobne kwoty), jeden z nich wie bardzo dużo o tej sytuacji
- całą historię smsów z nim gdzie pisze np "potrzebuje 9 tysi", "podaj mi nr konta"
- potwierdzenie zapłaty jednej jego faktury na kwotę ok 5000zł, potwierdzenia zapłaty za prom, wynajęcie samochodu itp.
- dowody na "współpracę": zakup domeny i założenie poczty firmowej, zdjęcia, filmy
- dokument na którym zapisywałem wszystkie rozliczenia (na komputerze, bez podpisów) który on dobrze zna
Na tą chwilę mój prawnik zrobił przedsądowe wezwanie do zapłaty, zostało odebrane i kilka dni temu minął termin płatności, nie odezwał się. Nie będzie problemu żeby z niego ściągnąć bo ma dom, działkę i jakieś pieniądze za które kupuje towary na te swoje targi - może mało ale ma, w końcu trochę jest mi dłużny.
Mam pytanie, które urodziło się dzisiaj. Biorąc pod uwagę tą sytuację, czyli to że on mi tych pieniędzy nie chce oddać, czy może to podchodzić pod art. 284 kodeksu karnego, czyli przywłaszczenie mienia? Jeśli tak, to chciałbym najpierw skorzystać z tego sposobu, czyli złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, być może to podziała na niego w ten sposób że będzie jednak próbował w jakiś sposób się dogadać (oczywiście wszystko na piśmie już). Jeśli to nie wypali to dopiero założyć sprawę cywilną w sądzie.
Drugie pytanie jest takie, czy lepszy może być pozew zbiorowy? Ja + 2 świadków którym jest dłużny pieniądze i na to 1 świadek który to potwierdza.
Będę wdzięczny za każdą podpowiedź jak najlepiej tą batalię rozegrać bo choćbym miał się zajechać i wydać 10tys na tą sprawę to nigdy w życiu mu tego nie odpuszczę. Najgorsze jest teraz to, że te pieniądze blokują mnie w mojej działalności i dzięki nim byłbym teraz w zupełnie innym miejscu niż jestem.
pozdrawiam wszystkich i przypominam o apelu z początku posta
K.