A
active
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 3
Witam. Bardzo proszę o pomoc! Chodzi o pobicie przez funkcjonariusza policji (mojego chłopaka). Popełnił błąd, którego dzisiaj bardzo żałuje ale niestety czasu cofnąć nie można. Poświęcił tyle trudu aby dostać się do policji i zaprzepaścił wszystko w ciągu kilku minut. Może zacznę od początku. Do zajścia doszło gdy przebywał na urlopie w domu rodzinnym. Pan, którego pobił razem z bratem przebywał na zwolnieniu warunkowym był on już niejednokrotnie karany. Nie było żadnych świadków tego zdarzenia był już późny wieczór. Wiem, że pobili go właściwie bez przyczyny (podejrzewam, że chodziło o zatargi z dawnych lat kiedy to ten Pan został przyłapany na złodziejstwie w ich gospodarstwie, wówczas pobił mojego chłopaka jednak rodzicie nie wnosili sprawy do sądu).
Najprawdopodobniej ten Pan przebywał w szpitalu powyżej 7 dni (wiem, że miał podbite solidnie oko i połamane żebra). Jednak teraz nie ma on już żadnych widocznych śladów pobicia. Kiedy mój chłopak był u niego w szpitalu powiedział, że pogodzi się za pieniądze. Jednak po wyjście ze szpitala, kiedy ojciec mojego chłopaka poszedł do niego do domu upewnić się, czy na pewno weźmie pieniądze i o jaką kwotę mu chodzi nagrał go na komórkę. Wiem, że zażądał 8 tysięcy jednak czy to też jest nagrane tego nie wiem. W każdym bądź razie pojechał z tym nagraniem na Komendę Policji (co wiem nieoficjalnie od znajomego). On na pewno będzie chciał wziąć pieniądze ale pewnie na sprawie tyle, że wtedy to pewnie będzie za późno bo mojego chłopaka wyrzucą z pracy. On się boi, że znowu wróci do więzienia. Proszę o pomoc co robić?
Była z nimi podczas tego zajścia jeszcze 1 osoba ale nie została podana jako świadek przez poszkodowanego. Dodam że nie brała udziału w pobiciu. Ten Pan pewnie go nie podał bo wie, że mógłby być tylko ich świadkiem a nie jego ponieważ nie jest on lubianą osobą ze względu na tzw. „lepkie ręcę”.
Od tego czasu upłynęło już 1,5 miesiąca a mojemu chłopakowi i jego bratu nie przyszło jeszcze żadne wezwanie. Powiedzcie co można zrobić aby nie utracił pracy? Czy jeżeli dostanie wezwanie jako świadek a nie oskarżony to jest szansa że nie zostanie skazany? Pytali wielu adwokatów i każdy mówi co innego. Jeden, żeby to brat wziął całą winę na siebie – ale czy to ma sens skoro zgłoszono policji pobicie przez 2 osoby?! Ojciec powiedział że powie, że to on był z tym drugim synem. Drugi z kolei sugerował to samo aby absolutnie się nie przyznawał i żeby to brat wziął winę na siebie, powiedział że go bił a on go odciągał i że całe to zajście potwierdzić może ten świadek który nie jest podany przez poszkodowanego. Czy to ma jakikolwiek sens? Jeden wielki kocioł! Czy istnieje jakakolwiek szansa aby nie stracił pracy? Czy to, że nie ma świadków zdarzenia coś pomoże? Co robić czy ma się nie przyznawać? Bardzo proszę pomóżcie?! Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Najprawdopodobniej ten Pan przebywał w szpitalu powyżej 7 dni (wiem, że miał podbite solidnie oko i połamane żebra). Jednak teraz nie ma on już żadnych widocznych śladów pobicia. Kiedy mój chłopak był u niego w szpitalu powiedział, że pogodzi się za pieniądze. Jednak po wyjście ze szpitala, kiedy ojciec mojego chłopaka poszedł do niego do domu upewnić się, czy na pewno weźmie pieniądze i o jaką kwotę mu chodzi nagrał go na komórkę. Wiem, że zażądał 8 tysięcy jednak czy to też jest nagrane tego nie wiem. W każdym bądź razie pojechał z tym nagraniem na Komendę Policji (co wiem nieoficjalnie od znajomego). On na pewno będzie chciał wziąć pieniądze ale pewnie na sprawie tyle, że wtedy to pewnie będzie za późno bo mojego chłopaka wyrzucą z pracy. On się boi, że znowu wróci do więzienia. Proszę o pomoc co robić?
Była z nimi podczas tego zajścia jeszcze 1 osoba ale nie została podana jako świadek przez poszkodowanego. Dodam że nie brała udziału w pobiciu. Ten Pan pewnie go nie podał bo wie, że mógłby być tylko ich świadkiem a nie jego ponieważ nie jest on lubianą osobą ze względu na tzw. „lepkie ręcę”.
Od tego czasu upłynęło już 1,5 miesiąca a mojemu chłopakowi i jego bratu nie przyszło jeszcze żadne wezwanie. Powiedzcie co można zrobić aby nie utracił pracy? Czy jeżeli dostanie wezwanie jako świadek a nie oskarżony to jest szansa że nie zostanie skazany? Pytali wielu adwokatów i każdy mówi co innego. Jeden, żeby to brat wziął całą winę na siebie – ale czy to ma sens skoro zgłoszono policji pobicie przez 2 osoby?! Ojciec powiedział że powie, że to on był z tym drugim synem. Drugi z kolei sugerował to samo aby absolutnie się nie przyznawał i żeby to brat wziął winę na siebie, powiedział że go bił a on go odciągał i że całe to zajście potwierdzić może ten świadek który nie jest podany przez poszkodowanego. Czy to ma jakikolwiek sens? Jeden wielki kocioł! Czy istnieje jakakolwiek szansa aby nie stracił pracy? Czy to, że nie ma świadków zdarzenia coś pomoże? Co robić czy ma się nie przyznawać? Bardzo proszę pomóżcie?! Z góry dziękuję za odpowiedzi.