H
Herrra
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2008
- Odpowiedzi
- 9
Na poczatku przepraszam moderatorow, jesli to nie wlasciwe miejsce lub kolejny post na ten sam temat. Jestem bardzo zdenerwowana i wylaczylo mi sie myslenie.
Moje pytanie jest nastepujace
Narzeczony zniknal trzy tygodnie temu (nie wierze w to ze nawial)
przed swietami przyszedl do nas do domu jakis facet, brat odebral domofon i na pytanie czy ****** ************ tu mieszka odpowiedzial odruchowo ze nie (gdyby to byla jakas policja lub biuro meldunkowe czy inne klopoty)
Ta osoba pozniej zadzwonila do naszego przyjaciela mowiac mu ze narzeczony jest w areszcie i "prosil zebysmy sie nie denerwowali ze nic mu nie jest"
Pojechalam na monte(kraków) i po zlozeniu podania o przepustkre dowiedzialam sie ze takiej osoby tam nie ma. przewilaly sie jakies o tym nazwisku ale nie ta.
wczoraj do tego samego naszego przyjaciela zadzwonila ta osoba mowiac ze narzeczony ma sankcje...
jestem skolowana... za 3 tygodnie rodze coreczke. byl ze mna zawsze u lekarza, cieszyl sie okropnie, staral sie zeby nam sie ukladalo poza tym jakby chcial zniknac to po co te informacje... nie zabral zadnych rzeczy...
brat powiedzial mi ze po prostu w areszcie facet nie udzieli mi informacjii poniewaz nie jestem z rodziny
bardzo was prosze o jakies rady. jestem zalamana...
Moje pytanie jest nastepujace
Narzeczony zniknal trzy tygodnie temu (nie wierze w to ze nawial)
przed swietami przyszedl do nas do domu jakis facet, brat odebral domofon i na pytanie czy ****** ************ tu mieszka odpowiedzial odruchowo ze nie (gdyby to byla jakas policja lub biuro meldunkowe czy inne klopoty)
Ta osoba pozniej zadzwonila do naszego przyjaciela mowiac mu ze narzeczony jest w areszcie i "prosil zebysmy sie nie denerwowali ze nic mu nie jest"
Pojechalam na monte(kraków) i po zlozeniu podania o przepustkre dowiedzialam sie ze takiej osoby tam nie ma. przewilaly sie jakies o tym nazwisku ale nie ta.
wczoraj do tego samego naszego przyjaciela zadzwonila ta osoba mowiac ze narzeczony ma sankcje...
jestem skolowana... za 3 tygodnie rodze coreczke. byl ze mna zawsze u lekarza, cieszyl sie okropnie, staral sie zeby nam sie ukladalo poza tym jakby chcial zniknac to po co te informacje... nie zabral zadnych rzeczy...
brat powiedzial mi ze po prostu w areszcie facet nie udzieli mi informacjii poniewaz nie jestem z rodziny
bardzo was prosze o jakies rady. jestem zalamana...