Best SA wykupiła moje długi od banku - co robić?

  • Autor wątku Autor wątku Orbitrek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Orbitrek

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2012
Odpowiedzi
19
Firma Best SA wykupiła od banku moje zobowiązanie. Nie uchylam się od spłaty długu, bo zostałem tak wychowany, że długi trzeba spłacać i nie ma zmiłuj.
Napisałem do firmy, że chcę spłacać zobowiązanie na pewnych zasadach, bo nie mam innej możliwości. W odpowiedzi dostałem pocztą "Porozumienie", czyli inaczej mówiąc umowę do podpisania, oraz oświadczenia o stanie majątkowym, finansowym i bym ujawnił swoje dochody. Nie chcę podpisywać czegoś takiego, bo umowę zawarłem z bankiem i nie kazałem im kupować mojego długu, więc jest to z ich strony z lekka naciągane na siłę - jak nie podpiszę, to będą chcieli zwrotu całości długi. Czy mogą żądać ode mnie czegoś takiego? Jak nie podpisze Porozumienia, to zapewne sprawa trafi do komornika. Nie dbam o to, bo i tak nic nie posiadam, więc nic mi nie może komornik zabrać. Oczywiście, nie stanowi to dla mnie w żadnym wypadku celu w uchylaniu sie od spłaty. Głównie chodzi mi o to, czy nie wystarczy moja deklaracja o tym, że będę splacał. Oni naliczyli tam sobie niesamowite odsetki a umowa (Porozumienie) wygląda jak umowa kredytowa. Co mam zrobić? Lepiej podpisać, czy nie podpisywać i spłacać?
 
sam powinieneś sobie na to pytanie odpowiedzieć, wóz albo przewóz, jak się nie godzisz to sprawa zapewne wyląduje u komornika ale jak twierdzisz nic nie masz, koszty znacznie wzrosną, dziś nie masz ale może kiedyś coś będziesz miał ? czy zakładasz ze nigdy nic nie będziesz miał ? negocjuj z nimi, policz co Ci się bardziej opłaca, mając długi masz zapewne złą historię kredytową, może kiedyś będziesz potrzebował kredytu na mieszkanie ? albo będziesz miał inne potrzeby ?
 
Ale czy oni maja prawo żądać ode mnie takich danych? Ja chce to spłacić, ale bez jaj. Nikt nie kazał im kupować mojego długu. Wiem ze to mnie nie usprawiedliwia, ale nie chce wpaść z deszczu pod rynnę.
 
Deklaruję że będę spłacał, więc czemu służy taka umowa, takie porozumienie? Wiem że oni sa teraz właścicielem mojego długu, ale czy mogą stawiać takie warunki?
 
Nie podpisuj tych Umów. Poproś o podstawę naliczenia odsetek.
Płać to co zadeklarowałeś. Ale Płać!
 
Właśnie tak tez chyba zrobię. Trochę za cwaniacko podchodzą do sprawy, bo z jednej strony mówią, że zależy im na polubownym załatwieniu tematu, a z innej strony narzucają warunki i stawiają mnie w pewnym sensie "przed faktem dokonanym", choć nie jest dokonany - takie ultimatum, choć przecież ja nie kazałem im wykupować moich zobowiązań. Jak bym byl innym człowiekiem, to i tak nie mam nic do zajęcia, więc mógłbym powiedzieć "nie mam kasy, mam was w tyłku i idzie sobie do komornika, nic mi do tego".
Dodam, że jak poprosiłem o potwierdzenie pisemne że wykupili od banku moje długi, to olali mnie z góry. Zero tematu było, a nawet więcej..., jakieś pretensje mieli że "jak ja mogę im nie ufać, skoro tysiące ludzi im ufa i jak nie wierze w ten fakt, to im nic do tego i skierują sprawę do odpowiednich organów".
 
Nie uchylam się od spłaty długu, bo zostałem tak wychowany, że długi trzeba spłacać i nie ma zmiłuj
Jednak nie spłacałeś, skoro tak sprawy się potoczyły.
Napisałem do firmy, że chcę spłacać zobowiązanie na pewnych zasadach, bo nie mam innej możliwości
Zasady teraz dyktują oni, jak Ci nie pasuje, wniosą do Sądu o wydanie nakazu zapłaty, wtedy zobaczysz o ile wzrosną koszta. Musisz sobie przeliczyć co jest bardziej opłacalne, Umowa z nimi, czy sprawa w Sądzie i Komornik.
Nie chcę podpisywać czegoś takiego, bo umowę zawarłem z bankiem i nie kazałem im kupować mojego długu, więc jest to z ich strony z lekka naciągane na siłę
Umowę zawarłes z Bankiem, jednak się z niej nie wywiązałeś. Jeśli można mówić tu o naciąganiu, to bez urazy, ale to raczej Ty chcesz naciągnąć. NIe dość, że nie wywiązałeś się z umowy, to jeszcze chcesz stawiać warunki.
Nie dbam o to, bo i tak nic nie posiadam, więc nic mi nie może komornik zabrać
Jak rozumiem nie masz wynagrodzenia, renty, emerytury itp ?
Nie mieszkasz też w żadnym mieszkaniu ?
Nawet jeśłi tak, to spokojnie, kiedyś pewnie będziesz miał rentę, emeryturę, czy gdzieś zamieszkasz, wtedy Komornik się odezwie, oczywiście koszta będą znaczącą większe.
Rada.
Po pierwsze sprawdzić czy dług nie jest przedawniony.
PO drugie, jeśli jest, to poszukać na forum odpowiednich tematów, jeśłi nie, to dobrze się zastanowić co jest bardziej opłacalne, podpisanie ugody, czy następstwa jakie przyniosą kiedy jej nie podpiszesz.
 
W życiu różnie bywa i niekiedy dzieją się rzeczy na które nie mamy wpływu. Świat jest skonstruowany tak, że choć człowiek groszem nie śmierdzi, to drugi zrobi wszystko by odebrać swoje, bez wnikania jaką kto ma sytuację.
Nigdy wcześniej nie miałem długów. Nie uchylam się tez od spłaty, lecz rozsądnej spłaty w miarę moich możliwości.
Niektórzy ludzie to chyba myślą, że ich majątki i konta bankowe zmieszczą sie im do trumny. Jedyna sprawiedliwość na ziemi, że czy bogaty czy biedny, tak samo trawę od spodu gryzie.
 
Powiem z doświadczenia, że prędzej dogadałbyś się z bankiem niż z firmą windykacyjną. Oni skupują dług za "grosze" i dla nich najważniejsze jest wyrwać jak najwięcej kasy. Nic na to nie poradzisz.... sprawdzałeś czy dług nie jest przedawniony ? Nie podałeś tych informacji.
 
No właśnie skopują za grosze...
wiec maja pole do manewru. Jak dobrze po negocjuje to może spłacić kapitał od razu i w całości, a oni umorzą mu odsetki.
jak będzie jeszcze lepiej negocjował to jest tez możliwość ze spłaci polowe kapitału w ciągu 3 dni i resztę umorzą (zdarza się taka opcja bo oni odzyskując polowe już i tak na tym zarabiają a nie ponoszą kosztów obsługi).

Zastanów się czy nie warto zacisnąć pasa i negocjować. I mieć spokój :)

Nie wiemy o jakiej kwocie mowa a wtedy jest pytanie co się bardziej opłaca.
 
kulasniezna napisał:
No właśnie skopują za grosze...
wiec maja pole do manewru. Jak dobrze po negocjuje to może spłacić kapitał od razu i w całości, a oni umorzą mu odsetki.
jak będzie jeszcze lepiej negocjował to jest tez możliwość ze spłaci polowe kapitału w ciągu 3 dni i resztę umorzą (zdarza się taka opcja bo oni odzyskując polowe już i tak na tym zarabiają a nie ponoszą kosztów obsługi).

Zastanów się czy nie warto zacisnąć pasa i negocjować. I mieć spokój :)

Nie wiemy o jakiej kwocie mowa a wtedy jest pytanie co się bardziej opłaca.

Możesz podać, skąd masz takie źródło.

Od wielu lat zajmuje się "walką" z tymi firmami i takich ugód nie widuje często. W zasadzie widuje je tylko, o ile roszczenie jest w całości przedawnione, ale dopiero zawierane są po SPŁACIE.
 
znajomy pracuje w call center jednej z instytucji
tylko jedna zasada - pracownicy maja prowizje od ściągniętej kwoty- czyli nie koniecznie chcą dawać wysokie gratyfikacje bo im się to nie opłaca

owszem nie widuje się takich umów często, to fakt
 
Znajomy pracuje "na telefonie", więc nie podpisuje umów. Na telefonie, to można wszystko usłyszeć, kwestia tylko, że ów telefon nie ma żadnych umocowań prawnych do reprezentowania pracodawcy w kwestii zrzeczenia się części roszczeń...
 
rafal_26 napisał:
Znajomy pracuje "na telefonie", więc nie podpisuje umów. Na telefonie, to można wszystko usłyszeć, kwestia tylko, że ów telefon nie ma żadnych umocowań prawnych do reprezentowania pracodawcy w kwestii zrzeczenia się części roszczeń...

Dobrze prawisz, zwykły pracownik na telefonie nie ma możliwości zaproponowań odstąpienia, te negocjacje są znacznie trudniejsze. Ponadto co jest ciekawostką, przy umorzeniu pewnej części długu należy jeszcze za to zapłacić podatek, bo to jest tak jak by się człowiek na tym wzbogacił =] To co kulasniezna napisała to można między bajki wsunąć, o umorzenie odsetek może być nawet ciężko w przypadku przedawnionej zaległości. Co do wątku, Orbitrek nie masz co wylewać żali i stawiać warunków. Warunki mogłeś stawiać jak brałeś pieniądze, gdy zaakceptowałeś umowę powinieneś ją respektować, że życie Ci się inaczej potoczyło to już Twój problem. Teraz masz w sumie 3 drogi wyboru, podpisać ugodę / czekać na komornika / ewentualnie uchylić się od nakazu zapłaty gdy dług jest przedawniony.

Zwlekać nie masz co, bo jeżeli w przeciągu np pół roku dług Twój będzie przedawniony możesz być pewny w 99,9% że prze tym firma windykacyjna uzyska nakaz zapłaty. Teraz pozwy idą elektronicznie, co własnie takim firmą ułatwiło znacznie proces wysyłki spraw na sąd. A jak wiadomo ... odsetki karne rosną.
 
Jak zweryfikować, czy dług nie uległ przedawnieniu?
 
Chodzi mi o to, czy dług zaciągnięty np w 2008 r podlega przedawnieniu i co jesli w miedzy czasie bank wystąpił do Sądu o nakaz zapłaty. Co powinienem zrobić jeśli dług kwalifikuje sie do przedawnienia, a firma windykacyjna która wykupiła moj dług domaga się jego spłaty - natychmiastowej.
 
1/ grać na zwłokę /nic nie podpisując/,
2/ spróbowac ustalić /zażądać od nich/, jakie dokumenty mają w ręku.
 
Orbitrek napisał:
Chodzi mi o to, czy dług zaciągnięty np w 2008 r podlega przedawnieniu i co jesli w miedzy czasie bank wystąpił do Sądu o nakaz zapłaty. Co powinienem zrobić jeśli dług kwalifikuje sie do przedawnienia, a firma windykacyjna która wykupiła moj dług domaga się jego spłaty - natychmiastowej.

Jeśli bank wystąpił o nakaz i go uzyskał, to termin przedawnienia należności głównej wynosi 10 lat (odsetek - tych z nakazu - 3 lata) licząc od dnia uprawomocnienia się nakazu.

Więc granie na zwłokę raczej odpada... Trzeba by czekać z 8 lat...
 
A jeśli dług jest z 2008 roku, a Best SA wystąpiła o nakaz zapłaty do Sądu teraz, to jak to wygląda jeśli chodzi o przedawnienie?
 
Powrót
Góra