bezkarny dziekan

  • Autor wątku Autor wątku mercymona
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mercymona

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2014
Odpowiedzi
16
Witam.

W październiku 2013 r. podjęłam studia dzienne na państwowym Uniwersytecie-kierunek informatyka.
Od stycznia 2014 r. próbuję zaliczyć przedmiot prowadzony przez Prodziekana ds. studenckich.Niestety idzie to bardzo opornie, bynajmniej nie z mojej winy.

W miesiącach styczeń, luty, marzec regularnie chodziłam do wykładowcy, ten odmawiał mi możliwości odpowiadania z jego przedmiotu, dopóki nie zaliczę innego (analiza matematyczna), przedmioty nie są ze sobą powiązane.

W połowie marca znów udałam się do Prodziekana i przedstawiłam mu indeks z oceną pozytywną z analizy matematycznej.
Przez cały ten czas pozostawałam pełnoprawnym studentem, miałam przedłużoną sesję, jak większość osób na wydziale.
Zgodnie z umową wykładowca pozwolił mi zaliczać drugie kolokwium z jego przedmiotu (pierwsze udało mi się zaliczyć wcześniej).
Na wstępie zapytał mnie, których z 10 wymaganych przez niego zadań NIE UMIEM zrobić. Wskazałam dwa- 3 i 10.
Usłyszałam, że akurat te zadania są dla Prodziekana "ulubionymi" i mam przyjść ponownie, kiedy już będę umiała je zrobić...

Pragnę zauważyć, iż dla każdego studenta progiem do zaliczenia owego kolokwium było 5 zadań-50%.Ja umiałam 8 zadań-80%.
W międzyczasie skreślono mnie z listy studentów.

Tydzień temu udało mi się ponownie spotkać z Prodziekanem (notorycznie nie stawia się na swoje dyżury). Tym razem umiałam rozwiązać całe kolokwium, co wykładowca skrzętnie sprawdzał przez 2,5 godziny, by ostatecznie zaliczyć mi ćwiczenia.

W dniu wczorajszym- 30.04.2014 r. byłam "umówiona" z Prodziekanem na zaliczenie egzaminu. Niestety znów był nieobecny na dyżurze.

Zadziwiający i przykry jest też fakt,iż wykładowca wyznaczył mi na egzamin dziesięciokrotnie (!!!) większą ilość zagadnień, niż wszystkim pozostałym studentom (każdy miał się nauczyć 3 wyznaczonych tematów, ja dostałam 30...).

Rozmawiałam z przewodniczącym Samorządu Studenckiego, powiedział że gdyby dotyczyło to któregokolwiek innego wykładowcy, to interweniowałby w tej sprawie u Prodziekana.
"Sprawa jest o tyle skomplikowana, że nie można złożyć skargi do Prodziekana na ... Prodziekana."

Sądzę jednak, iż musi istnieć jakieś rozwiązanie, jestem przygotowana i skłonna pisać np. egzamin komisyjny ale ubiegać o niego można się do 7 dni po wystawieniu oceny niedostatecznej, a ja jestem zwodzona przez profesora od kilku miesięcy.

Zaliczenie egzaminu wiązałoby się ze spełnieniem przeze mnie warunku kontynuowania nauki i po napisaniu podania o przywrócenie na studia mogłabym znów uczęszczać na drugi semestr.

Niestety czas ucieka, wykładowca nie przychodzi na swoje dyżury, a ja mam podstawy, by sądzić, że jest do mnie uprzedzony.

Będę wdzięczna za każdą podpowiedź, jak mogłabym rozwiązać tę patową sytuację.

PS. Mailowy kontakt z profesorem również raczej nie wchodzi w grę,
pozwoliłam sobie wysłać e-mail kilka miesięcy temu,
odpowiedzi nie otrzymałam do tej pory.
 
Powrót
Góra