Bezpieczeństwo przelewu u notariusza

  • Autor wątku Autor wątku tempos22
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
T

tempos22

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2016
Odpowiedzi
17
Witajcie,

Mam hipotetyczne pytanie.
Załóżmy sytuację, że na komputerze u notariusza jest malware (wirus), który podmienia numer konta w czasie kiedy robimy przelew za dom/mieszkanie/działkę (czyli generalnie na dużą kwotę). Nikt tego nie ma prawa zauważyć, bo:
- wirus jest niewykrywalny przez program antywirusowy
- numer konta podmieniany jest "w locie" (na wszystkich formularzach widoczny jest dobry numer konta)
- w smsie z banku (z pinem żeby potwierdzić zlecenie przelewu) albo nie ma numeru konta, albo jest to tylko kilka cyfr (które nie są wystarczające by zweryfikować numer konta)

Dodatkowo, ale niekoniecznie, możemy założyć, że w Akcie Notarialnym jest zapis:
"Strona sprzedająca poddaje się egzekucji na rzecz Strony kupującej w myśl art. 777 § 1 pkt 4 Kodeksu postępowania cywilnego, wprost z tego aktu, w razie uchybienia ustanowionemu terminowi."

Przede wszystkim interesuje mnie jak wtedy wygląda sytuacja z perspektywy osoby kupującej. Kto odpowiada za coś takiego? Jakie kroki są podejmowane przez Sprzedającego, Kupującego i Notariusza w takiej sytuacji?

Pozdrawiam serdecznie :)
 
A kto w ogóle robi przelew z komputera notariusza?

Sprzedający przenosi własność nieruchomości na kupującego. Kupujący zobowiązuje się do skutecznej zapłaty ceny, może być przelewem na rachunek sprzedającego. Jeśli pieniądze poszły gdzie indziej to jest to problem kupującego, bo nie wywiązał się ze swojego zobowiązania, tj. nie zapłacił sprzedającemu.
 
Sprzedający uparł się by przelew został dokonany u notariusza.
 
To weźcie swoje tablety. On zrobi przelew, a jak trafi na Twoje konto, to podpiszesz akt.
 
Akurat dziewczyna jest tu stroną kupującą. A jaką pewność mam, że jej laptop jest wolny od wirusów? Zresztą nie ma obowiązku posiadania przenośnego komputera w formie laptopa czy tableta.
Poza tym nie jest przypadkiem odwrotnie - najpierw podpisanie aktu, a dopiero później zapłata? Równie dobrze po otrzymaniu pieniędzy mogłaby sprzedająca wstać i wyjść.
 
tempos22 napisał:
Równie dobrze po otrzymaniu pieniędzy mogłaby sprzedająca wstać i wyjść.
Rownie dobrze po podpisaniu nabywca może nie zapłacić.
Zatem skorzystajcie z depozytu notarialnego, skoro macie obawy.
 
W umowie jest zapis:
"Strona sprzedająca poddaje się egzekucji na rzecz Strony kupującej w myśl art. 777 § 1 pkt 4 Kodeksu postępowania cywilnego, wprost z tego aktu, w razie uchybienia ustanowionemu terminowi."
więc nie jest to równoznaczne z dostaniem kasy i niepodpisaniem aktu.

Pytanie było hipotetyczne bo wszystko jest już umówione i będzie tak jak napisałem (to decyzja dziewczyny).

A wracając do pytania - czy zatem mogę postawić tezę, że notariusz, pozwalając na robienie przelewu na swoim potencjalnie zawirusowanym komputerze, nie czuwa nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron, do czego jest zobowiązany?
 
Dlatego wyraźnie napisałem:
Poza tym nie jest przypadkiem odwrotnie - najpierw podpisanie aktu, a dopiero później zapłata?
Jak dla mnie jedyne logiczne podeście.
 
Sytuacja chyba trochę zbyt hipotetyczna, bo zaraz po wydaniu dyspozycji przelewu można zerknąć do historii transakcji, a tam będzie widoczny numer konta, na które pieniądze mają trafić. Przestępcy musieliby więc przejąć również kontrolę nad stroną internetową banku, żeby także tam zafałszować numer konta, nie tylko nad komputerem notariusza.

A odpowiedź jak dla dziecka brzmiałaby: Tatuś jest teraz zbyt zajęty :)
 
askirkov napisał:
Sytuacja chyba trochę zbyt hipotetyczna, bo zaraz po wydaniu dyspozycji przelewu można zerknąć do historii transakcji, a tam będzie widoczny numer konta, na które pieniądze mają trafić. Przestępcy musieliby więc przejąć również kontrolę nad stroną internetową banku, żeby także tam zafałszować numer konta, nie tylko nad komputerem notariusza.

A odpowiedź jak dla dziecka brzmiałaby: Tatuś jest teraz zbyt zajęty :)

Proszę: ***mod***

Żeby zaoszczędzić czas taty pozwolę sobie zacytować kluczowe fragmenty:
Przestępcy robią to na 2 sposoby:
[...]
Podmiana numeru w ostatnim kroku potwierdzenia przelewu — ofiara na ekranie podsumowania przelewu widzi poprawny numer konta (!!!) odbiorcy przelewu, ten na który chce zlecić przelew, ale tak naprawdę, przelew wcale nie jest zlecany na ten numer rachunku, który jest widoczny. Złośliwe oprogramowanie “w tle” podmienia widoczny numer, na numer rachunku “słupa”, kontrolowany przez przestępców.

Żeby było śmieszniej, kiedy ofiara po wykonaniu przelewu rzuci okiem w historię wykonanych transakcji, nie zauważy niczego podejrzanego. Tam też złośliwe oprogramowanie maskuje numer rachunku na który faktycznie poszedł przelew, przysłaniając go tym, na który ofiara chciała przelać środki. Wszystko po to, aby sprawa jak najdłużej nie wyszła na jaw. Dlaczego? Bo pieniądze między bankami nie są przekazywane od razu (por. ELIXIR) — jeśli więc ofiara zorientowałaby się, że coś poszło nie tak, czasem ma nawet i kilka godzin na to, aby anulować fałszywy przelew. Kiedy jednak przelew dotrze na konto słupa, znika z niego od razu (jest dzielony i transferowany na inne rachunki lub środki zużywane są na zakup usług on-line, np. doładowań, albo po prostu zdobyta gotówka jest wprost wybierana z bankomatu).

Co ciekawe, przestępcy nie dopracowali jednak jednej rzeczy — o ile podmieniają numery w widoku historii transakcji, to nie robią tego podczas generowania potwierdzenia przelewu w PDF. Pewnie dlatego, że to dodatkowy kod, no i przede wszystkim możliwość wygenerowania potwierdzenia przelewu oznacza, że atak już się udał, bo pieniądze są już na koncie słupa i nie da się ich “cofnąć”.
Zaznaczyłem wyraźnie, że to hipotetyczna sytuacja, ale jak najbardziej możliwa. Szansa jak wygranie szóstki w totka? No, ale przecież ludzie wygrywają (podobno)


Przestępcy musieliby więc przejąć również kontrolę nad stroną internetową banku, żeby także tam zafałszować numer konta, nie tylko nad komputerem notariusza.
Z tym się nie zgadzam. Wystarczy tylko i wyłącznie zainfekowany komputer notariusza. Wirus podmienia numer konta wychodzący do banku, więc bank nie ma tu nic do rzeczy - dostaje numer konta? dostaje. A że inny to już nie jego sprawa.

Jeszcze jeden edit: pamiętaj, że to co widzisz na ekranie swojego monitora jest na Twoim komputerze. Strona banku, po wczytaniu, też jest na Twoim komputerze.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Temat bezpieczeństwa został wyrzucony do kategorii "Najdziwniejsze, najśmieszniejsze pytania naszych użytkowników..."? Nie mam pytań. Widzę, że wszędzie ta sama nędza intelektualna.
 
Twoja imaginacja tylko tutaj może prawidłowo zaistnieć. Nie boisz się wychodzić z domu?
 
LeszsekS napisał:
Twoja imaginacja tylko tutaj może prawidłowo zaistnieć. Nie boisz się wychodzić z domu?

Jak rozumiem wszyscy którzy stracili pieniądze w wyniku działania malware'u wymyślili to sobie?
Mam nadzieję, że Ciebie to spotka. eot.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra