J
jeanne
Użytkownik
- Dołączył
- 04.2010
- Odpowiedzi
- 53
Cześć.
P.S. Przeniesie ktoś wątek w odpowiednie miejsce? Teraz widzę, że wybrałam zły dział z tego wszystkiego.
Sprawa jest taka. Odwiedziłam rodzinę po półtora roku. Babkę i ciotkę odwiedziałam w ciągu dnia a na noc szłam do rodziny która była poza domem i u nich spałam. Ostatnie kilka dni byłam już tylko u babki i ciotki. Po przyjeżdzie okazało się że zniknęły im pieniądze, kilkadziesiąt tys złotych i oskarżają mnie.
Ja z nimi nie rozmawiałam, o całej sprawie poinformowała mnie matka bo to do niej zadzwonili. Byłam gotowa porozmawiać (słyszałam rozmowę międy matką i babcią) i ona nie chciała bo ona "wie co się stało". Poprzez "wie" to ja w jej mniemaniu zabrałam pieniądze.
Podobno chcą mnie do sądu pozywać.
Matka była ze mną podczas tego pobytu.
W tej chwili sprawa wygląda następująco: babka i ciotka wymuszają na matce by była przeciwko mnie a jej brat u którego na początku spałyśmy zawiesił kontakt z moją matką do czasu wyjaśnienia sprawy.
Ja zablokowałam kontakt ciotki i babki. Dla mnie kontakt jest zerwany ze wszystkimi ze strony rodziny matki.
Obawiam się, że wszyscy zeznają przeciwko mnie bo trzymają się razem - mieszkają blisko siebie w tej samej miejscowości a moja matka w innej części Polski tak samo jak ja.
Nie wiem co tam się tak naprawdę wydarzyło bo relacje między poszczególnymi osobami zawsze były specyficzne, często napięte. Ja nie mam zamiaru szukać z nimi kontaktu, jak wspomniałam dla mnie one już nie istnieją.Ani ja ani matka nawet nie miałyśmy pojęcia że oni mają takie pieniądze, nie wtrącam sie i nie wypytuję nikogo o takie rzeczy.
Macie coś do doradzenia? Wiem, że w teorii prawo działa, ale też wiem że w praktyce to często bywa inaczej. Będę wdzięczna za pomoc. Moja matka ma zszargane nerwy (była ofiarą wypadku i chce iść na ugodę bo nie ma siły na sądy a tu takie coś). O sobie pisać nie będę, bo nie ma co się rozpisywać.
Z góry dzięki.
P.S. Przeniesie ktoś wątek w odpowiednie miejsce? Teraz widzę, że wybrałam zły dział z tego wszystkiego.
Sprawa jest taka. Odwiedziłam rodzinę po półtora roku. Babkę i ciotkę odwiedziałam w ciągu dnia a na noc szłam do rodziny która była poza domem i u nich spałam. Ostatnie kilka dni byłam już tylko u babki i ciotki. Po przyjeżdzie okazało się że zniknęły im pieniądze, kilkadziesiąt tys złotych i oskarżają mnie.
Ja z nimi nie rozmawiałam, o całej sprawie poinformowała mnie matka bo to do niej zadzwonili. Byłam gotowa porozmawiać (słyszałam rozmowę międy matką i babcią) i ona nie chciała bo ona "wie co się stało". Poprzez "wie" to ja w jej mniemaniu zabrałam pieniądze.
Podobno chcą mnie do sądu pozywać.
Matka była ze mną podczas tego pobytu.
W tej chwili sprawa wygląda następująco: babka i ciotka wymuszają na matce by była przeciwko mnie a jej brat u którego na początku spałyśmy zawiesił kontakt z moją matką do czasu wyjaśnienia sprawy.
Ja zablokowałam kontakt ciotki i babki. Dla mnie kontakt jest zerwany ze wszystkimi ze strony rodziny matki.
Obawiam się, że wszyscy zeznają przeciwko mnie bo trzymają się razem - mieszkają blisko siebie w tej samej miejscowości a moja matka w innej części Polski tak samo jak ja.
Nie wiem co tam się tak naprawdę wydarzyło bo relacje między poszczególnymi osobami zawsze były specyficzne, często napięte. Ja nie mam zamiaru szukać z nimi kontaktu, jak wspomniałam dla mnie one już nie istnieją.Ani ja ani matka nawet nie miałyśmy pojęcia że oni mają takie pieniądze, nie wtrącam sie i nie wypytuję nikogo o takie rzeczy.
Macie coś do doradzenia? Wiem, że w teorii prawo działa, ale też wiem że w praktyce to często bywa inaczej. Będę wdzięczna za pomoc. Moja matka ma zszargane nerwy (była ofiarą wypadku i chce iść na ugodę bo nie ma siły na sądy a tu takie coś). O sobie pisać nie będę, bo nie ma co się rozpisywać.
Z góry dzięki.
Ostatnia edycja: