Bezpodstawne wezwanie do zapłaty za "brak legitymacji".

  • Autor wątku Autor wątku qbamod
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Q

qbamod

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2015
Odpowiedzi
4
Witam.
17.07.2015 kontroler biletów uznał moją legitymację szkolną za podrobioną, ponieważ nie posiadała pieczątki szkoły przy nr. PESEL. Z tego względu ją zarekwirował i wystawił mi wezwanie do zapłaty na 100zł, grożąc przy tym że jeśli nie zapłacę to wyśle legitymację do policji/prokuratury. Na wezwaniu było wyraźnie napisane, że "opłata dodatkowa podlega umorzeniu po udokumentowaniu posiadanych uprawnień do przejazdu ulgowego w terminie do 4 dni." Z oczywistych względów nie posiadałem legitymacji, a nowej nie mogłem wyrobić ponieważ moja szkoła była odległa o 360km (byłem w na wakacjach w Gdyni a do liceum uczęszczałem w Warszawie), więc jako potwierdzenie prawa do ulgi wysłałem pismo wystawione na moją prośbę przez dyrektora szkoły, świadczące o tym, że ulga przysługiwała mi do końca września. Po miesiącu dostałem pismo od kancelarii prawnej wzywające do zapłaty. Odpowiedziałem, że udokumentowałem prawo do ulgi, więc żądanie jest bezpodstawne; dodatkowo jeszcze załączyłem kopię nowej legitymacji wystawionej po powrocie w szkole. Wczoraj dostałem pismo od firmy pod którą podlegał kontroler, w którym wzywają mnie do zapłaty 342,14zł, lub, "Aby uniknąć dodatkowych kosztów postępowania oraz uwolnić się od wpisu do KRD" - 132 zł. W przeciwnym razie grożą skierowaniem sprawy na drogę sądową.

Choć 132 zł nie jest szczególnie znaczącą kwotą, kontroler był wyjątkowo niemiły, a cała sprawa rozchodzi się o brak pieczątki na legitymacji; dodatkowo posiadałem wtedy bilet i przysługiwała mi do niego ulga, więc wolałbym nie płacić. Tu pojawia się moje pytanie - czy jeśli nie zapłacę i będę się odwoływał w sądzie, mam jakąś szansę na wygraną? Czy powinienem mimo przysługującej mi wtedy ulgi zapłacić?
 
Kontroler nie miał prawa "rekwirować" Ci legitymacji. Jeśli miał podejrzenie że jest podrobiona miał obowiązek wezwać na miejsce Policję od razu bo to oni mają środki do tego żeby potwierdzić lub nie oryginalność Twojego dokumentu. Tak naprawdę wystarczyłby jeden telefon do Twojej szkoły i sprawa rozwiązana na miejscu. Nie ma prawa szantażować Cie tym że jak nie zapłacisz wyśle legitymację na Policję. Napisz odwołanie i opisz tą sytuację. Dołącz do niego potwierdzenie ze swojej szkoły że w tym czasie miałeś ulgę na przejazd. A na przyszłość w takiej sytuacji sam wezwij Policję.
 
Swoje podejrzenie o podrobieniu kontroler oparł jedynie na braku pieczątki, na tej podstawie stwierdził, że "sam wpisałem sobie nr. PESEL, a więc dokument jest podrobiony." Odwoływałem się już dwa razy. Za pierwszym razem napisałem odwołanie do firmy pod którą podlegał kontroler - załączyłem w nim owe pismo od dyrektora, a dodatkowo złożyłem zażalenie na kontrolera. Odpowiedź dostałem z kancelarii prawnej, która pismo od dyrektora zignorowała, a w kwestii legitymacji twierdziła, że kontroler miał pełne prawo ją zarekwirować. Na końcu pisma kancelaria żądała ode mnie zapłacenia owych 100zł, jako słusznie należnych firmie kontrolerskiej; poinformowała mnie również że moja legitymacja została wysłana na policję. Okazało się wtedy, że kontroler który mnie spisywał był właścicielem firmy kontrolerskiej; być może dlatego wygodnie zignorował pismo od dyrektora. Odwołałem się wtedy do kancelarii. W odwołaniu napisałem że się z nimi nie zgadzam, że kontroler nie miał prawa zarekwirować legitymacji i że wezwanie do zapłaty jest najzwyczajniej próbą wyłudzenia. Załączyłem do tego odwołania kserokopię nowo wyrobionej legitymacji. Myślałem że to załatwiło sprawę, ale w zeszły czwartek(po dwóch miesiącach) otrzymałem pismo od firmy kontrolerskiej, o którym wspominałem wyżej.

Tak więc raczej nie mam jak się odwoływać, mogę albo zapłacić, albo sądzić się z firmą kontrolerską.
 
Aleksandra0987 napisał:
Kontroler nie miał prawa "rekwirować" Ci legitymacji
Miał prawo.
Przepis prawny:
7. Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego albo osoba przez niego upoważniona ma prawo:
3) w razie uzasadnionego podejrzenia, że dokument przewozu albo dokument uprawniający do przejazdu bezpłatnego lub ulgowego jest podrobiony lub przerobiony – zatrzymać dokument za pokwitowaniem oraz przesłać go prokuratorowi lub Policji, z powiadomieniem wystawcy dokumentu

Oczywiście Pytający powinien otrzymać pokwitowanie.
Co się tyczy głównego problemu, dlaczego reklamację napisałeś do firmy która zajmuje się kontrolą, nie do przewoźnika ?
Co na ten temat mówi regulamin przewoźnika ?
Coś mi się widzi, że "pozamiatane", nie tam składałeś reklamację gdzie trzeba. Ale poczekajmy, przeczytaj regulamin przewoźnika.
 
Aleksandra0987 napisał:
Kontroler nie miał prawa "rekwirować" Ci legitymacji. Jeśli miał podejrzenie że jest podrobiona miał obowiązek wezwać na miejsce Policję od razu bo to oni mają środki do tego żeby potwierdzić lub nie oryginalność Twojego dokumentu. Tak naprawdę wystarczyłby jeden telefon do Twojej szkoły i sprawa rozwiązana na miejscu. Nie ma prawa szantażować Cie tym że jak nie zapłacisz wyśle legitymację na Policję. Napisz odwołanie i opisz tą sytuację. Dołącz do niego potwierdzenie ze swojej szkoły że w tym czasie miałeś ulgę na przejazd. A na przyszłość w takiej sytuacji sam wezwij Policję.
Po za jednym, a dokładnie tym, że kontroler nie miał prawa szantażować wysłaniem legitymacji na policję (a musiał to zrobić) pozostała Twoja wypowiedź jest zbiorem nieznajomości przepisów. Choć twierdzenie, że policja może na przystanku pod chmurką ocenić autentyczność dokumentu jest już absurdem, podobnie jak wykonanie telefonu do szkoły. Pomysł z wzywaniem policji też jest wyjątkowy, bo po co?
Błąd kontrolera polega na tym, że nie powinien filozofować nt. podrobienia legitymacji, tylko uznać ją za nieważną w świetle obowiązujących przepisów. I wystawić opłatę dodatkową za przejazd bez uprawnień do ulgi.
Oczywistym jest w tej sprawie fakt, że wszelki tryb odwoławczy został wyczerpany. Oczywiście pozostaje droga sądowa, z mizerną nadzieją na wygraną. W ciągu 7 dni (może i 4) należało wyrobić sobie właściwą legitymację i okazać ją w celu anulowania wezwania.
 
Ostatnia edycja:
Pablo_11 napisał:
Choć twierdzenie, że policja może na przystanku pod chmurką ocenić autentyczność dokumentu jest już absurdem, podobnie jak wykonanie telefonu do szkoły. Pomysł z wzywaniem policji też jest wyjątkowy, bo po co?

Powiedz mi gdzie napisałam że policja będzie oceniać autentyczność dokumentu na miejscu? A o ile się nie mylę podrobienie dokumentu jest przestępstwem z art. 270kk. Skoro kontroler miał podejrzenie że dokument został podrobiony powinien był osobę ująć i niezwłocznie przekazać policji. A policja jest od tego żeby przeprowadzić dalsze czynności. Zaskakujące zjawisko że większość z nich biega za tymi którzy próbują uciekać przy kontroli i natychmiast dzwonią po policję jak trzeba gościa wylegitymowac skoro wyłudzenie przejazdu jest tylko wykroczeniem a tu kontroler przy podejrzeniu przestępstwa tego nie zrobił. Telefon do szkoły był jedynie skrótem myślowym.
 
Ostatnia edycja:
Reklamacje napisałem do firmy a nie do przewodnika, ponieważ tak było napisane na kwicie wystawionym przez kontrolera.("Od nałożonej opłaty dodatkowej pasażerowi przysługuje pasażerowi prawo reklamacji do Kierownika Kontroli Przewozów Pasażerskich ... ")
Jeśli się nie mylę, regulamin przewoźnika nie mówi nic o umarzaniu opłaty dodatkowej ( Regulamin przewozu | PKS Olsztyn S.A. ) , ale zgodnie z art 33a Prawa przewozowego:
Przepis prawny:
4. W razie stwierdzenia braku ważnego dokumentu poświadczającego
uprawnienie do bezpłatnego albo ulgowego przejazdu przewoźnik lub organizator
publicznego transportu zbiorowego albo osoba przez niego upoważniona pobiera
właściwą należność za przewóz i opłatę dodatkową albo wystawia wezwanie do
zapłaty. Pobrana należność za przewóz i opłata dodatkowa, po uiszczeniu opłaty
manipulacyjnej odpowiadającej kosztom poniesionym przez przewoźnika lub
organizatora publicznego transportu zbiorowego, podlegają zwrotowi, a w przypadku
wezwania do zapłaty – umorzeniu, w przypadku udokumentowania przez
podróżnego, nie później niż w terminie 7 dni od dnia przewozu, uprawnień do
bezpłatnego lub ulgowego przejazdu.

Jako że udokumentowałem moje prawo do ulgi w wyznaczonym terminie, wydaje mi się, że wezwanie do zapłaty powinno zostać umorzone. Ale nie zostało.
Nową legitymację wyrobiłem i wysłałem(kserokopię), również nie pomogło.
 
amelia2013 napisał:
A dlaczego mizerną?
Ponieważ w chwili kontroli nie posiadał prawidłowego dokumentu potwierdzającego prawo do ulgi oraz nie okazał go w wyznaczonym terminie.
Choć oczywiście sąd to może rozstrzygnąć po swojemu.
qbamod napisał:
Jako że udokumentowałem moje prawo do ulgi w wyznaczonym terminie, wydaje mi się, że wezwanie do zapłaty powinno zostać umorzone. Ale nie zostało.Nową legitymację wyrobiłem i wysłałem(kserokopię), również nie pomogło.
Okazaniem ważniej legitymacji? No nie wydaje mi się...
Aleksandra0987 napisał:
Powiedz mi gdzie napisałam że policja będzie oceniać autentyczność dokumentu na miejscu? A o ile się nie mylę podrobienie dokumentu jest przestępstwem z art. 270kk. Skoro kontroler miał podejrzenie że dokument został podrobiony powinien był osobę ująć i niezwłocznie przekazać policji. A policja jest od tego żeby przeprowadzić dalsze czynności.
A to:
...Kontroler nie miał prawa "rekwirować" Ci legitymacji. Jeśli miał podejrzenie że jest podrobiona miał obowiązek wezwać na miejsce Policję od razu bo to oni mają środki do tego żeby potwierdzić lub nie oryginalność Twojego dokumentu....?
Nie brnij w to dalej. To co piszesz pozostaje w oczywistej sprzeczności z Prawem przewozowym.
 
Ostatnia edycja:
Pablo_11 napisał:
Ponieważ w chwili kontroli nie posiadał prawidłowego dokumentu potwierdzającego prawo do ulgi oraz nie okazał go w wyznaczonym terminie.
Choć oczywiście sąd to może rozstrzygnąć po swojemu.
Na podstawie własnego widzimisię kontrolera to każdy dokument może być nieprawidłowy
 
amelia2013 napisał:
Na podstawie własnego widzimisię kontrolera to każdy dokument może być nieprawidłowy

W zupełności się z Tobą zgadzam. A jak się postawi kontrolera przed faktem że ma złożyć zawiadomienie o przestępstwie i poucza o konsekwencjach za składanie fałszywych zeznań myślę że sprawa przybiera nieco inna postać. Tu chodziło o jedno o kasę i o nic więcej. A jeśli chodzi o to jak wygląda procedura kontrolerów kiedy ktoś posługuje się faktycznie przerobionym lub podrobionym dokumentem zapraszam do Warszawy.
 
Ostatnia edycja:
amelia2013 napisał:
Na podstawie własnego widzimisię kontrolera to każdy dokument może być nieprawidłowy
Ależ jest wiele sytuacji, które dają pole do manewru. Policjant może uznać, że stworzyło się zagrożenie w ruchu drogowym, kontroler że pieczątka jest fałszywa, administrator tego forum, że nick otwiera inne strony....
Od początku twierdziłem, że kontroler przesadził z tym zatrzymaniem legitymacji. Ale faktem jest, że pasażer nie posiadał numeru PESEL potwierdzonego pieczątką szkoły co czyniło legitymację nieważną. Nie okazał również ważnej legitymacji w wymaganym terminie.
 
Tutaj była chyba mowa o tym, że Pan sobie sam dopisał numer PESEL na legitymacji, podejrzewam dlatego, że nie chciało mu się przejść do sekretariatu i załatwić tego jak należy, czyt. legalnie. Śmierdzi tu kombinacją na kilometr, a Wy go bronicie...
 
Pablo_11 napisał:
Okazaniem ważniej legitymacji? No nie wydaje mi się...

Nie, pismem od dyrektora. Rzeczywiście kwestią sporną w tym miejscu może być czy owe pismo może służyć do udokumentowania prawa do ulgi, ponieważ w ustawie nie jest wyszczególnione, ale tego dowodzić firmie kontrolerskiej mógłbym jedynie w sądzie. Inną kwestią jest, że po pierwszym odwołaniu kancelaria prawna od której dostałem odpowiedź w żaden sposób nie ustosunkowała się do pisma, a mimo to nie wycofała żądania zapłaty...

Szociu napisał:
Tutaj była chyba mowa o tym, że Pan sobie sam dopisał numer PESEL na legitymacji

Nie, była mowa o wnioskach kontrolera.

qbamod napisał:
Swoje podejrzenie o podrobieniu kontroler oparł jedynie na braku pieczątki, na tej podstawie stwierdził, że "sam wpisałem sobie nr. PESEL, a więc dokument jest podrobiony."

-------

Po rozważeniu wszystkich za i przeciw zapłaciłem firmie kontrolerskiej. Choć uważam że było to wyłudzenie, uznałem, że nie warto sądzić się o 132 zł, nawet jeśli w wypadku wygranej oznaczało by to obciążenie firmy kontrolerskiej kosztami procesu. Tak więc dziękuję wszystkim za odpowiedzi, a temat uważam za zamknięty.
 
Powrót
Góra