M
Margret2011
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2011
- Odpowiedzi
- 4
Witam jestem nowym użytkownikiem tego forum i bardzo proszę o pomoc i poradę.
Mieszkałam ze swoim partnerem w Londynie. W czerwcu tego roku jechał samochodem w nocy w centrum Londynu został zatrzymany i zaaresztowany. Kiedy dowiedziałam się ( od osób, które z nim jechały) pojechałam na Paddington na komisariat żeby podać tabletki - mój partner choruje na serce- i dowiedzieć się czegokolwiek co się stało -za co zatrzymano mojego partnera gdzie jest samochód, karta bankomatowa ?. Na komisariacie nie chciano nic powiedzieć podałam tabletki, zostawiłam swoje dane i numer telefonu i powiedziano mi że do rozprawy nic nie mogę dowiedzieć się ani dostać(samochód, karta kredytowa i pieniądze) mam czekać na telefon.Po trzech dniach poszłam po raz wtóry na komisariat z zapytaniem co się dzieje z moim partnerem policjant zadzwonił gdzieś i poinformował mnie że mój partner popołudniu będzie deportowany do Polski.Mój świat zawalił się zostałam sama.Chciałam jak najszybciej wrócić do Polski gdzie był mój partner.Zwolniłam się z pracy zamknęłam konto i czekałam cały czas na jakikolwiek telefon z policji - pozostały dokumenty partnera i Nasz samochód. Poszłam po raz kolejny na policję z pytaniem co z dokumentami co z samochodem ? Dokumenty kazano przesłać mi do polskiej ambasady samochód i moja karta nie wiedzą gdzie jest. Wróciłam do Polski po trzech tygodniach zadzwonił mój partner ze szpitala w Londynie - okazało się że miał bardzo poważną operacje na sercu - założenie trzech baypassów i jest w szpitalnym wiezieniu ktoś ulitował się i pozwolił zadzwonić i skontaktować się ze mną. To chyba było pogwałcenie wszystkich chyba możliwych praw człowieka.Przypłaciłam to zdrowiem jestem pod opieką psychologa. Mój parter nie dostał żadnego pokwitowania za zabrane nam mienie - samochód, pieniądze, telefon. Tego nie ma zniknęło.Kontaktował się ze mną adwokat partnera nikt nie wie co się stało z tymi rzeczami. Proszę mi poradzić co ja mogę w tej sytuacji zrobić? Czy policja angielska miała prawo do zabrania tych rzeczy takiego potraktowania mnie?Czy wogóle mam jakies prawo dochodzenia sprawiedliwości
Mieszkałam ze swoim partnerem w Londynie. W czerwcu tego roku jechał samochodem w nocy w centrum Londynu został zatrzymany i zaaresztowany. Kiedy dowiedziałam się ( od osób, które z nim jechały) pojechałam na Paddington na komisariat żeby podać tabletki - mój partner choruje na serce- i dowiedzieć się czegokolwiek co się stało -za co zatrzymano mojego partnera gdzie jest samochód, karta bankomatowa ?. Na komisariacie nie chciano nic powiedzieć podałam tabletki, zostawiłam swoje dane i numer telefonu i powiedziano mi że do rozprawy nic nie mogę dowiedzieć się ani dostać(samochód, karta kredytowa i pieniądze) mam czekać na telefon.Po trzech dniach poszłam po raz wtóry na komisariat z zapytaniem co się dzieje z moim partnerem policjant zadzwonił gdzieś i poinformował mnie że mój partner popołudniu będzie deportowany do Polski.Mój świat zawalił się zostałam sama.Chciałam jak najszybciej wrócić do Polski gdzie był mój partner.Zwolniłam się z pracy zamknęłam konto i czekałam cały czas na jakikolwiek telefon z policji - pozostały dokumenty partnera i Nasz samochód. Poszłam po raz kolejny na policję z pytaniem co z dokumentami co z samochodem ? Dokumenty kazano przesłać mi do polskiej ambasady samochód i moja karta nie wiedzą gdzie jest. Wróciłam do Polski po trzech tygodniach zadzwonił mój partner ze szpitala w Londynie - okazało się że miał bardzo poważną operacje na sercu - założenie trzech baypassów i jest w szpitalnym wiezieniu ktoś ulitował się i pozwolił zadzwonić i skontaktować się ze mną. To chyba było pogwałcenie wszystkich chyba możliwych praw człowieka.Przypłaciłam to zdrowiem jestem pod opieką psychologa. Mój parter nie dostał żadnego pokwitowania za zabrane nam mienie - samochód, pieniądze, telefon. Tego nie ma zniknęło.Kontaktował się ze mną adwokat partnera nikt nie wie co się stało z tymi rzeczami. Proszę mi poradzić co ja mogę w tej sytuacji zrobić? Czy policja angielska miała prawo do zabrania tych rzeczy takiego potraktowania mnie?Czy wogóle mam jakies prawo dochodzenia sprawiedliwości