M
Mathias
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2009
- Odpowiedzi
- 53
Temat w którym prawo cywilne i karne mogą się spleść - nie wiedziałem w jakim dziale założyć, uznałem że bazą jednak są tu stosunki cywilne. A wiec syt. jest taka, że w bloku moich rodziców rozpoczął się remont klatek schodowych, pomimo iż na corocznym zebraniu właścicieli nie została podjęta żadna uchwała w tej sprawie ( która owszem była dyskutowana, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło). Mniej więcej tydzień po rozpoczęciu tego remontu, zarządca budynku ( to jakaś zewnętrzna firma ) rozesłał do mieszkańców listy z prośbą o przegłosowanie ( w formie listownej) uchwały o remoncie. Moi rodzice są mocno przeciw gdyż znacznie wzrosną ich opłaty, bo pieniędzy na remont nie ma w kasie wspólnoty , wiec zarządca chce w imieniu mieszkańców wziąć potężny kredyt, i by go spłacać opłaty znacznie wzrosną. A same klatki schodowe były w przyzwoitym stanie, po prostu ktoś chce by wyglądały "luksusowo". Mam w związku z tym takie pytania.
1. Czy sam w sobie fakt takiego "chamskiego" postawienia mieszkańców przed "faktem dokonanym" może zrodzić jakieś cywilne/karne konsekwencje dla zarządcy?
2. Wiem, że część mieszkańców (głównie chyba bogatsza) chce tego remontu, ale na zebraniu duża część (jakby większość) była sceptyczna. Możliwe, że tym ruchem "faktu dokonanego" zwolennicy będą mieli większość. Czy jeśli tak, to czy jego przeciwnicy będący w mniejszości mogą go jakoś powstrzymać (mimo że są w mniejszości)? Sprawa wg mnie jest moralnie zła, ale nie wiem czy ma tu moralność poparcie w przepisach prawnych.
3. Czy jeśli uchwała jednak nie przejdzie, to czy zarządca nie będzie mieć obowiązku na własny koszt naprawić jego już częściowe skutki? Klatki schodowe już są "rozryte". Czy może się wymigać od tego? Czy przypadkiem cała ta sytuacja nie będzie wyczerpywała znamion przestępstwa ( doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem itd itp)?.
4. Czy coś jeszcze warto było by zrobić w tej sytuacji, o czym przeciętny człowiek nie-prawnik nie pomyśli?
Z góry dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam, i wesołych nadchodzących świąt
1. Czy sam w sobie fakt takiego "chamskiego" postawienia mieszkańców przed "faktem dokonanym" może zrodzić jakieś cywilne/karne konsekwencje dla zarządcy?
2. Wiem, że część mieszkańców (głównie chyba bogatsza) chce tego remontu, ale na zebraniu duża część (jakby większość) była sceptyczna. Możliwe, że tym ruchem "faktu dokonanego" zwolennicy będą mieli większość. Czy jeśli tak, to czy jego przeciwnicy będący w mniejszości mogą go jakoś powstrzymać (mimo że są w mniejszości)? Sprawa wg mnie jest moralnie zła, ale nie wiem czy ma tu moralność poparcie w przepisach prawnych.
3. Czy jeśli uchwała jednak nie przejdzie, to czy zarządca nie będzie mieć obowiązku na własny koszt naprawić jego już częściowe skutki? Klatki schodowe już są "rozryte". Czy może się wymigać od tego? Czy przypadkiem cała ta sytuacja nie będzie wyczerpywała znamion przestępstwa ( doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem itd itp)?.
4. Czy coś jeszcze warto było by zrobić w tej sytuacji, o czym przeciętny człowiek nie-prawnik nie pomyśli?
Z góry dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam, i wesołych nadchodzących świąt
Ostatnia edycja: