A
alofal
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2010
- Odpowiedzi
- 4
Witam
Nasza historia zaczela sie 13 lutego br. Moj owczesny szef nazwijmy go Rick ,,pomogl'' mi znalezc mieszkanie bez depozytu w essex przez jego dobra znajoma z agencji nieruchomosci (nazwijmy ja Sarah). Zona na chwilę obecna zajmuje sie dzieckiem, a ja pracowalem dla ricka za 300Ł tygodniowa z obietnica rychlej podwyzki (z ledwością starczylo na zaplacenie jego przyjaciolce czynszu 575Ł nie mowiac juz o rachunkach).W marcu spoznilem sie z zaplaceniem czynszu o 2 dni to odrazu pani agent zadzwonila do Ricka i rick wezwal mnie na dywanik mowiac ze jak nie zaplace to on mi zatrzyma wyplate itd. (zaplacilem w przeciagu 3 dni od rozmowy.W kwietniu na scianie w salonie wyszedl grzyb (nie ten tak zwany condensation tylko powazny od zawilgoconych scian gdyz jak sie okazalo dach przecieka i rynny sa nieszczelne a co za ty m idzie ssa wode), zglosilem to prawie natychmias do agencji i sprawa ucichla az do maja kiedy to nie dalem juz rady pracowac u tego ,czlowieka'' i odszedlem.Powiadomilem tez agencje ze jesli nie rozpoczna prac naprawczych zglosze sprawe do councilu i do enviromental health.Wmiedzy czasi zglosilem sie do councilu z wnioskiem o lokum i z prosba o interwencje oficera eviromental health w sprawie pokrytej juz w calosci grzybem sciany w salonie.Dostalem skierowanie do home option gdyz posiadam short hold tenancy agrement z data na 12/08/2010.Panie w house option stwierdzila ze nie moze mi pomoc bo nie dostalismy eviction letter i nic nie moga zrobic do momentu otrzymania takiego listu.Nastepnie oficer z enviromental health zadzwonila i stwierdzila ze nie moga nic zrobic dopoki nie dostana raportu o stanie nieruchomosci od landlorda i tak juz nic nie zrobili do dzis (6 tygodni od zgloszenia sprawy)W koncu odwazylem sie nie placic czynszu ktory przypadl na 13/07/2010 i prawie natychmiast przyjechal Rick niby wycenic prace i dal mi do zrozumienia ze jesli nie zaplace czynszu to on tak czy inaczej pomoze mi opuscic dom (nie uzywajac przy tym zadnych slow, ktore mogly by swiadczyc o zamiarze uzycia przmocy, ale dajac mi do zrozumiena ze to wlasnie ma na mysli). W tym samym dniu otrzemalem rowniez eviction letter i zanioslem go do house option po czym zostalem umowiony na spotkanie, ktore przypadlo na czwartek.Wczoraj zadzwonila do mnie pani z agencji ze jezeli nie zaplace czynszu to ona wysle w czwartek Ricka po pieniadze bo ona ma juz dosyc.Udalem sie dzis do councilu zeby potwierdzic godzine czwartkowego spotkania z housing option a inspektor prowadzaca sprawe z przykroscia stwierdzila ze ona musi anulowac spotkanie(majace na celu przyznanie band b w bidowaniu ) ze wzgledu na to, ze dzis rano otrzymala e-mail od agentki ze ona cofa eviction ze wzgledu na to ze przeprowadzono remont w moim mieszkaniu w zeszlym tygodniu i nic nie stoi na przeszkodzie zebysmy mogli tam mieszkac (oczywiscie nic takiego jak remont badz jakakolwiek interwencja ze strony agencji nie miala miejsca)
pytanie teraz brzmi:
co mamy robic, bo sam juz nie wiem kogo mam pytac??
powiem jeszcze ze mamy 19 miesiecznego synka, ktorego dobro stoi na pierwszym miejscu.
przepraszam za tak dlugi post i z gory dziekuje za odpowiedzi.
Nasza historia zaczela sie 13 lutego br. Moj owczesny szef nazwijmy go Rick ,,pomogl'' mi znalezc mieszkanie bez depozytu w essex przez jego dobra znajoma z agencji nieruchomosci (nazwijmy ja Sarah). Zona na chwilę obecna zajmuje sie dzieckiem, a ja pracowalem dla ricka za 300Ł tygodniowa z obietnica rychlej podwyzki (z ledwością starczylo na zaplacenie jego przyjaciolce czynszu 575Ł nie mowiac juz o rachunkach).W marcu spoznilem sie z zaplaceniem czynszu o 2 dni to odrazu pani agent zadzwonila do Ricka i rick wezwal mnie na dywanik mowiac ze jak nie zaplace to on mi zatrzyma wyplate itd. (zaplacilem w przeciagu 3 dni od rozmowy.W kwietniu na scianie w salonie wyszedl grzyb (nie ten tak zwany condensation tylko powazny od zawilgoconych scian gdyz jak sie okazalo dach przecieka i rynny sa nieszczelne a co za ty m idzie ssa wode), zglosilem to prawie natychmias do agencji i sprawa ucichla az do maja kiedy to nie dalem juz rady pracowac u tego ,czlowieka'' i odszedlem.Powiadomilem tez agencje ze jesli nie rozpoczna prac naprawczych zglosze sprawe do councilu i do enviromental health.Wmiedzy czasi zglosilem sie do councilu z wnioskiem o lokum i z prosba o interwencje oficera eviromental health w sprawie pokrytej juz w calosci grzybem sciany w salonie.Dostalem skierowanie do home option gdyz posiadam short hold tenancy agrement z data na 12/08/2010.Panie w house option stwierdzila ze nie moze mi pomoc bo nie dostalismy eviction letter i nic nie moga zrobic do momentu otrzymania takiego listu.Nastepnie oficer z enviromental health zadzwonila i stwierdzila ze nie moga nic zrobic dopoki nie dostana raportu o stanie nieruchomosci od landlorda i tak juz nic nie zrobili do dzis (6 tygodni od zgloszenia sprawy)W koncu odwazylem sie nie placic czynszu ktory przypadl na 13/07/2010 i prawie natychmiast przyjechal Rick niby wycenic prace i dal mi do zrozumienia ze jesli nie zaplace czynszu to on tak czy inaczej pomoze mi opuscic dom (nie uzywajac przy tym zadnych slow, ktore mogly by swiadczyc o zamiarze uzycia przmocy, ale dajac mi do zrozumiena ze to wlasnie ma na mysli). W tym samym dniu otrzemalem rowniez eviction letter i zanioslem go do house option po czym zostalem umowiony na spotkanie, ktore przypadlo na czwartek.Wczoraj zadzwonila do mnie pani z agencji ze jezeli nie zaplace czynszu to ona wysle w czwartek Ricka po pieniadze bo ona ma juz dosyc.Udalem sie dzis do councilu zeby potwierdzic godzine czwartkowego spotkania z housing option a inspektor prowadzaca sprawe z przykroscia stwierdzila ze ona musi anulowac spotkanie(majace na celu przyznanie band b w bidowaniu ) ze wzgledu na to, ze dzis rano otrzymala e-mail od agentki ze ona cofa eviction ze wzgledu na to ze przeprowadzono remont w moim mieszkaniu w zeszlym tygodniu i nic nie stoi na przeszkodzie zebysmy mogli tam mieszkac (oczywiscie nic takiego jak remont badz jakakolwiek interwencja ze strony agencji nie miala miejsca)
pytanie teraz brzmi:
co mamy robic, bo sam juz nie wiem kogo mam pytac??
powiem jeszcze ze mamy 19 miesiecznego synka, ktorego dobro stoi na pierwszym miejscu.
przepraszam za tak dlugi post i z gory dziekuje za odpowiedzi.