Bieganie w czasie pandemii

  • Autor wątku Autor wątku Rapero700
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

Rapero700

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2020
Odpowiedzi
12
Czy można biegać w czasie pandemii? Czy bieganie wiąże się z mandatem ?

Słyszałem różne wersje, od początku utwierdziła się wersja, że nie można biegać wtedy gdy rząd zaostrzył represje później słyszałem wersję, że można biegać oprócz miejsc gdzie jest zakaz wejścia np. lasy, parki ( nawet był o tym reportaż na tvn gdzie wypowiadał się policjant i twierdził, że można biegać) . Pewnie kluczowe znaczenie ma gdzie chcę biegać i czy w miejscu w którym chcą biegać przebywają inne osoby. Chcę biegać po osiedlowe uliczne do koła bloków gdzie mieszkam, raczej nie ma żądnej osoby oprócz mnie chyba, że czasami wyjdzie ktoś z psem lub wyrzucić śmieci. Ale dodatkowo staram się biegać późnym wieczorem gdy nie ma nikogo na dworze.

Jak wy uważacie dozwolone jest bieganie w czasie pandemii? Doświadczył ktoś mandat za bieganie ?

W mediach oraz w internecie są różne wersje raz, że można później, raz że nie można ja już sam się z tym gubię. Proszę o opinię prawnika, który na podstawie przepisów odpowie mi na pytanie można biegać czy nie można biegać? A jeśli można biegać to jakie muszą być spełnione warunki aby bieganie nie było wykroczeniem ( mandat). Nikt w żadnej TV czy internecie odpowiedział prosto na to pytanie tak czy nie , a takiej odpowiedzi oczekuję.
 
Możesz biegać, jeśli jest Ci to niezbędne do życia. W razie czego będziesz musiał przekonać policjanta lub sąd, że tak jest. Powodzenia.
 
Też o tym słyszałem, że jak lekarz zalecił bieganie ze względu na zdrowie ( np. nadciśnienie , choroba serca, osłabiona odporność organizmu) to jest to dozwolone. Ale jak jest w przypadku gdy takiego zalecenia od lekarza nie posiadam? Słyszałem, że zabronione jest tylko bieganie w miejscach publicznych gdzie jest zakaz wstępu np. parki, lasy, ale ile w tym prawdy to nie wiem.
 
streich.judson napisał:
Czy te wszystkie obostrzenia są zgodne z prawem?

W zasadzie tak ale jednoznacznie może stwierdzić jedyni Trybunał Konstytucyjny, póki co mają moc.
 
Trybunał konstytucyjny jaki jest każdy wie. Więc nie łudziłbym się, że stwierdzi, że te restrykcje są nie zgodne z prawem. Ale czy rzeczywiście czy są zgodne z konstytucją to każdy prawnik doskonale wie.

Wracając do tematu postu. Proszę o jednoznaczną odpowiedz czy można biegać czy nie w moim konkretnie przypadku, przy założeniu, że lekarz nie wydał żadnych zaleceń ze względu na chorobę żeby biegać.
 
Skoro nie jest to dla ciebie czynność niezbędna. To wychodzi na to że nie. Ale możesz biec do pracy...do sklepu czy do apteki.
 
@ Rapero700 Mówiąc o zgodności obostrzeń z prawem tworzymy pleonazm. Coś w stylu stwierdzenia: "masło maślane" albowiem obostrzenia te same w sobie są prawem. Jak więc prawo może być zgodne albo niezgodne z prawem?
Jeżeli mówimy o zgodności z Konstytucją mamy taką sytuację, że sama Konstytucja dopuszcza taką tymczasową sytuację, że obowiązuje przepis z nią sprzeczny. Pragnę przy tym zaznaczyć wyrok TK jest bewzględnie konieczny dla uchlenia takiego przepisu czy aktu prawnego ile nie uchyli ten organ który wydał dany akt prawny.
 
Czyli wynika, że na dzień dzisiejszy nie można biegać chyba, że biega się w konkretnym celu niezbędnym do życia np. kupno cheba w sklepie, kupno leków na nadciśnienie w aptece, zalecenie lekarza - chroba serca itd? Ale i tak policjant może dać mandat w tych sytuacjach, ale sprawa jest do wygrania w sądzie.
 
Jak chce ci się bujać po sądach tylko po to by sobie teraz pobiegać...a wyroku sądu nie przewidzi nikt.
 
Nie chce się bujać po sądach właśnie. Chce wiedzieć po prostu czy można biegać czy nie, bo różne wersję słyszałem. Moim zdaniem sama policja nie wie kiedy ma dawać mandaty a kiedy ma ich nie dawać takie to wszystko jest nie jasne i ogólnikowe. Gratuluję temu kto te przepisy wymyślił !!! Czy poprawiła się sytuacja jakoś nie zauważyłem.?
 
Rapero700 napisał:
Gratuluję temu kto te przepisy wymyślił !!!

Istotnie przepisy są zredagowane, że "pożal się Boże". My niestety tego nie zmienimy i nie wyczytasz tu na Forum żadnej lakonicznej informacji, którą mógłbyś zagiąć nawet sędziego w Sądzie Najwyższym.
Nie da się stworzyć regulacji idealnych takich co przewidzą każdą sytuację dlatego przepisy bywają, jak mawiają prawnicy, nieostre.
Nie ma co oburzać się na obostrzenia i szukania dowodów na z góry ustalone poglądy. W Zasadzie kwestia legalności obostrzeń jest nie do ruszenia. Dlaczego? - bo istnieje coś takiego jak wyższa konieczność. W obecnych trendach w stosowaniu prawa jest i długo pozostanie reguła, że w prawach człowieka życie i zdrowie człowieka stoi wyżej nad wolnością i własnością.

„Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka” - Alexis de Tocqueville
 
Idealnych regulacji owszem nie da rady stworzyć, jednak u nas stworzono jak zwykle prawo tak, nie jasne i nieprecyzyjne jak tylko można było - pozostawiając kwestie subiektywnej interpretacji w rękach naszej (jednaj z najgorzej działających w całej UE) Policji i równie dobrze działającej prokuratury oraz sądów.

Dodatkowo wydaje się że rozporządzenie te jest "bezzębne",

Okey mały role-play, Policjant X spotyka kogoś kto biega / jedzie rowerem, na pytanie co robi, ten odpowiada że robi to w celach niezbędnych do życia, jednocześnie powołując się na Konstytucję i całą masę innych prawa odmawia podania szczegółów, pokazania rachunków czy nawet odpowiedzi gdzie konkretnie idzie / jedzie i w jakim celu ograniczając się do stwierdzenia pierwotnego i ewentualnego pokazania dowodu osobistego.

Co może zrobić Policjant X ?
 
Ostatnia edycja:
dearon napisał:
Co może zrobić Policjant X ?

"dać wiarę" albo "nie dać wiary". Z pewnym sensie przyjęcie mandatu stanowi uproszczony odpowiednik dobrowolnego poddania się karze w postępowaniu karnym. Nie nie ma co zwalać na funkcjonariusza winy za strach przed sądem.
 
Ale jeśli nie da wiary (a obywatel odmówi przyjęcia) i skieruje sprawę do sądu (na podstawie swojego nie dania wiary) czy nie będzie tego można podciągnąć pod przekroczenie uprawnień oraz poświadczenie nieprawdy (w końcu Państwo zachowuje bezstronność w kwestiach wiary ;) )? Czy nie dlatego przy odmowie przyjęcia mandatu Policjanci co do zasady odstępują od dalszych czynności w takich przypadkach?*

Czy w ogóle taki bezzębny przepis, bazujący na braku wiedzy prawnej w społeczeństwie i zakładania przyznania się do winy obywatela powinien być wydany w państwie prawa i czy ma jakikolwiek sens?

Niechlujstwo i "dziadostwo kalwaryjskie" (jeśli chodzi o mandaty) Polskiego ustawodawcy w całej krasie

-------
*) w sumie się im nie dziwię po niedawnym przypadku skazania Policjantki za poświadczenie nieprawdy za to że wydawało jej się że ktoś jeździł nie ostrożnie
 
Ostatnia edycja:
dearon napisał:
w sumie się im nie dziwię po niedawnym przypadku skazania Policjantki za poświadczenie nieprawdy za to że wydawało jej się że ktoś jeździł nie ostrożnie

Nie stawiałbym tu znaku równości.
 
Ogólnie to w naszym systemie prawnym nie można ich nigdzie postawić, nie mamy przecież ani prawa precedensu ani prawa bezwzględnego stosowania doktryn.

Są teoretyczne granice prawa i przesłanki że coś może stać się problemem (z określonym prawdopodobieństwem) przed sądem (dowolnie interpretującym zarówno dowody jak i przepisy) i lepiej przed nim nie stawać - jak w powyższym przypadku.
 
Dzisiaj w radiu wypowiadał się prawnik i mówił, że można biegać dla zdrowia do 1h. Każdy mówi co innego i ja już sam nie wiem jak jest.
 
emerytwojskowy napisał:
Jak więc prawo może być zgodne albo niezgodne z prawem?
Tutaj mi zaimponowałeś :beer: A czy zastanawiałeś się kiedyś, z czym może być niezgodna konstytucja i jakie (oraz czy w ogóle) są podstawy podważania wyroków TK? Pytam z uwagi na to, że debatujemy w Hyde Parku :D
emerytwojskowy napisał:
Z pewnym sensie przyjęcie mandatu stanowi uproszczony odpowiednik dobrowolnego poddania się karze w postępowaniu karnym.
Natomiast instytucja uchylenia mandatu odpowiada badaniu legalności zastosowania tego typu postępowania dla konkretno-indywidualnej sprawy – tak w dużym uproszczeniu. Wtedy nie jest brany pod uwagę stopień zawienienia czynu "abstrakcyjnie" zabronionego ani stopień jego szkodliwości społecznej, przez co dostrzegam pewną aluzję do kontroli legalności przez pryzmat procesu sądowo-administracyjnego.
 
Dokładnie nie pamiętam na co się powoływał prawnik, który się wypowiadał, ale podam przykładowy artykuł z internetu na ten temat:

***
***

Po przeczytaniu tego nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy mogę biegać czy nie. Jakiś geniusz to chyba wymyślił z tego rządu hehe
moderacja
nie zajmujemy się doniesieniami medialnymi.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Powrót
Góra