K
karoo-kp
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2006
- Odpowiedzi
- 5
Witam,
Mąż aktualnie znajduje się w szpitalu pod stałym nadzorem z uwagi na ostrą niewydolność mięśnia sercowego - nie znam szczegółów ponieważ nie udało mi się trafić na lekarza żeby z nim porozmawiać, więc zapewne będę je miała dopiero po wypisie.
W skrócie - niespełna 4 lata temu mąż miał wycinany nowotwór jelita grubego a później był poddany chemioterapii. Jest pod stałą opieką lekarza onkologa i kilku innych, plus naszego lekarza rodzinnego. Kilka miesięcy temu (tuż przed Wielkanocą) - okazało się, że ma zapalenie płuc. Początkowo uważano, że to przerzuty, ale badania onkologiczne wykluczyły tą opcję. Został skierowany do specjalisty chorób płuc, który stwierdził po badaniach sarkoidozę i mąż podjął leczenie. Niestety - leczenie nieskuteczne. Aktualnie leży w szpitalu z potwierdzoną sarkoidozą oraz z ostrą niewydolnością mięśnia sercowego. Sprawa jest poważna, bo sarkoidoza jest, a do tego wszystkiego poważnie chore serce - szwankuje zastawka, oczywiście do tego arytmia, duszności itd. Dodam, że dwa lata temu otrzymał skierowanie na wykonanie echa serca. Doktor nie poinformował go o żadnych niepokojących zmianach, nie wskazał konieczności leczenia. W opisie jest wzmianka, że w badaniu wyszły nieprawidłowości, ale doktor nie uznał za stosowne wprowadzić leczenia, lub poinformować o konieczności stałej kontroli nad sercem w związku z wynikiem. Aktualnie lekarze głowią się, czy niewydolność serca wywołała sarkoidozę, czy sarkoidoza spowodowała ostrą niewydolność serca. Tak czy siak kardiolodzy w szpitalu zgadzają się, że wynik, który uzyskał mąż dwa lata temu jest wynikiem kwalifikującym do natychmiastowego rozpoczęcia leczenia i najprawdopodobniej gdyby zostało ono podjęte, nie byłoby problemu z aktualnymi choróbskami.
Czy w związku z zaistniałą sytuacją możemy domagać się odszkodowania w sądzie? W jaki sposób rozpocząć sprawę jeśli się na nią zdecydujemy? Czy zacząć od uzyskania opinii na ten temat na piśmie od kardiologa, czy poza badaniem i opisem powinniśmy skserować również kartę pacjenta u kardiologa, który - brzydko mówiąc - olał sprawę? Czy jesteście w stanie polecić jakiegoś adwokata w Słupsku i okolicach który mógłby się podjąć tej sprawy, jeśli w ogóle ma ona sens? Czy sprawę zakładamy przeciwko przychodni, czy przeciwko lekarzowi? A może po prostu doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa?
Dodam, że mąż ma zaledwie 37 lat, więc nie jest to facet, który choruje ze starości...
Serdecznie proszę o pomoc, z góry dziękuję.
Mąż aktualnie znajduje się w szpitalu pod stałym nadzorem z uwagi na ostrą niewydolność mięśnia sercowego - nie znam szczegółów ponieważ nie udało mi się trafić na lekarza żeby z nim porozmawiać, więc zapewne będę je miała dopiero po wypisie.
W skrócie - niespełna 4 lata temu mąż miał wycinany nowotwór jelita grubego a później był poddany chemioterapii. Jest pod stałą opieką lekarza onkologa i kilku innych, plus naszego lekarza rodzinnego. Kilka miesięcy temu (tuż przed Wielkanocą) - okazało się, że ma zapalenie płuc. Początkowo uważano, że to przerzuty, ale badania onkologiczne wykluczyły tą opcję. Został skierowany do specjalisty chorób płuc, który stwierdził po badaniach sarkoidozę i mąż podjął leczenie. Niestety - leczenie nieskuteczne. Aktualnie leży w szpitalu z potwierdzoną sarkoidozą oraz z ostrą niewydolnością mięśnia sercowego. Sprawa jest poważna, bo sarkoidoza jest, a do tego wszystkiego poważnie chore serce - szwankuje zastawka, oczywiście do tego arytmia, duszności itd. Dodam, że dwa lata temu otrzymał skierowanie na wykonanie echa serca. Doktor nie poinformował go o żadnych niepokojących zmianach, nie wskazał konieczności leczenia. W opisie jest wzmianka, że w badaniu wyszły nieprawidłowości, ale doktor nie uznał za stosowne wprowadzić leczenia, lub poinformować o konieczności stałej kontroli nad sercem w związku z wynikiem. Aktualnie lekarze głowią się, czy niewydolność serca wywołała sarkoidozę, czy sarkoidoza spowodowała ostrą niewydolność serca. Tak czy siak kardiolodzy w szpitalu zgadzają się, że wynik, który uzyskał mąż dwa lata temu jest wynikiem kwalifikującym do natychmiastowego rozpoczęcia leczenia i najprawdopodobniej gdyby zostało ono podjęte, nie byłoby problemu z aktualnymi choróbskami.
Czy w związku z zaistniałą sytuacją możemy domagać się odszkodowania w sądzie? W jaki sposób rozpocząć sprawę jeśli się na nią zdecydujemy? Czy zacząć od uzyskania opinii na ten temat na piśmie od kardiologa, czy poza badaniem i opisem powinniśmy skserować również kartę pacjenta u kardiologa, który - brzydko mówiąc - olał sprawę? Czy jesteście w stanie polecić jakiegoś adwokata w Słupsku i okolicach który mógłby się podjąć tej sprawy, jeśli w ogóle ma ona sens? Czy sprawę zakładamy przeciwko przychodni, czy przeciwko lekarzowi? A może po prostu doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa?
Dodam, że mąż ma zaledwie 37 lat, więc nie jest to facet, który choruje ze starości...
Serdecznie proszę o pomoc, z góry dziękuję.
Ostatnia edycja: