T
taciupa
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2017
- Odpowiedzi
- 8
Dzień dobry,
mam pytanie z prośbą o radę dotyczącą poprawiania błędnych danych w UFG. W zasadzie rodzi mi się kilka pytań.
Sprawa wygląda następująco: Kupując niedawno polisę na auto ku mojemu zaskoczeniu dowiedziałem się, że miałem szkodę w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
Oczywiście na 100% żadnej szkody nie było. Nigdy nie podawałem nikomu numeru ubezpieczenia, nigdy nie kontaktowała się ze mną policja ani ktokolwiek w celu wyjaśnienia, czy z jakimikolwiek roszczeniami. Chcąc ukrócić wszelkie spekulacje, nie sprzedawałem auta i nie jest to żadna stara niewypowiedziana polisa, nie dostałem żadnego mandatu itp. Padłem po prostu ofiarą błędu albo oszustwa. Ale nie o tym mój post.
Mój ubezpieczyciel twierdzi, że wpis wykonało inne TU i polecił mi z nim wyjaśnić sprawę umywając ręce. Niestety nie podał nazwy tego TU, ale podał datę rzekomej szkody. Najśmieszniejsze jest to, że auto tego dnia stało u mnie w garażu.
Pierwsze pytanie: Zakładam, że powinienem skontaktować się z UFG w celu poznania tej super tajnej informacji jakież to towarzystwo ubezpieczeniowe dokonało tego wpisu. Czy UFG, mimo że jestem stroną zainteresowaną, ma prawo mi odmówić nie udzielając informacji o instytucji, która mnie wpisała jako sprawcę oraz może nigdy nie usunąć tego błędu "bo tak"?
Drugie pytanie: czy ktoś z szanownych forumowiczów miał podobną sytuację?
Czy w przypadku gdy UFG mnie oleje jedyna metoda to zgłoszenie oszustwa na policję? Zakładam, że z nimi raczej będą rozmawiać.
Pytanie trzecie: Jak to wygląda od strony cywilnej zakładając, że udałoby się ustalić sprawcę oszustwa albo błędu, a jednocześnie gdyby UFG nie usunął z jakiejś przyczyny błędnych danych i TU nie zwróciłby różnicy w składce? Czy istnieje w tym wypadku pole manewru w polskim prawie do szansy na jakieś pokrycie strat obecnych i przyszłych albo zadośćuczynienie?
Dziękuję za odpowiedzi.
mam pytanie z prośbą o radę dotyczącą poprawiania błędnych danych w UFG. W zasadzie rodzi mi się kilka pytań.
Sprawa wygląda następująco: Kupując niedawno polisę na auto ku mojemu zaskoczeniu dowiedziałem się, że miałem szkodę w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
Oczywiście na 100% żadnej szkody nie było. Nigdy nie podawałem nikomu numeru ubezpieczenia, nigdy nie kontaktowała się ze mną policja ani ktokolwiek w celu wyjaśnienia, czy z jakimikolwiek roszczeniami. Chcąc ukrócić wszelkie spekulacje, nie sprzedawałem auta i nie jest to żadna stara niewypowiedziana polisa, nie dostałem żadnego mandatu itp. Padłem po prostu ofiarą błędu albo oszustwa. Ale nie o tym mój post.
Mój ubezpieczyciel twierdzi, że wpis wykonało inne TU i polecił mi z nim wyjaśnić sprawę umywając ręce. Niestety nie podał nazwy tego TU, ale podał datę rzekomej szkody. Najśmieszniejsze jest to, że auto tego dnia stało u mnie w garażu.
Pierwsze pytanie: Zakładam, że powinienem skontaktować się z UFG w celu poznania tej super tajnej informacji jakież to towarzystwo ubezpieczeniowe dokonało tego wpisu. Czy UFG, mimo że jestem stroną zainteresowaną, ma prawo mi odmówić nie udzielając informacji o instytucji, która mnie wpisała jako sprawcę oraz może nigdy nie usunąć tego błędu "bo tak"?
Drugie pytanie: czy ktoś z szanownych forumowiczów miał podobną sytuację?
Czy w przypadku gdy UFG mnie oleje jedyna metoda to zgłoszenie oszustwa na policję? Zakładam, że z nimi raczej będą rozmawiać.
Pytanie trzecie: Jak to wygląda od strony cywilnej zakładając, że udałoby się ustalić sprawcę oszustwa albo błędu, a jednocześnie gdyby UFG nie usunął z jakiejś przyczyny błędnych danych i TU nie zwróciłby różnicy w składce? Czy istnieje w tym wypadku pole manewru w polskim prawie do szansy na jakieś pokrycie strat obecnych i przyszłych albo zadośćuczynienie?
Dziękuję za odpowiedzi.