Błąd w prawie karnym

  • Autor wątku Autor wątku Leksandra
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

Leksandra

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2016
Odpowiedzi
2
Mam problem z pewną cześcią kazusu, który muszę rozwiązać. Jednym z zagadnień jest problematyka błędu.
Sytuacja prezentowała się nastepująco: ochroniarz został uderzony pałką przez złodzieja, stracił przytomność. Gdy ją odzyskał, postanowił sprawdzić teren, czy złodziej jeszcze się tam nie kręci. Robił to z bronią palną. W tym czasie na teren posesji wszedł patrol policji, który coś usłyszał i zaniepokojeni policjanci postanowili sprawdzić, czy coś się nie stało. Zauważyli ochroniarza z bronią w rękach. Jeden z policjantów powiedział: "Policja, stój, bo strzelam!". I tutaj zaczynają się schodki: treść kazusu stanowi, że ochroniarz usłyszał, co mówi do niego policjant, ale tego nie zrozumiał ze względu na zamroczenie po uderzeniu. Wycelował i chciał strzelić do policjanta, myśląc, że to złodziej. Policjant strzelił pierwszy.

Myślę, że w zakresie odpowiedzialności policjanta nie będzie większych problemów - obrona konieczna.
Natomiast nie bardzo mam pomysł, jak to zrobić z policjantem. Na pewno był w błędzie co do znamienia - nie wiedział, że strzela do policjanta, co wyłączy moim zdaniem odpowiedzialność z 222 (nie ma typu nieumyślnego). Czy mogę jednak przyjąć tutaj usiłowanie ciężkiego uszczerbku? Niezaleznie do kogo by strzelał ochroniarz (nawet do złodzieja), jego działanie nie mogłoby mieścić się w granicach obrony koniecznej (nie było zamachu itd). Czy na coś jeszcze powinnam zwrócić uwagę?
Czy można by przyjąć, że ochroniarz uroił sobie zamach na jego osobę i działał w obronie koniecznej? Rozważanie tego tak czy siak chyba nie ma sensu, bo strzelanie do kogoś nie spełnia przesłanki konieczności obrony koniecznej...

Będę wdzięczna za wszelkie rady! :)
 
Powrót
Góra